Sylwester 2009 w górach
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Sylwester 2009 w górach
Na Sylwestra wybieram się do chatki pod Potrójną, w Beskidzie Małym. Mam jeszcze w ekipie 2 wolne miejsca - gdyby był ktoś zainteresowany to proszę zgłaszać się do mnie 
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
będzie tam jeden Andrzej, ale księdza to on na pewno nie przypomina

"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
bubę ciężko by było sprowadzić na złą drogę - ona już tam dawno jest

"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
Tegoroczny Sylwester postanowiłem, po raz kolejny, spędzić w, jakże bliskich memu sercu, górach.
Już we wtorek wieczorem (29.12.2009) docieram do Łazisk Górnych, gdzie oczekuje mnie Kaper i Pudelek. Decydujemy się urządzić wieczorną wędrówkę po monoklinie przedbeskidzkiej, po czym po zwiedzeniu kilku schronisk i chatek studenckich udajemy się na spoczynek.
30.12.2009
Komórkowy budzik, godz. 6:10, „Ku..a!!!!” Zaspałem o prawie dwie godziny, dwa nieodebrane połączenia. No pięknie, popisałeś się eco, nie ma co. Grześ w tym momencie siedzi już w pociągu do Bielska Białej, szybko się konsultujemy i uzgadniamy, że tamże na mnie poczeka, po czym złapiemy autobus do Porąbki. Tak też czynimy.
W Porąbce robimy zakupy, przepłukujemy gardła i ruszamy na Żar. Trasa miejscami daje w kość, mijamy parę turystów i docieramy na miejsce. Popijając piwko stajemy się miejscową atrakcją turystyczną (zresztą nie pierwszą tego dnia). W nadciągającym zmroku ruszamy ku Przełęczy Kocierskiej. Śniegu coraz więcej, raz gubimy szlak, a marsz pod niemiłosiernym obciążeniem plecaków zaczyna się wydłużać. Do Przełęczy Kocierskiej trafiamy około 21, stając się tym samym, po raz kolejny, atrakcją turystyczną. Wysyłam smsa do Pudelka coby się nie martwili, po czym przechodzimy do bardziej prozaicznych spraw, czyli uzupełnienia strawy i płynów...
Około 22:30, ku ogólnemu zaskoczeniu biesiadników, ruszamy w strugach deszczu, w stronę Potrójnej.
Na miejsce docieramy około 00:30, organizm nie miał nawet chwili wytchnienia, nim zdążyliśmy zdjąć plecaki to już nas witano karniakami
Szybko przysiadujemy się do imprezy i przy dźwiękach gitar bawimy się do wczesnych godzin porannych.
31.12.2009
Nad ranem budzimy się w wyśmienitych humorach, pałaszujemy śniadanie i wraz z Dorotą, Hanią, Magdą, Marcelą, Karolem, Kowalem, Turystykonem, Grzesiem, Kaprem, Kaprem Młodym i Pudelkiem schodzimy do Kocierza-Basie po zakupy oraz, celem przepłukania gardła, knajpy.
Po powrocie do chatki witam się z naszą dawną chatkową, zresztą znaną również z Wierchomli - Olą i zaczynamy Sylwestrowy szał!!
Kreacji, pomysłów, inwencji twórczej było naprawdę wiele!! Szkoda tylko, że Karol to „taki fajny chłopak, a tak brzydko mówi”
O północy wyjście na dwór, składanie życzeń i dalsza zabawa.
W puszczanej przekrojowo muzyce każdy znalazł coś dla siebie, a jeśli chciało się chwilę wytchnąć to w kuchni zwierzeń zawsze można było przysiąść oraz skosztować pulpy...
01.01.2010
Plan na dzień: odwiedzamy Staszka na Gibasach, po czym uderzamy do Kocierza-Basie aby zobaczyć czy knajpa dalej stoi
Po śniadaniu oraz spiciu ze stołów posylwestrowych szampanów, browarków tudzież innych smakołyków ruszamy na Gibasy. Trasa przebiega spokojnie a Staszek wita nas z otwartymi ramionami. Na miejscu otwieramy mandarynkową wódeczkę, wspominamy zeszłoroczny sylwester i zapożyczając 2 cebule ruszamy do knajpy. Dobrą chwilę siedzimy, podziwiamy skoki narciarskie, robimy pamiątkowe zdjęcia i ruszamy spowrotem.
Na miejscu impreza trwa w najlepsze, gitary, śpiewy i parę nowych osób. Oczywiście przyłączamy się do zabawy, po czym Magda informuje nas o swoich urodzinach!! Uściski, buziaczki, życzenia, wafelkowy torcik, wódeczka i piweczka!! W chwili wytchnienia uświadamiamy sobie, że miło by było wrzucić coś na ząb. Tak też czynimy, z posylwestrowych pozostałości robimy pulpę, ba megapulpę, będącą smaczniejszą wersją uprzedniej.
Z pełnymi brzuchami wracamy na stanowiska i wciągając na siebie sylwestrowe kreacje bawimy się do rana.
02.01.2010
Tradycyjne śniadanko i celem przewietrzenia się oraz restytucji browarków ruszamy na Leskowiec. Tym razem na trasie znacznie więcej śniegu oraz turystów. „Zima okryła beskid” ukazując nam swe białe piękno
Na Anuli żegnamy naszego drogiego Turystykona, który kończąc swą sylwestrową przygodę, schodzi do Koconia. My tymczasem spokojnie zmierzamy ku Leskowcu. Posiłkując się opisem Darkheusha mogę stwierdzić, że w okolicach Przełęczy Beskidek, spokojnie krocząc za wszystkimi, wpierw słyszę dobiegający zza mgły „hymn”, oczywiście szybko się przyłączam i zmierzając ku grupie turystów rozpoznaję kontury naszego moderatora, oraz jeszcze 2 osoby, jedna z nich przyspiesza zdecydowanym krokiem w moją stronę krzycząc: „eco, pamiętasz mnie??”, mrużę oczy, zastanawiam się i w końcu rozpoznaję, toż to Małżowinka i Djinn!! Jak przystało na BeskidoCzubów gorąco się witamy i liczymy na wieczorną imprezę.
Na Leskowcu chwila wytchnienia. Zamawiamy różnego rodzaju smakołyki, piwko, gorąco dyskutujemy, gramy w warcaby, tatuujemy sobie twarz i w końcu ruszamy w drogę powrotną.
Trasa mija sprawnie i w wyśmienitych humorach.
W chatce oczekuje nas już BeskidoCzubowa ekipa więc zapowiada się całkiem przyzwoity wieczór. Rozpoczynamy kolejny punk-rockowy szał!!
Towarzystwo pozostające w chatce zaskoczyło mnie niemiłosiernie, ostatnia noc była jak dla mnie najwybitniejsza, czułem się jak w latach 70-80, zakrólował Dżem, Led Zeppelin, Metallica, The Eagles, Scorpions, a pośród tego „Pszczółka Maja”
W międzyczasie odbywały się kolejne odsłony warcab oraz „oda do młodości” w moim skromnym wykonaniu
Około czwartej nad ranem zdaliśmy sobie sprawę, że zabawa dobiega końca, puste puszki piwa zamieniamy na gorące kubki herbaty a wódeczkę na ogóreczki...
03.01.2010
07:30 – budzik, moje pierwsze słowa „Jezus nie, ja nie potrafię mówić!!”, później puściłem serię słów, którą się zazwyczaj posiłkuję uderzając w coś twardego bądź ostrego, po czym odzywa się głos Kapra: „a kogo to właściwie obchodzi!”. Cóż, jakoś się zbieram z łóżka i w myślach powtarzam: „niech żyje instytucja L-4”.
W jadalni gromadzi się coraz więcej osób a na zewnątrz, nieprzetartego, białego puchu. Wypijamy ciepłą herbatę, pakujemy plecaki i, wraz z Grzesiem, po krótkim ale wylewnym pożegnaniu opuszczamy towarzyszy minionych dni...
Zmierzamy do Koconia, trasa nieprzetarta, uciążliwa, śnieg sypiący w oczy, jakby przyroda zrozumiała głos serca i przemówiła: „eco, zostań, jeszcze tylko jedne dzień”.
Niestety, trzeba było zakończyć i tę wyprawę...
Wszystkim z którymi się zetknąłem przez te cudowne dni pragnę gorąco podziękować!! Cieszę się, że stare znajomości nie uległy przedawnieniu, a zarazem jestem wdzięczny Opatrzności, iż dane mi było poznać tylu wspaniałych ludzi.
Do zobaczeniu na szlaku...
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... r20092010#
Już we wtorek wieczorem (29.12.2009) docieram do Łazisk Górnych, gdzie oczekuje mnie Kaper i Pudelek. Decydujemy się urządzić wieczorną wędrówkę po monoklinie przedbeskidzkiej, po czym po zwiedzeniu kilku schronisk i chatek studenckich udajemy się na spoczynek.
30.12.2009
Komórkowy budzik, godz. 6:10, „Ku..a!!!!” Zaspałem o prawie dwie godziny, dwa nieodebrane połączenia. No pięknie, popisałeś się eco, nie ma co. Grześ w tym momencie siedzi już w pociągu do Bielska Białej, szybko się konsultujemy i uzgadniamy, że tamże na mnie poczeka, po czym złapiemy autobus do Porąbki. Tak też czynimy.
W Porąbce robimy zakupy, przepłukujemy gardła i ruszamy na Żar. Trasa miejscami daje w kość, mijamy parę turystów i docieramy na miejsce. Popijając piwko stajemy się miejscową atrakcją turystyczną (zresztą nie pierwszą tego dnia). W nadciągającym zmroku ruszamy ku Przełęczy Kocierskiej. Śniegu coraz więcej, raz gubimy szlak, a marsz pod niemiłosiernym obciążeniem plecaków zaczyna się wydłużać. Do Przełęczy Kocierskiej trafiamy około 21, stając się tym samym, po raz kolejny, atrakcją turystyczną. Wysyłam smsa do Pudelka coby się nie martwili, po czym przechodzimy do bardziej prozaicznych spraw, czyli uzupełnienia strawy i płynów...
Około 22:30, ku ogólnemu zaskoczeniu biesiadników, ruszamy w strugach deszczu, w stronę Potrójnej.
Na miejsce docieramy około 00:30, organizm nie miał nawet chwili wytchnienia, nim zdążyliśmy zdjąć plecaki to już nas witano karniakami
31.12.2009
Nad ranem budzimy się w wyśmienitych humorach, pałaszujemy śniadanie i wraz z Dorotą, Hanią, Magdą, Marcelą, Karolem, Kowalem, Turystykonem, Grzesiem, Kaprem, Kaprem Młodym i Pudelkiem schodzimy do Kocierza-Basie po zakupy oraz, celem przepłukania gardła, knajpy.
Po powrocie do chatki witam się z naszą dawną chatkową, zresztą znaną również z Wierchomli - Olą i zaczynamy Sylwestrowy szał!!
Kreacji, pomysłów, inwencji twórczej było naprawdę wiele!! Szkoda tylko, że Karol to „taki fajny chłopak, a tak brzydko mówi”
W puszczanej przekrojowo muzyce każdy znalazł coś dla siebie, a jeśli chciało się chwilę wytchnąć to w kuchni zwierzeń zawsze można było przysiąść oraz skosztować pulpy...
01.01.2010
Plan na dzień: odwiedzamy Staszka na Gibasach, po czym uderzamy do Kocierza-Basie aby zobaczyć czy knajpa dalej stoi
Po śniadaniu oraz spiciu ze stołów posylwestrowych szampanów, browarków tudzież innych smakołyków ruszamy na Gibasy. Trasa przebiega spokojnie a Staszek wita nas z otwartymi ramionami. Na miejscu otwieramy mandarynkową wódeczkę, wspominamy zeszłoroczny sylwester i zapożyczając 2 cebule ruszamy do knajpy. Dobrą chwilę siedzimy, podziwiamy skoki narciarskie, robimy pamiątkowe zdjęcia i ruszamy spowrotem.
Na miejscu impreza trwa w najlepsze, gitary, śpiewy i parę nowych osób. Oczywiście przyłączamy się do zabawy, po czym Magda informuje nas o swoich urodzinach!! Uściski, buziaczki, życzenia, wafelkowy torcik, wódeczka i piweczka!! W chwili wytchnienia uświadamiamy sobie, że miło by było wrzucić coś na ząb. Tak też czynimy, z posylwestrowych pozostałości robimy pulpę, ba megapulpę, będącą smaczniejszą wersją uprzedniej.
Z pełnymi brzuchami wracamy na stanowiska i wciągając na siebie sylwestrowe kreacje bawimy się do rana.
02.01.2010
Tradycyjne śniadanko i celem przewietrzenia się oraz restytucji browarków ruszamy na Leskowiec. Tym razem na trasie znacznie więcej śniegu oraz turystów. „Zima okryła beskid” ukazując nam swe białe piękno
Na Anuli żegnamy naszego drogiego Turystykona, który kończąc swą sylwestrową przygodę, schodzi do Koconia. My tymczasem spokojnie zmierzamy ku Leskowcu. Posiłkując się opisem Darkheusha mogę stwierdzić, że w okolicach Przełęczy Beskidek, spokojnie krocząc za wszystkimi, wpierw słyszę dobiegający zza mgły „hymn”, oczywiście szybko się przyłączam i zmierzając ku grupie turystów rozpoznaję kontury naszego moderatora, oraz jeszcze 2 osoby, jedna z nich przyspiesza zdecydowanym krokiem w moją stronę krzycząc: „eco, pamiętasz mnie??”, mrużę oczy, zastanawiam się i w końcu rozpoznaję, toż to Małżowinka i Djinn!! Jak przystało na BeskidoCzubów gorąco się witamy i liczymy na wieczorną imprezę.
Na Leskowcu chwila wytchnienia. Zamawiamy różnego rodzaju smakołyki, piwko, gorąco dyskutujemy, gramy w warcaby, tatuujemy sobie twarz i w końcu ruszamy w drogę powrotną.
Trasa mija sprawnie i w wyśmienitych humorach.
W chatce oczekuje nas już BeskidoCzubowa ekipa więc zapowiada się całkiem przyzwoity wieczór. Rozpoczynamy kolejny punk-rockowy szał!!
Około czwartej nad ranem zdaliśmy sobie sprawę, że zabawa dobiega końca, puste puszki piwa zamieniamy na gorące kubki herbaty a wódeczkę na ogóreczki...
03.01.2010
07:30 – budzik, moje pierwsze słowa „Jezus nie, ja nie potrafię mówić!!”, później puściłem serię słów, którą się zazwyczaj posiłkuję uderzając w coś twardego bądź ostrego, po czym odzywa się głos Kapra: „a kogo to właściwie obchodzi!”. Cóż, jakoś się zbieram z łóżka i w myślach powtarzam: „niech żyje instytucja L-4”.
W jadalni gromadzi się coraz więcej osób a na zewnątrz, nieprzetartego, białego puchu. Wypijamy ciepłą herbatę, pakujemy plecaki i, wraz z Grzesiem, po krótkim ale wylewnym pożegnaniu opuszczamy towarzyszy minionych dni...
Zmierzamy do Koconia, trasa nieprzetarta, uciążliwa, śnieg sypiący w oczy, jakby przyroda zrozumiała głos serca i przemówiła: „eco, zostań, jeszcze tylko jedne dzień”.
Niestety, trzeba było zakończyć i tę wyprawę...
Wszystkim z którymi się zetknąłem przez te cudowne dni pragnę gorąco podziękować!! Cieszę się, że stare znajomości nie uległy przedawnieniu, a zarazem jestem wdzięczny Opatrzności, iż dane mi było poznać tylu wspaniałych ludzi.
Do zobaczeniu na szlaku...
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... r20092010#
Ostatnio zmieniony 10-01-2010 12:39 przez ecowarrior, łącznie zmieniany 1 raz.
Oj widzę Eco, że intensywnie było, intensywnie 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
moja delirka trwała dłużej... w noc po powrocie to miałem same koszmary, jeden po drugim 
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/