Orlické hory a Bystřické hory - 17-19.09.2010

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Orlické hory a Bystřické hory - 17-19.09.2010

Postautor: ecowarrior » 26-09-2010 13:57

17.09.2010
W pracy ciężko mi się skupić na obowiązkach, dziś kolejny wyjazd w kochane góry. Jak można jednak wykonywać swoją pracę i być „Panem Andrzejem”, gdy o biurko jest oparty plecak z załącznikiem w postaci karimaty i namiotu?
Zwalniam się o godzinkę, wpadam do kibelka i wybiegam ubrany w górskie ciuszki – znów jestem eco :D
Na stacji spotykam się z Sebem 135 i popijając piwko w przydworcowej spelunce czekamy na pociąg zmierzający do Wrocławia. Po dosyć dziwnych i niewartych opisywania perypetiach wskakujemy do naszego środku lokomocji, w którym jesteśmy, wręcz po staropolsku (czeskim, smacznym piwkiem), witani przez Grzesia.
W Wrocławiu, rzecz jasna nawiewa nam pociąg, co skrzętnie wykorzystujemy w wiadomy sposób...
Po burzy mózgów zmieniamy plany i mamy zamiar ruszyć z Dusznik aniżeli z Lewina.
Ok. 21 docieramy na miejsce, gdzie pochłaniamy wyjątkowo smaczną pizzę, pijemy piwo i pogadujemy z miejscowym „Mietkiem”, który, już tradycyjnie, się do nas dosiada :)
Zeszło nam trochę, zeszło. Ruszmy około 22:30-23 w stronę Zielonej Ludowej. Około 24 śpimy już spokojnie rozbici w Wapiennikach, przy potoku Jastrzębnik.
18.09.2010
Pobudka około 07. Seb135 i jego wierny Misiek muszą nas opuścić. Niestety problemy żołądkowe Sebastiana uniemożliwiają mu wędrówkę :/
My tymczasem ruszamy w stronę Autostrady Sudeckiej, z której mamy zamiar odbić na Orlicę (1084 m n.p.m.), najwyższy szczyt polskiej części Gór Orlickich. W tym momencie warto wspomnieć o samym początku trasy, gdzie pojawił się szyld stacji paliw z napisem „domowe jedzenie – zjesz jak u mamy”. Reakcja Grzesia na rzeczoną reklamę była nad wyraz trafna i przytomna. Z uśmiechem i nieukrywanym optymizmem chyżo przyspieszył kroku rzecząc: „zjesz jak u mamy, napijesz się jak u taty” :D
Po szybkim śniadanku ruszamy dalej. Po drodze rozmawiamy o grzybobraniu, smacznych kaniach, wspomnieniach Grzesia z Turcji i Ukrainy oraz planowanym urlopie w Malej Fatrze, Wielkiej, Górach Choczańskich i Bieszczadach. Na szczycie Orlicy pojawiają się pojedynczy turyści, chwilę gwarzymy o stojącej tam niegdyś wieży widokowej i schronisku, po czym zmierzamy na rozstajne przy Polomským kopcu, gdzie decydujemy się wydłużyć szlak i zrobić pętelkę żółtym i niebieskim, celem zwiedzenia Betonovej hranicy - czechosłowackich umocnień wybudowanych w latach 1935 - 1938 w celu zabezpieczenia Czechosłowacji przed agresją III Rzeszy.
Szlak przyjemny, bunkry zapomniane, porośnięte drzewami i mchami – artefakt przeszłości, minionych czasów i systemów politycznych...
Obrazek
Zmierzamy ku Masarykovej chacie – schronisku położonym na południowo-wschodnim zboczu Šerlicha, na rozległej odsłoniętej polanie, na wysokości (1013 m n.p.m.). Szlak przyjemny, spokojny, niewymagający zbytniego wysiłku. Osiąga się pewien pułap i idzie na w miarę równym terenie, jedynie pojawiająca się kosodrzewina pozwala wnioskować, że jednak delikatnie pniemy się wzwyż. Do samego schroniska, będącego naszym „źródełkiem” jakby dobiegamy, im bliżej wizja złocistego napoju, tym, paradoksalnie, więcej mamy sił...
Obrazek
Zamawiamy obiad, kilka piwek, kontaktujemy się z ekipą oczekującą nas na Velkiej Deštnie i ruszamy dalej. Kilka słów nt samego schroniska: ludzi, jak wiadomo, sporo, menu bardzo ubogie (brakowało nawet legendarnej czosnkowej i smażonego sera), piwko smaczne, obsługa niezwykle szybka. Jeśli chodzi o Grzesie i o mnie to znacznie bardziej przypadła nam do gustu Chata Hájenka, znajdującej się na Sedlu Šerlich, ok. 200 m. od Masarykovej chaty, gdzie nie było żywej duszy, menu bogatsze, tańsze, a obsługa sympatyczniejsza.
Podążając na Velką Deštne wesoło gwarzymy o marcowym pobycie w Chatce AKT, Masaryku i jego rodzinie, Jaroslavie Hasku, Dzielnym Wojaku Szwejku, oraz Sapkowskim i jego wizji „skur...stwa”. W tym czasie pada również pomysł zamieszczenia na kilku forach koncepcji dot. zamówienia koszulek z podobizną Dzielnego Wojaka Szwejka...
Na Velkej Deštne spotykamy się z Anią, Kasią, Łukaszem i Kubą. Tam też mój kapelusz, świadek i niejednokrotnie jedyny przyjaciel dotychczasowych wędrówek, górskich przygód, urokliwych krajobrazów, beskidzkich, tatrzańskich, sudeckich i zagranicznych wypraw, zdobył swój ostatni szczyt i tym samym pożegnał się z dalszą wędrówką. Nastąpiła wymiana, stary, schodzony i dziurawy został schowany do plecaka a na mojej głowie pojawił się nowo zakupiony...
Dalsza, wspólna wędrówka wiodła ku Schronisku Jagodna w Górach Orlickich. Granicę przekraczamy pomiędzy Bedřichovką a Lasówką,w której zatrzymujemy się w tradycyjnym sklepo-barze :D Wymieniamy kilka smsów z Bubą, powracającą z Ukrainy, spożywamy posiłek i chłonąc wspaniałe, orzeźwiające, wieczorno-nocne, ruszamy tyłki ku Spalonej. Leśny szlak jest mokry, bagnisty i nieprzyjemny. Kilkakrotnie wpadamy do głębokich kałuż, aż w pewnym momencie szala się przebiera i z impetem wypuszczam z siebie szereg plugawych wiązanek nt kałuży, jej wielkości i przyszłości, nie wyłączając złorzeczeń w postaci kiły i rzeżączki, która ma ją objąć!
Do schroniska docieramy przed 22. Niezmierni miły dzierżawca podgrzewa nam strawę, podaje napitki i zalewa termosy. Rozpalamy ognisko, przenosimy imprezę na powietrze, wesoło gwarzymy, kolektywizując wniesione winka, o minionych i planowanych trasach, o moim nieudanym podboju miłosnym sprzed 10 lat, o schroniskach, chatkach i Norwegii.
19.09.2010
Czas powrotów i pożegnań.
Obrazek
Wstajemy z Anią dosyć wcześnie, krótki spacerek wokół schroniska, chwila rozmów nt taternictwa, ratownictwa i ubezpieczeń, po czym przenosimy się na jadalnię, gdzie pochłaniamy śniadanie, z wyśmienitą rybką na czele :D
Ania z resztą ekipy uderza w stronę Chatki Sylwestrowej, a Grześ i ja zmierzamy ku Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie kończy się kolejny wspaniały wypad.
Z swojej strony dziękuję towarzyszom wędrówki za przyjemnie i wesoło spędzony czas, no i cóż mogę więcej rzec aniżeli do zobaczenia gdzieś i kiedyś...
http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 719092010#

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4998
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 26-09-2010 14:16

ecowarrior pisze:Wymieniamy kilka smsów z Bubą, powracającą z Ukrainy, #


nawet nie wiesz jaki zal sciska mi serce ze nie moglam byc tam z wami!!!! :( zabraklo tego jednego dnia... tak jak grzesiowi by przybyc na g.sw.anny...

do domu dotarlismy dopiero o 3 rano w niedziele...

ecowarrior pisze:. Z uśmiechem i nieukrywanym optymizmem chyżo przyspieszył kroku rzecząc: „zjesz jak u mamy, napijesz się jak u taty” :D
#


nie no rewelacja! zlote mysli grzesia powinno sie spisywac w wielkiej ksiedze by nie przepadly i zostaly dla potomnosci!!

http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 5618451698

:D :D :D

http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 3669523634

warto tam zajrzec jak widze :) moze nawet spedzic noc!

http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 0178832194

pewnie trafi na sciane, co? :)

http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 4709675538
zupelnie jak moja lampa w pokoju w miechowicach!

http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 1921671362
ty masz szczescie do spotykania ciekawych ludzi!!!

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 26-09-2010 14:55

buba1 pisze:
ecowarrior pisze:. Z uśmiechem i nieukrywanym optymizmem chyżo przyspieszył kroku rzecząc: „zjesz jak u mamy, napijesz się jak u taty” :D
#


nie no rewelacja! zlote mysli grzesia powinno sie spisywac w wielkiej ksiedze by nie przepadly i zostaly dla potomnosci!!

Niewątpliwie! Grześ to chodząca księga filozoficznej mądrości i trafnej oceny rzeczywistości.

buba1 pisze:http://picasaweb.google.pl/102994867625251629425/OrlickeHoryABystrickeHory1719092010#5519812120178832194

pewnie trafi na sciane, co? :)

Przy pierwszej lepszej sposobności zrobię fotkę i przeslę Ci abyś zobaczyła gdzie trafił i czy mu dobrze...:D

buba1 pisze:http://picasaweb.google.pl/102994867625251629425/OrlickeHoryABystrickeHory1719092010#5519814581921671362
ty masz szczescie do spotykania ciekawych ludzi!!!

I kto to mówi? :wink:

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 26-09-2010 19:07

A jak zrobiłeś że na obydwóch kapeluszach miałeś odznaki?
I gdzie kupiłeś taki kapelusz?
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 26-09-2010 19:18

Miałem masę odznak, które leżały luzem, na nowy kapelusz itak wszystkie nie weszły...
Zakupiony został z 3 tyg. temu w Jeleniej Górze :)

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 26-09-2010 19:24

Hahaha
Mieszkam 20kmod Jeleniej a szukałem kapelusza w necie, w końcu znalazłem taki który nawet mi się podoba
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 26-09-2010 21:55

nieeee! jak mogłem to ominąć?
"following our will and wind we may just go where no one's been"

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 27-09-2010 20:25

buba1 pisze:http://picasaweb.google.pl/102994867625 ... 0178832194

pewnie trafi na sciane, co? :)

Obrazek
Myślę, że w tym miejscu jest mu wygodnie... :D

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 27-09-2010 20:31

Piękna kolekcja
Ale Paulanera nie lubię, z pszenicznych Faustus i ukraiński Obolon. ;)

A czy na Dżemowym transparencie to autografy?
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 27-09-2010 20:54

Heh, nie, to nie autografy. Właściwie do końca nie wiem co to jest, jakoś udało mi się zgarnąć plakat po jakimś koncercie...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4998
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 27-09-2010 21:00

to one sa trzy???? :shock: :shock: :shock: trzy kapelusze? nic nie pilam a widze 3 kapelusze! wszystkie takie same!

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 27-09-2010 21:01

hehe a już bym zazdrościł ;)
ja mam taką pamiątke z koncertu
Obrazek
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 27-09-2010 21:10

No brawo!!
Takie pamiątki to się chwali!
Po spoconych twarzach i mokrych włosach widzę, pogo było dosyć żywe... :P
Buba, jednej jest od brata, dwa moje :D

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 27-09-2010 21:12

było ;)
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..


Wróć do „Relacje z wypraw”