KLIKNIJ ABY POWIEKSZYC
baniak pisze:obiad:smażony ser+opiekane ziemniaki+sałatka grecka+piwo,ewentualnie kofola=ok25zeta![]()
Pudelek pisze:baniak pisze:obiad:smażony ser+opiekane ziemniaki+sałatka grecka+piwo,ewentualnie kofola=ok25zeta![]()
za jedno danie plus piwo, to wcale nie jest jakaś rewelacyjna cena. Co więcej - moim zdaniem to jest nawet dość drogo (jasne, że może być drożej, ale nie o to chodzi). Spokojnie można znaleźć za taniej (niewiem czy konkretnie w Starym Meście, ale jak się poszuka w centrach czeskich miast idzie...)
cezaryol pisze:tomaszll pisze:Jak już coś ma śmierdzieć to specjalne morawskie serki pleśniowe-zapach porządnej obory a smak wyborny.
Aż chce się spróbować
tomaszll pisze:Do dzisiaj pamiętam smak wspaniałej końskiej kiełbasy, którą zakupiłem w jednocie w Mikulowicach.
niestety nasze śmierdzą po ugotowaniu.
Pudelek pisze:tomaszll pisze:Do dzisiaj pamiętam smak wspaniałej końskiej kiełbasy, którą zakupiłem w jednocie w Mikulowicach.
nie wiem czy tutaj jest powód do chwały. Zabijanie koni dla mięsa albo maści jest dla mnie tak samo "normalne" jakby zabijało się dla tych celów psy albo koty... równie dobrze można by napisać "pyszny małpi móżdzek jadłem w Zlatych Horach. Nawet samemu sobie mogłem małpę wybrać"niestety nasze śmierdzą po ugotowaniu.
i tu jest pytanie w czym ty to gotujesz gotujesz, bo mi parówki (co prawda wolę frankfurterki ale czasem jadam i parówki) nigdy jakoś nie śmierdziały.
tomaszll pisze:A konina to owszem rozumiem opory. Kota czy psa to na pewno nie zjadłbym a małpę to z przyjemnością ale jakoś nie ciągnie mnie na wyprawę do Ameryki Południowej.
Pudelek pisze:tomaszll pisze:A konina to owszem rozumiem opory. Kota czy psa to na pewno nie zjadłbym a małpę to z przyjemnością ale jakoś nie ciągnie mnie na wyprawę do Ameryki Południowej.
tu akurat chodziło mi o Azję. i szczerze mówiąc nie widzę różnicy pomiędzy zabiciem dla mięsa psa, kota czy konia - wszystkie te zwierzęta były i są towarzysami człowieka nie po to, aby kończyć w jego żołądku
tomaszll pisze:Wracając do tematu ciekawa sprawa to aspekt ekonomiczny cen w czeskich restauracjach czy schroniskach. Ja pamiętam jeszcze czasy kiedy dwudaniowy obiad w Jeseniku był w cenie zapiekanki we Wrocławiu.