Paszczak pisze:A zastanowiłeś się jak ta cała sprawa wygląda z punktu widzenia dzieci?! Tak się składa, że poznałem bardzo dobrych znajomych opisanej w artykule rodziny i mogę co nieco powiedzieć jak to wygląda. To była całkiem normalna rodzina! Owszem jakieś tam klapsy się zdarzały, ale rodzice nad dziećmy się nie znęcali! To była całkiem normalna rodzina. Była! Jeszcze raz apeluję: przemyśl jak to wygląda z punktu widzenia dzieci. Nagle, niewiadomo dlaczego, zabierają ich kochającym rodzicom. Teoretycznie dla ich dobra. Czy wyobrażasz sobie jaką traumę przeżyły te dzieci?!
Ja się zgodzę, że to bardzo dobrze, że chroni się prawa dzieci. Problem, że w tym konkretnym przypadku największą krzywdę dzieciom wyrządziły właśnie owe chwalone przez Ciebie służby socjalne. Nie od dziś wiadomo, że każda przesada jest niebezpieczna. Chciały chronić, a spowodowały traumę na całe życie!
Napisałem co o tym myślę, pewnie dasz mi sto i jeden odpowiedzi, że się mylę. Odpowiedź przeczytam, ale w dyskusje raczej wchodził nie będę. Problem w tym, że z jakiś przyczyn jesteś skrajnie zaślepiony Szwecją i nawet wady (które wymieniłem w poprzednim poście) uparcie uważasz za zalety. Dla ciebie chyba z definicji wszystko co szwedzkie jest najlepsze. To przykre.
Zauważ jedno zdanie w artykule
Później nauczyciel WF-u zauważył siniaki na ciele chłopca.
Co do wad, które pokazałeś w poprzednim artykule to owszem uważam je za zalety gdy porównuję ze stanem w Polsce.
Pokazałeś przykład zestresowanego studenta, który stresuje się eksperymentem chociaż ma jeszcze dużo czasu i aż rozpłakał się.
A co robią studenci w Polsce w takiej sytuacji zżynają gotowe opracowania nawet ostatnio były takie badania, które pokazały, że spora część populacji studenckiej kupiłaby gotową pracę magisterską.