Kto to wyjaśni?

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 12-12-2009 13:17

gar pisze:1037 - ???
Lech pisze:Dosłownie nie, ale taka myśl wyziera zarówno z tego co napisałeś wyżej, jak i z tego co piszesz poniżej. Tym samym dobitnie potwierdzasz, że lansujesz pogląd, iż klient musi wcześniej zapytać przewodnika czy będzie łaskaw prowadzić ich taką a nie inną trasą, odbiegającą od możliwości i upodobań tegoż przewodnika. Czyli przewodnicy mają świadczyć swoje usługi wybiórczo, według swoich własnych gustów, upodobań i zdolności, a nie na życzenie klienta.
Lansuję pogląd że przewodnik nie jest wszechwiedzący i trasa musi być ustalona wcześniej.
Poglądy poglądami, a przepisy przepisami. Moja koleżanka klubowa lansuje pogląd, że przewodnik nie był jej tam do niczego potrzebny, a wynajęła go jedynie w charakterze "słupa" by być w zgodzie z przepisami, a nie po to by mieć z nim kłopoty.

Wg obowiązujących przepisów wycieczki na tym obszarze (m.in. powyżej 1000 m.n.p.m.) może prowadzić tylko górski przewodnik turystyczny. Nie ma nigdzie takiego zapisu, że trasę trzeba ustalić z nim wcześniej. Zgodnie z przepisami w sytuacji kiedy w Sudetach zamierzamy przekroczyć poziomicę 1000 m n,p.m. albo granicę parku narodowego lub rezerwatu przyrody, ściągamy przewodnika (np. telefonem komórkowym), a on przejmuje prowadzenie grupy. I wg tych samych przepisow przewodnik musi znać cały teren Sudetów. Nie ma dla niego absulutnie żadnego usprawiedliwienia, że miał nieaktualna mapę, że nie był na bieżąco ze znajomoscią szlaku, albo że - jak twierdzisz - trasa nie była ustalona wcześniej.
Obrazek

gar
stary wyga
Posty: 1514
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 12-12-2009 21:33

1038 - ???
Lech pisze:Wg obowiązujących przepisów wycieczki na tym obszarze (m.in. powyżej 1000 m.n.p.m.) może prowadzić tylko górski przewodnik turystyczny.

Zgadza się - niezbyt mądre, ale się zgadza
Lech pisze:Nie ma nigdzie takiego zapisu, że trasę trzeba ustalić z nim wcześniej.

Zgadza się, trudno żeby pisać o takich rzeczach w ustawie, bo dla trzeźwo myślącego człowieka jest to oczywiste (zresztą nawet na egzaminie przewodnickim informują egzaminowanych jaka będzie trasa - jedne komisje podają to kilka dni wcześniej, inne na dzień przed, ale zawsze masz te minimum kilkanaście godzin, żeby się przygotować), ale zgadza się - takowego zapisu nie ma
Lech pisze:I wg tych samych przepisów przewodnik musi znać cały teren Sudetów.

Nie zgadza się, w przepisach nie ma o tym słowa
Lech pisze:Nie ma dla niego absulutnie żadnego usprawiedliwienia, że miał nieaktualna mapę, że nie był na bieżąco ze znajomoscią szlaku, albo że - jak twierdzisz - trasa nie była ustalona wcześniej.

Jeśli trasa nie była wcześniej ustalona to ma pewne usprawiedliwienie - koncepcja z nieaktualną mapą jest wyjątkowo niepoważna, ale że nie jest na bieżąco z każdym szlakiem w Sudetach to całkowicie zrozumiałe. Podejrzewam że niewiele (liczba raczej bliska 0) jest osób które są na bieżąco ze wszystkimi szlakami w Sudetach
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 12-12-2009 22:28

gar pisze:Zgadza się, trudno żeby pisać o takich rzeczach w ustawie, bo dla trzeźwo myślącego człowieka jest to oczywiste
Dla trzeźwo myślącego człowieka oczywiste jest, że skoro przepis wymaga wynajęcia "dla bezpieczeństwa" uprawnionego przewodnika w terenie górskim, to każdy przewodnik posiadający uprawnienia na dany teren ma dać sobie radę w każdej, nawet zupełnie nie przewidzianej sytuacji niejako "z marszu". Tym bardziej powinien znać swój teren ktoś, kto mieszka w tych górach, a wynajęty wtedy przewodnik to osoba mieszkająca właśnie w tamtej okolicy. I wszystko na ten temat.
gar pisze:zresztą nawet na egzaminie przewodnickim informują egzaminowanych jaka będzie trasa - jedne komisje podają to kilka dni wcześniej, inne na dzień przed, ale zawsze masz te minimum kilkanaście godzin
A jeszcze inne wcale nie podają. Sprawdza się przede wszystkim umiejętności pilotowania autokaru i oprowadzania po obiektach zabytkowych, a wyjścia w góry i sprawdzenia jak sobie zdający radzą na górskim szlaku w terenie, na takim egzaminie nie ma wcale. I takie są fakty, znane mi z relacji osób, które w takich egzaminach ostatnimi laty uczestniczyły, czyli znane z pierwszej ręki. Poza tym klientów, ktorzy są przymuszani za pomocą administracyjnych nakazów do wynajęcia przewodnika zupełnie nie interesuje sposób przeprowadzania egzaminów, tylko czy ma formalne uprawnienia..
Obrazek

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: tomuch » 13-12-2009 22:44

Lech pisze:
gar pisze:Zgadza się, trudno żeby pisać o takich rzeczach w ustawie, bo dla trzeźwo myślącego człowieka jest to oczywiste
Dla trzeźwo myślącego człowieka oczywiste jest, że skoro przepis wymaga wynajęcia "dla bezpieczeństwa" uprawnionego przewodnika w terenie górskim, to każdy przewodnik posiadający uprawnienia na dany teren ma dać sobie radę w każdej, nawet zupełnie nie przewidzianej sytuacji niejako "z marszu". Tym bardziej powinien znać swój teren ktoś, kto mieszka w tych górach, a wynajęty wtedy przewodnik to osoba mieszkająca właśnie w tamtej okolicy. I wszystko na ten temat.

co prawda nie wiem jak działają przewodnicy, bo takowych nigdy nie najmowałem i raczej nie będę tego robił w przyszłości, ale jeśli ktoś mnie prosi, żebym poprowadził zajęcia w zastępstwie to (1) uprzedza mnie o tym, (2) mówi mi z wyprzedzeniem, jakim tematem powinienem się zająć... na pewno nie na ostatnią chwilę, bo mimo że jest pewny, że dany temat znam doskonale to będę chciał się do zajęć i tak dodatkowo przygotować (bo może będę się chciał dodatkowo do zajęć przygotować)
Oko wszystko widzi

W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!

http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 14-12-2009 00:12

tomuch pisze:
Lech pisze:
gar pisze:Zgadza się, trudno żeby pisać o takich rzeczach w ustawie, bo dla trzeźwo myślącego człowieka jest to oczywiste
Dla trzeźwo myślącego człowieka oczywiste jest, że skoro przepis wymaga wynajęcia "dla bezpieczeństwa" uprawnionego przewodnika w terenie górskim, to każdy przewodnik posiadający uprawnienia na dany teren ma dać sobie radę w każdej, nawet zupełnie nie przewidzianej sytuacji niejako "z marszu". Tym bardziej powinien znać swój teren ktoś, kto mieszka w tych górach, a wynajęty wtedy przewodnik to osoba mieszkająca właśnie w tamtej okolicy. I wszystko na ten temat.

co prawda nie wiem jak działają przewodnicy, bo takowych nigdy nie najmowałem i raczej nie będę tego robił w przyszłości, ale jeśli ktoś mnie prosi, żebym poprowadził zajęcia w zastępstwie to (1) uprzedza mnie o tym,
Porównanie całkowicie chybione. Przewodnik górski, to taki zawód, w którym czeka się bez wcześniejszego uzgodnienia na zlecenie prowadzenia grupy np. pod telefonem w Biurze Turystycznym czy w swojej firmie (przewodnicy miewają dyżury m.in. w Karpaczu) i stawia się wg życzenia klienta w określonym miejscu. Podobnie jak hydraulik, który w razie potrzeby stawia się na życzenie klienta bez wcześniejszego uprzedzenia i musi poradzić sobie z każdą instalacją wodną, która np. cieknie.
Obrazek

gar
stary wyga
Posty: 1514
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 14-12-2009 00:20

1040 - ???

Lech pisze:Przewodnik górski, to taki zawód, w którym czeka się bez wcześniejszego uzgodnienia na zlecenie prowadzenia grupy np. pod telefonem w Biurze Turystycznym czy w swojej firmie (przewodnicy miewają dyżury m.in. w Karpaczu) i stawia się wg życzenia klienta w określonym miejscu. Podobnie jak hydraulik, który w razie potrzeby stawia się na życzenie klienta bez wcześniejszego uprzedzenia i musi poradzić sobie z każdą instalacją wodną, która np. cieknie.


Profesjonalny przewodnik już dawno nie pracuje w taki sposób, że czeka na zlecenia pod telefonem w BT. Tak może było 15 - 20 lat temu. Teraz dobry przewodnik grafik ma ustawiony na kilka tygodni, a czasami i miesięcy do przodu.
A co do hydraulika - i tak zazwyczaj musi przyjść drugi raz, bo tej części akurat ze sobą nie zabrał :D
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 14-12-2009 00:34

gar pisze:
Lech pisze:Przewodnik górski, to taki zawód, w którym czeka się bez wcześniejszego uzgodnienia na zlecenie prowadzenia grupy np. pod telefonem w Biurze Turystycznym czy w swojej firmie (przewodnicy miewają dyżury m.in. w Karpaczu) i stawia się wg życzenia klienta w określonym miejscu. Podobnie jak hydraulik, który w razie potrzeby stawia się na życzenie klienta bez wcześniejszego uprzedzenia i musi poradzić sobie z każdą instalacją wodną, która np. cieknie.
Profesjonalny przewodnik już dawno nie pracuje w taki sposób, że czeka na zlecenia pod telefonem w BT. Tak może było 15 - 20 lat temu.
I tak jest nadal. Może przewodnicy nie pracują w ten sposób gdzieś w mało popularnym mieście na Górnym Śląsku, ale np .w Poznaniu przewodnicy miejscy w sezonie to czekają na zlecenie w BORT na Starym Rynku albo w domu pod telefonem, a biorą wycieczki "z marszu". Podobnie jest w sezonie np. w Karpaczu albo w Międzygórzu.
Obrazek

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 14-12-2009 00:36

Lech pisze:
wlkp pisze:Ty prowokatorze odgrzałeś baaardzo stary kotlet.
Stary jak stary, ale problem nadal aktualny. Przykłady? Daleko nie trzeba szukać. Nasza wspólna znajoma - Teresa, wiosną tego roku zorganizowała wycieczkę klasową z bazą w Szczepanowie. Zgodnie z przepisami wynajęła przewodnika sudeckiego, aby ich poprowadził po trasie powyżej 1000 m n.p.m. Jak mi opowiadała na spotkaniu z grupą był zaskoczony, że ma ich - zamiast na Śnieżkę - poprowadzić Grzbietem Lasockim. Jak mi opowiadała, zgubił szlak, zabrnęli w jakieś chaszcze i gdyby nie jej dobra znajomość tego terenu, to by była kompletna klapa. Gość tłumaczył się, że ma nieaktualną mapę, musiała co pewien czas go korygować i pokazywać w którym miejscu się znajdują. Oczywiście skasował swoją dolę, bodajże 250, zł, ale o szczegóły proponuję zapytać jej osobiście.


Może następujące partyzanckie rozwiązanie pozwala na przyszłość uniknąć wynajęcia zbędnego przewodnika?

Wjazd wynajętym autokarem lub kursowym autobusem (jeśli taki istnieje) na Przełęcz Okraj. Dalej przekroczenie granicy z Czechami i przejście Lasockiego Grzbietu po granicy z zejściem do Szczepanowa w miejscu gdzie poziomica jest poniżej 1000 m.

Osobiście nie jestem przeciwny przewodnikom ale prawo, które zakłada przymus wynajęcia przewodnika a nie możliwość nadaje się do natychmiastowej zmiany.


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”