Poniedziałek
Na ogół poniedziałki są nudne, zwłaszcza jak przez cały dzień nie ma co robić. Ileż przecież razy można czyścić i sprzątać te same rzeczy? Godzina 15.30, niebo (jak i Kope) zalega gruba warstwa chmur i mgły. Widoczność spada do piętnastu metrów. Mimo wszystko ubieram się i idę się przejść - lepsze to niż siedzenie na czterech literach.
Cel - przejście dookoła Biskupiej Kopy otwartym w zeszłym roku szlakiem Wolfa - najwyżej położonym szlakiem narciarskim na Opolszczyźnie. Nie uszedłem pół kilometra... gdy na niebie zaczyna się coś dziać. Czyżby to słońce próbowało wyjrzeć zza chmur? TAK! Mniej więcej kiedy przecinam zielony szlak prowadzący ze Zlatych Hor na Biskupią Kopę, słonce uderza mnie swoimi wesołymi promieniami i odgania szare chmury. Kolejny przykład, że pogoda w górach zmienia się w zastraszającym tempie. Dzięki temu mogę podziwiać wspaniałe widoki ze szlaku Wolfa na czeską stronę, jak na dłoni widzę Zlate Hory oraz Głuchołazy.Idąc dalej Wolfem przecinam niebieski szlak prowadzący do wioski Petrovice. Byłem tam już w zeszłym roku i wiedziałem, że podają tam wyśmienite piwko w lokalnej karczmie... Hmm... patrzę na zegarek - zdążę wrócić przed zachodem słońca, czy nie? Zdążę! Nie ma innej opcji. Zbaczam więc ze szlaku Wolfa na niebieski i po dwudziestu minutach delektuję się już czeskim piwkiem.
Droga powrotna jest nieco trudniejsza, tym bardziej że się idzie cały czas pod górę. W końcu dochodzę do szlaku Wolfa i dalej zmierzam nim w kierunku schroniska zataczając koło. Robię mały odpoczynek na przełęczy Mokrej i jeszcze kilkaset metrów i jestem w schronisku.
A oto i zdjęcia z tej kilkugodzinnej ekspedycji
http://picasaweb.google.com/raubritter1 ... PlusBonus#