Nie przewidywaliśmy żadnych ekstrawagancji. Ot, spenetrowanie najważniejszych szlaków i zobaczenie najciekawszych rzeczy wokół Międzygórza, gdzie posiadaliśmy swoją bazę wypadową. Pogoda dopisała. Ponoć wcześniej lało tam prawie przez tydzień, toteż jeszcze przed wyjazdem zaczerpnęliśmy informacji jak to wszystko wygląda. A wyglądało całkiem dobrze, mimo że już gdzieniegdzie media siały panikę o alarmie powodziowym. Owszem, wody Nysy Kłodzkiej w wielu miejscach były dosyć wezbrane, lecz sytuacja była daleka od katastrofalnej (choć np. ewakuowano mieszkańców kilku domów w Wilkanowie).
Tak więc przez kilka dni mogliśmy cieszyć się przyzwoitą pogodą, z niewielkim zachmurzeniem i dosłownie kilkunastominutowym deszczem we wtorek. A że przejaśnień było sporo, dało się często dostrzec ciekawe i budujące widoki. Ale żeby tak nie było za bardzo słodko...
Niestety...Śnieżnik walnął focha i otoczył nas tylko chmurną czapą w której brnęliśmy przy akompaniamencie solidnego wiatru. No cóż...trudno. Nie za każdym razem "król" ziemi kłodzkiej jest tak miłościw, ażeby ukazywać zachwycające panoramy. Również dotarcie na Trójmorski, przerwała nagle niespodziewana kontuzja kolana mojej niewiasty, przez co trochę zboczyliśmy z kursu (choć i tak przecież z widoczków na wieży byłyby nici).
Ogólnie jednak jesteśmy zadowoleni. Jak na nasze (dość skromne) wyjazdy sudeckie, każda taka możliwość obcowania z tymi miejscami jest na wagę złota także...
Galeria
https://picasaweb.google.com/1133465106 ... 8bK-JCw5QE