Strider pisze:Może po prostu jest tak że każde schronisko takie jest. Niektóre częściej, inne rzadziej, niektóre prze większą cześć roku.. Dom Śląski jest najbliżej wyciągu, i dlatego jest jak jest, tłumy ludzi, hałas, smród, chamstwo, śmeici itd. ale na przejściu kotliny był czynny całą noc, herbata była za darmo i atmosfera była zupełnie inna. podobnie na Samotni, w niedziele latem nie zazna się spokoju prze albo wewnątrz schroniska, ale gdy byłem tam ostatnio zimą.. kilka osób w środku, nie grało żadne radio tylko kilku siwych wędrowców grało na gitarze, próbowali nawet śpiewać..
Mnie właśnie ta zmienność polskiej bazy noclegowej przeraża.
Jednego dnia schroniska są dla turystów a innym razem odbywa się tam wesele, jeszcze innnym razem libacja alkoholowa (proszę nie mylić kulturalnego turystycznego śpiewania do późnych godzin wieczornych).
Polska to taki dość dziwny kraj-sporo ludzi przez całe życie kupuje najniższej jakości produkty, młodzi ludzie z oszczędności godzą się na prymitywne warunki noclegowe. A jednocześnie jak przychodzi czas wesel, chrzcin, komunii itp to pieniądze wylewają się pełnym strumieniem
i dotyczy to grup społecznych o zarobkach dużo poniżej średniej krajowej.
Pamiętam jak pewnego razu sympatyczny PTSM w Kletnie zamienił się w wielką libację, gdzie garstka narciarzy biegowych nie miał nic do powiedzenia wobec grupy narciarzy zjazdowych co urządzali sobie nocne dancingi z rzyganiem na korytarzu. Obsługa to wszystko tolerowała-rano grzecznie czyściła zatkane kible. Po takich kilku dniach odwiedziłem ponownie ten PTSM dopiero po półtora rocznej przerwie w środku lata 2005 roku. Sam spałem w schronisku i przeprowadziłem ciekawą rozmowę z niezwykle sympatycznym nowym kierownikiem i jednocześnie zapalonym prawdziwym turystą. Byłem tam jeszcze latem w 2007 roku-ostatni raz przed zamknięciem i znowu sympatycznie, mili kulturalni ludzie przeważnie w średnim wieku. Bardzo dziwnie wyglądały przyzwoite drogie samochody pod tanią bazą jaką było Kletno. Lato 2007 rok to ostatni mój nocleg po polskiej stronie Sudetów we wspomnianym PTSM Kletno. Wtedy spędziłem tam 3 noce.