Zainspirowany relacją buby z miejsc, gdzie nie jeżdżą pociągi, postanawiam też się wybrać na takowe. Rzut oka na google maps i rozkład pkp i znajduję nieczynną trasę znajduję nieczynną trasę, która później okazała się linią Jełowa-Namysłów.
Po kilkudniowym odkładaniu w niedzielę, 9 stycznia udaje się wybrać. Po bardzo długim budzeniu robimy kanapki i herbatę do śmierdzącego pleśnią i stęchlizną termosu, myśląc, że jakoś to będzie. Wpadamy jeszcze po Kofu i na 9:31 meldujemy na szynobus do Kluczborka. W miłym ciepełku wewnętrza zabieramy się za śniadanie. Otwieram herbatę, próbuję wypić łyka, po czym natychmiast stwierdzam, iż jest obrzydliwa i już jej nie ruszę. Marta twardo wypija kilka łyków, co przypłaca bólem brzucha. Dziwnie się jedzie tą trasą, zawsze widziałem ją tylko idąc pieszo albo jadąc rowerem. Wylaną herbatą malujemy serce na śniegu (zdjęcie). Wysiadamy w Osowcu-Przystanek i wyruszamy na poszukiwanie ślepego toru.
Pierwsze co robi pies, to goni za sarną czy innym dzikiem. Gdy nie wraca po pół godziny zaczynam się zastanawiać czy po powrocie do domu iść do schroniska po następnego, ale cofamy się i odnajdujemy go stąpającego niepewnie po moście. Na jakiś czas zmuszony jestem wziąć go na smycz. Trochę błądzimy po lesie, później dalej wzdłuż toru, Wydeptaną Przez Wielkiego Czerwia Ścieżką docieramy do opuszczonego budynku stacji Osowiec Śląski, którą ładnie oglądamy.
Wychodzi słońce, robi się cieplej i ładniej. Spuszczam psa, bo już nie mam siły.
Docieramy do Jełowej, odbijamy wreszcie na nieczynną odnogę toru, którą jednak prawie nie da się iść, tak zasypana mokrym śniegiem. Buty mamy totalnie przemoczone. Jednak jest tak ładnie, że wstyd od razu zawrócić. Pies biega i poluje, ale już nie znika na dłużej, przedzieżgnął się w Kofu. Brnie się wcale przyjemnie, docieramy do stojącej na torach ambony myśliwskiej, w której odpoczywamy chwilę i zawracamy z mocnym postanowieniem powrotu w to miejsce, gdy będzie cieplej i szuszej.
Jako że do pociągu pozostaje ponad godzina, idziemy poszukać azylu na strychu opuszczonego przystacyjnego magazynu, gdzie słuchamy swojego prywatnego setu ze Świętej Komórki i patrzymy sobie w oczy. Misiu wygląda biednie i liże pokiereszowane w wykrotach łapki. Ja pluję sobie w brodę za ciągłe niekupienie jeszcze palnika i butli, bo herbaty to bym się napił.
O 15:01 wsiadamy w szynobus, który wiezie nas do Opola a dalej idziemy do domu wysuszyć buty i ogrzać się.
"Marty trzy grosze, czyli co pominąłem":
"graliśmy w co widzę, proszek na strychu tworzy materiał wybuchowy w połączeniu z piaskiem i węglem, zabrała tapetę na pamiątkę, i chcieliśmy wejść do wieży ciśnień, i trawa była śliska i uniemożliwiała nam chodzenie po tych starych szynach.
i bardzo chce nieprzemakalne buty."
zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/s1e3b5/JeOwskieTory#
Jełowskie tory 9 stycznia 2011
Jełowskie tory 9 stycznia 2011
Ostatnio zmieniony 12-01-2011 22:07 przez seb_135, łącznie zmieniany 1 raz.
"following our will and wind we may just go where no one's been"
Re: Jełowskie tory 9 stycznia 2011
seb_135 pisze:Wylaną herbatą malujemy serce na śniegu (zdjęcie).
a juz myslalam ze to co innego
musze sie wybrac do tego osowca!! ostatnio jak tam bylam (chyba 2005) to wszytskie budynki byly zakratowane... wiec tylko posiedzialam na dawnym peronie...
gdzie jest ten tor z ambona??
Ostatnio zmieniony 09-01-2011 22:14 przez buba1, łącznie zmieniany 3 razy.
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
No proszę jak trafnie można było zainwestować dzisiejszy czas!
Szkoda nóżek od Kofu, faktycznie nie wyglądają najlepiej...
Gdybyś dał wcześniej znać to pożyczyłbym Wam swoją butlę!
Seb, z tym termosem macie mistrza
I przekaż ode mnie wielki ukłon Marcie za silną wolę pokosztowania kolejnych łyków herbaty 
Szkoda nóżek od Kofu, faktycznie nie wyglądają najlepiej...
Gdybyś dał wcześniej znać to pożyczyłbym Wam swoją butlę!
Seb, z tym termosem macie mistrza
O, witamy na forum!
Ej, ale wyrzućcie tego termosa już, co? 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
Drink jak drink, ale co by się potem działo, rewolucje żołądkowe jakieś 
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
ecowarrior pisze:Czołem connlasairEj, ale wyrzućcie tego termosa już, co?
Gorzej jakby dotarli na zlot z czymś takim. Już sobie wyobrażam drink z takowym paliwem rakietowym
Myślałem, myślałem i nie mogłem sobie przypomnieć gdzie i kiedy słyszałem "paliwo rakietowe". I sobie przypomniałem, na studniówce:
Furman! nie pij tego to paliwo rakietowe!
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..
Strider pisze:ecowarrior pisze:Czołem connlasairEj, ale wyrzućcie tego termosa już, co?
Gorzej jakby dotarli na zlot z czymś takim. Już sobie wyobrażam drink z takowym paliwem rakietowym
Myślałem, myślałem i nie mogłem sobie przypomnieć gdzie i kiedy słyszałem "paliwo rakietowe". I sobie przypomniałem, na studniówce:
Furman! nie pij tego to paliwo rakietowe!
a mi sie kojarzy z jakims zlotem forum beskidzkiego..
Ja mam tylko jedno skojarzenie z "paliwem rakietowym":
Dwóch podpitych facetów wracało nocą do domu. Idą, patrzą; pociąg stoi na bocznicy, na końcu ma cysternę. Podeszli, odkręcili kran; wąchają, spirytus! Opili się jak bąki. Już mieli odchodzić, kiedy jeden z nich spojrzał na napis na cysternie: "Paliwo rakietowe".
Pomartwili się i poszli dalej. Następnego dnia jednego z nich budzi telefon. Przez trzaski i szum słyszy kumpla.
- Jasiu! Halo, Jasiu! To ty?
- Ja.
- Jasiu, srałeś dzisiaj?
- Nie.
- To nie sraj, bo ja z Tokio dzwonię!
Dwóch podpitych facetów wracało nocą do domu. Idą, patrzą; pociąg stoi na bocznicy, na końcu ma cysternę. Podeszli, odkręcili kran; wąchają, spirytus! Opili się jak bąki. Już mieli odchodzić, kiedy jeden z nich spojrzał na napis na cysternie: "Paliwo rakietowe".
Pomartwili się i poszli dalej. Następnego dnia jednego z nich budzi telefon. Przez trzaski i szum słyszy kumpla.
- Jasiu! Halo, Jasiu! To ty?
- Ja.
- Jasiu, srałeś dzisiaj?
- Nie.
- To nie sraj, bo ja z Tokio dzwonię!