Dzień Przed
Godzina: kilkanaście minut po 15. Telefon dzwoni, więc chyba wypadałoby odebrać. Po chwili juz wiem - jutrzejszy wyjazd na Pogórze Rożnowskie odwołany (choroba kumpeli) - chwila rzucania mięsem i za chwilę sam rzucam się w poszukiwaniu rozkładu. Już po kilkunastu minutach wstępny plan idzie na forum.
Zajęć wieczorem jeszcze sporo, więc nie ma czasu przygotować się do wyjazdu. Robię swoje, a późnym wieczorem wrzucam do plecaka mapę, folder po Bystrzycy i przewodnik po Ziemi Kłodzkiej (prawie nówka - rok wydania 1986) oraz furę żarcia. Budzik nastawiam na 2.30 i idę spać (jak zwykle po północy).
Dzień Właściwy
Budzik dzwoni jak miał dzwonić. Jedno dotknięcie i ratuję jeszcze 10 minut snu. Zaraz będę się denerwował, że trzeba było wstać, gdy dzwonił za pierwszym razem. Żegnam żonę i syna. Wychodząc patrzę na zegarek. Jest 2.58. Noc jest ciepła (jak na styczeń można powiedzieć upalna), tylko coś leci mi na głowę. Lenistwo jednak zwycięża i nie wyciągam płaszcza przeciwdeszczowego - w końcu to tylko lekki deszczyk.
Po 25 minutach jest na Chebziu. Punktualnie przyjeżdża tramwaj i za piętnaście 4 melduję się w Zabrzu. Najpierw trochę sadyzmu - trzeba obudzic kasjerkę, w końcu jeśli ja nie śpię to ona też nie musi. Babka ledwo żywa już za drugim podejściem skutecznie wypisuje mi bilet turystyczny.
Godzina: 4.16 wsiadam do pospiesznego i po kilkunastu minutach śpię jak zabity. Budzę sie tuż przed Wrocławiem. Zbieram manele, przechodzę peron (albo i 2) dalej i w kolejnym pociągu kontnuuję spanie. Budzi mnie zimno (cóż od PKP nie można wymagać za wiele) w okolicach Henrykowa. Za oknami juz jasno, więc czas coś przekąsić.
O 8.30 podejmuję decyzję - wychodzę z tego środka lokomocji. Jestem w Bardzie Śląskim i ledwie 47 minut do dyspozycji. Tyle razy tu przejeżdżałem i nigdy nie było okazji, żeby się zatrzymać. Krótka wizyta w sanktuarium, spacer po gotyckim moście i ruszam na klikunastominutowy rozruch po Drodze Krzyżowej. Do zamku nie dojdę - nie ma szans. Spadam z powrotem na stację wpadając na peron razem z pociągiem. Uff - kondycja chyba siadła panie gar.
Ruszam czeskim składem w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej. Po drodze stajemy w Kłodzku Głównym i patrzę na skład do Kudowy Zdroju - spalinówka + 1 wagon, w środku niezły tłok (aż 1 osoba + kondzior). Przed 10 melduję się w Bystrzycy. Piękne miasteczko (trochę przypominało mi Paczków, a trochę Lwów - ratusz, ale to tylko moje widzimisię, każdy może z niedospania). Wpadam na wieżę - widok niezły choć część gór chowa się za chmurami. Szlajam się po wąskich uliczkach zaglądając tu i tam - wreszcie Muzeum Filumenistyczne (warto, szczególnie dla opakowań zapałek z ZSRR i PRL).
Szybka zmiana planów.
Do Długopola jadę PKS-em. Niewiele mam czasu, ale nie oszukujmy się - rewelacji to tam nie ma (choć woda bardzo dobra). Spacerek w piękny "wiosenny dzionek" na stację kolejową (około 1 km) dobrze mi robi. Czekam przed wylotem z tunelu na mój pociąg do Międzylesia. Jest.
Kwadrans później muszę włożyć płaszcz przeciwdeszczowy - zwiedzam Międzylesie w deszczu. To chyba ta pogoda, ale raczej nie pokocham tej miejscowości. Zaczynam marudzić - Domki Tkaczy przy tych z Chełmska Śląskiego to nawet nie stały, kościół parafialny mógłby być ładniejszy, pałac zniszczony, Nepomucków to się już w życiu naoglądałem, kościół cmentarny zamknięty (tak jakby jakiś był otwarty), rynek taki czeski. Nagle jest wiem o co chodzi. Piwa mi trzeba. W końcu znajduję - Restauracja Sukiennice, Żywiec za 3,7, Warka Strong po 3,5, placek po węgiersku za 12. No to jest podróżowanie. Wszystko się zmienia. Przestaje padać i w ciągu chwili Domki Tkaczy wydają się być ciekawe, ambona w kościele parafialnym zadziwiająca, pałac nie bardziej zniszczony niż ten w Głogówku, na Nepomuka zawsze warto spojrzeć, czeskie rynki przecież nie są takie złe, a na kościele cmentarnym są wspaniałe płyty nagrobne. Od razu świat jest piękniejszy.
16.25 - jestem w Gorzanowie. Zapadają egipskie ciemności, ale od tego jest czołówka. Najpierw kościół - tylko z zewnątrz, ale kaplice robiące za baszty czy też wieże bądź bramy (jak kto woli) robią wrażenie. Teraz czas na pałac, a właściwie jego ruinę. Czuję się dziwnie, z czołówką melduję się w zakamarkach pałacu, gdzie stoją auta tutejszych mieszkańców, jakieś pseudoogródki itp. Przez moment przebiega mi myśl - jak mnie kto zobaczy na pewno uwierzy, że jestem turystą i wcale nie interesuję się jego dobytkiem. Nic to. Podziwiam. Schodzę w dół do Nypheum - to dopiero robi wrażenie, zniszczone strasznie, ale na suficie i ścianach zachowały się wspaniałe stiuki. Wracam w kierunku stacji i na skrzyżowaniu zauważam info turystyczne o dawnej potędze pałacu - teraz to dopiero robi wrażenie.
Jadę do Kłodzka, zawsze jestem tam gdy jest jasno. Teraz zupełnie inaczej. Jest wspaniały ciepły wieczór, Kłodzko pięknie podświetlone - aż miło pospacerować przez te ponad pół godziny które mi zostały. O 18.12 wyjeżdżam z Kłodzka. Jeszcze tylko 3 przesiadki (Kamieniec Ząbkowicki - pomykam pełnym, żeby nie napisać zatłoczonym szynobusem - Opole i Gliwice) oraz 25 minut spaceru i jestem w domu. Otwieram drzwi mieszkania o 23.06.
Dzień Po
Coś około 7 rano - wstawaj, syn chce się z Tobą bawić. Jeju, łeb mnie boli spać się chce. Nie marudź nikt Ci wczoraj nie kazał jechać. Fakt, żona jeszcze nie wie, że za kilka dni znów się urywam. Ale o tym cichosza. Nieświadomi żyją dłużej.
J.P
Szalony wyjazd kolejowy - krótka relacja
Trochę statystyki
Czas wyjazdu: 20 h 8 min
Czas spędzony w środkach lokomocji: 10 h 16 min
w tym PKP - 9 h 42 min, tramwaj - 21 minut, PKS - 13 minut.
Przebytych kilometrów w PKP: 513
Wydatki (122,5 zł) w tym:
bilet turystyczny - 60 zł
bilet KZK GOP - 2,9 zł
bilet PKS - 3,8 zł (to zdzierstwo) za 6 km
Wieża - 2,5 zł
Muzeum Filumenistyczne - 4 zł
Foldery i przewodnik - 15,5 zł
Obiad - 22 zł
Inne - 11,35 (plastry, zapałki z muzeum, prezent dla syna, znaczek + pocztówka)
Ogółem budżet przegięty o 2,5 zł.
Spostrzeżenia:
Bardo - trochę zbyt szare
Bystrzyca Kłodzka - dla mnie super i widać, że zaczyna się coś dziać. Po mieście prowadzi Miejska Trasa Turystyczna (nieźle oznakowana - ja oczywiście szedłem w przeciwnym kierunku), zabytki opisane, dużo drogowskazów na WC czy parking, kilka ładnych tablic o mieście i jego zabytkach. Ludzie z którymi sie zetknąłem mili. Jest gdzie się napić piwa (socjalistyczny lokal na Rynku ale z klimatem) i gdzie zjeść (nowa pizzeria). Muzeum zadbane, czyste, ciche, spokojne z miłą obsługą - fajny folder o Gorzanowie i nie tylko.
Długopole - w skrócie, nie chciałbym tam trafić do sanatorium, ale za to w sklepie wielobranżowym dostałem znaczek i pocztówkę
Międzylesie - Miejska Trasa Turystyczna z rozpisanymi zabytkami (notki trochę zbyt enigmatyczne, ale są). Nie ma oznakowania jak trafić do kolejnego punktu, ale są 2 mapy poglądowe z ich dokładnym umiejscowieniem (stacja kolejowa i rynek). Restauracja Sukiennice przyjemna, ceny w porządku, jedzenie dobre, piwo należycie schłodzone i nie cyganione
Gorzanów - zapomniany przez turystów, ale jest jedna tablica informacyjna, szkoda, że tak daleko od pałacu - koniecznie muszę tam wrócić w dzień - zapewne wrażenie będzie inne
Kłodzko - oświetlone to miód na sercu
PKP - poza 1 składem ciepło i w miarę czysto, zazwyczaj punktualne (największe spóźnienie - 7 minut)
Jeśli będą pytania w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć
J.P
Czas wyjazdu: 20 h 8 min
Czas spędzony w środkach lokomocji: 10 h 16 min
w tym PKP - 9 h 42 min, tramwaj - 21 minut, PKS - 13 minut.
Przebytych kilometrów w PKP: 513
Wydatki (122,5 zł) w tym:
bilet turystyczny - 60 zł
bilet KZK GOP - 2,9 zł
bilet PKS - 3,8 zł (to zdzierstwo) za 6 km
Wieża - 2,5 zł
Muzeum Filumenistyczne - 4 zł
Foldery i przewodnik - 15,5 zł
Obiad - 22 zł
Inne - 11,35 (plastry, zapałki z muzeum, prezent dla syna, znaczek + pocztówka)
Ogółem budżet przegięty o 2,5 zł.
Spostrzeżenia:
Bardo - trochę zbyt szare
Bystrzyca Kłodzka - dla mnie super i widać, że zaczyna się coś dziać. Po mieście prowadzi Miejska Trasa Turystyczna (nieźle oznakowana - ja oczywiście szedłem w przeciwnym kierunku), zabytki opisane, dużo drogowskazów na WC czy parking, kilka ładnych tablic o mieście i jego zabytkach. Ludzie z którymi sie zetknąłem mili. Jest gdzie się napić piwa (socjalistyczny lokal na Rynku ale z klimatem) i gdzie zjeść (nowa pizzeria). Muzeum zadbane, czyste, ciche, spokojne z miłą obsługą - fajny folder o Gorzanowie i nie tylko.
Długopole - w skrócie, nie chciałbym tam trafić do sanatorium, ale za to w sklepie wielobranżowym dostałem znaczek i pocztówkę
Międzylesie - Miejska Trasa Turystyczna z rozpisanymi zabytkami (notki trochę zbyt enigmatyczne, ale są). Nie ma oznakowania jak trafić do kolejnego punktu, ale są 2 mapy poglądowe z ich dokładnym umiejscowieniem (stacja kolejowa i rynek). Restauracja Sukiennice przyjemna, ceny w porządku, jedzenie dobre, piwo należycie schłodzone i nie cyganione
Gorzanów - zapomniany przez turystów, ale jest jedna tablica informacyjna, szkoda, że tak daleko od pałacu - koniecznie muszę tam wrócić w dzień - zapewne wrażenie będzie inne
Kłodzko - oświetlone to miód na sercu
PKP - poza 1 składem ciepło i w miarę czysto, zazwyczaj punktualne (największe spóźnienie - 7 minut)
Jeśli będą pytania w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć
J.P
Fajna wyprawa, świetny opis!
Podobnie jak Apollo mnie również zainspirowała.
Swego czasu podróżując ze Szklarskiej Poręby w długi weekend majowy kiedy ledwo można było wsiąść do pociągu i spora liczba osób została na peronie, doszedłem do przekonania, że będę podróżował samochodem. Samochód stał się dla mnie ucieleśnieniem wolności, zwłaszcza że mieszkam spory kawałek od miasta i stacji PKP. Z czasem okazuje się, że samochód ogranicza jednak swobodne wędrowanie po górach. Planując trasę trzeba niestety wracać do punktu wyjścia. Prawdziwą wolność daje poróżowanie koleją. Tymbardziej, że pojawił się taki "zwierz" jak bilet weekendowy. Za jedyne 60 PLN można podróżować do woli.
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tych osobistych wynużeń, ale jakoś tak mnie naszło.
W każdym razie w najbliższym czasie spróbuje podobnej wyprawy, z tym że na trasie Wrocław - Szklarska Poręba. Chciałbym jednak "zaliczyć" przy okazji trochę górskich szlaków o ile warunki pogodowe pozwolą.
Podobnie jak Apollo mnie również zainspirowała.
Swego czasu podróżując ze Szklarskiej Poręby w długi weekend majowy kiedy ledwo można było wsiąść do pociągu i spora liczba osób została na peronie, doszedłem do przekonania, że będę podróżował samochodem. Samochód stał się dla mnie ucieleśnieniem wolności, zwłaszcza że mieszkam spory kawałek od miasta i stacji PKP. Z czasem okazuje się, że samochód ogranicza jednak swobodne wędrowanie po górach. Planując trasę trzeba niestety wracać do punktu wyjścia. Prawdziwą wolność daje poróżowanie koleją. Tymbardziej, że pojawił się taki "zwierz" jak bilet weekendowy. Za jedyne 60 PLN można podróżować do woli.
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tych osobistych wynużeń, ale jakoś tak mnie naszło.
W każdym razie w najbliższym czasie spróbuje podobnej wyprawy, z tym że na trasie Wrocław - Szklarska Poręba. Chciałbym jednak "zaliczyć" przy okazji trochę górskich szlaków o ile warunki pogodowe pozwolą.
Wlkp, myślę dokładnie tak samo jak Ty!
Wcześniej byłem urzeczony możliwościami turystyki samochodowej
- tzn. poruszałem się tylko samochodem. Szybko jednak dostrzegłem ograniczenia stąd płynące, dlatego z chęcią wsiadam do pociągu.
Niestety, PKP (poza Intercity, TLK) wcale nie ułatwia porzucania samochodów na rzecz pociągów. Za zarządzanie Przewozami Regionalnymi m. zd. ktoś powinien trafić na szafot. A najlepiej - przed egzekucją jeszcze - na 12 godzin do kibla w 2 klasie.
Szkoda, że połączeń jest mało do Szklarskiej czy Kudowy, a o dojeździe do Lubawki, Karpacza czy Lądka możemy zapomnieć.
Wcześniej byłem urzeczony możliwościami turystyki samochodowej
Niestety, PKP (poza Intercity, TLK) wcale nie ułatwia porzucania samochodów na rzecz pociągów. Za zarządzanie Przewozami Regionalnymi m. zd. ktoś powinien trafić na szafot. A najlepiej - przed egzekucją jeszcze - na 12 godzin do kibla w 2 klasie.
Szkoda, że połączeń jest mało do Szklarskiej czy Kudowy, a o dojeździe do Lubawki, Karpacza czy Lądka możemy zapomnieć.
Super! Czasem żałuję(choć nie za często), że mam tak daleko do gór. W moim przypadku taki "kilkugodzinny" wypad by nie wyszedł, co najwyżej zobaczyłbym starówke Torunia.
Przez odległośc do gór, trochę mi umykają te sudeckie miejscowości...zawsze po nocy w pociągu człowiek leci jak dziki na szlak i nigdy nie ma czasu połazić po mieścinach.
Kiedy rok temu zjeżdżaliśmy z Młotów do Bystrzycy, to wydawało mi się,że bardziej obskurmnej mieściny w Kotlinie nie ma (był to szary, lutowy wieczór), a tu proszę wg Gar'a tam jest ładnie.
A może kiedyś zamiast w Sudety , zrobię wypad w sudeckie miasteczka?
Przez odległośc do gór, trochę mi umykają te sudeckie miejscowości...zawsze po nocy w pociągu człowiek leci jak dziki na szlak i nigdy nie ma czasu połazić po mieścinach.
Kiedy rok temu zjeżdżaliśmy z Młotów do Bystrzycy, to wydawało mi się,że bardziej obskurmnej mieściny w Kotlinie nie ma (był to szary, lutowy wieczór), a tu proszę wg Gar'a tam jest ładnie.
A może kiedyś zamiast w Sudety , zrobię wypad w sudeckie miasteczka?
Cieszę się, że Was nie zanudziłem na śmierć.
Zależy na co patrzysz. Te miasteczko po prostu ma coś w sobie.
To fakt, ale jak znajdę trochę czasu to postaram się zrobić takie drobne porównanie sudeckich pociągów z obecnego rozkładu i rozkładu sprzed roku. Szczerze mówiąc bedziecie zdziwieni bo nie jest tak najgorzej
Z tym też się troche poprawiło, co naocznie i węchowo sprawdziłem w czasie rzeczonego wyjazdu
Służę pomocą, jeśli chodzi o połączenia kolejowe
J.P
Satan pisze:Kiedy rok temu zjeżdżaliśmy z Młotów do Bystrzycy, to wydawało mi się,że bardziej obskurmnej mieściny w Kotlinie nie ma (był to szary, lutowy wieczór), a tu proszę wg Gar'a tam jest ładnie.
Zależy na co patrzysz. Te miasteczko po prostu ma coś w sobie.
mariomar pisze:Dla powiększenia kolejowego smutku dodam, iż w Sudetach czynnych jest już tylko kilka/kilkanaście linii kolejowych, a nieczynnych jest około 25 linii.
To fakt, ale jak znajdę trochę czasu to postaram się zrobić takie drobne porównanie sudeckich pociągów z obecnego rozkładu i rozkładu sprzed roku. Szczerze mówiąc bedziecie zdziwieni bo nie jest tak najgorzej
apollo pisze:A najlepiej - przed egzekucją jeszcze - na 12 godzin do kibla w 2 klasie.
Z tym też się troche poprawiło, co naocznie i węchowo sprawdziłem w czasie rzeczonego wyjazdu
wlkp pisze:W każdym razie w najbliższym czasie spróbuje podobnej wyprawy, z tym że na trasie Wrocław - Szklarska Poręba.
Służę pomocą, jeśli chodzi o połączenia kolejowe
J.P
Gar dzięki za gotowość pomocy. Wstępnie przymierzając się do wyjazdu znalazłem taką stronę
http://rozklad.pkp.pl/bin/query.exe/pn
ale nie wiem czy jest ona do końca wiarygodna.
http://rozklad.pkp.pl/bin/query.exe/pn
ale nie wiem czy jest ona do końca wiarygodna.
apollo pisze:RAczej tak - tzn. jeszcze nigdy nie "udało" mi się znaleźć w tym rozkładzie błędu.
W końcu oprogramowanie strony wykonali Niemcy, więc jest tam ślad ich narodowej dokładności.
Sam się prosisz
Wbijcie w tą stronę takie połączenie:
Zabrze - Bystrzyca Kłodzka, najbliższa niedziela, czyli 14.01, godzina odjazdu 3.30, transport: wszystkie środki komunikacji, zobaczycie co Wam wybije, a potem okaże się, że jest SZYBSZE i TAŃSZE
Ja to jednak jestem złośliwy
gar, wspaniała relecyjka godne umieszczenia w portalu jako artykuł (co na to nasz Ojciec Dyrektor??).
Sromotnie nas (apolla i mnie) zawstydziłes, ponieważ zalegamy z relacją, z naszego poprzedniego wyjazdu....
Co do Bystrzycy, to mi się też baaardzo podoba miasteczko, szczególnie wido z szosy prowadzącej do głównej drogi Kłodzko-Boboszów (za mostkiem, na wzgórzu).
Bardo faktycznie jawi się jako ciut smutne miasteczko, lecz można znaleźć perełki typu całkiem współczesna rzeźba nad wejścem do remizy strażackiej
z bliska:
:D
Sromotnie nas (apolla i mnie) zawstydziłes, ponieważ zalegamy z relacją, z naszego poprzedniego wyjazdu....
Co do Bystrzycy, to mi się też baaardzo podoba miasteczko, szczególnie wido z szosy prowadzącej do głównej drogi Kłodzko-Boboszów (za mostkiem, na wzgórzu).
Bardo faktycznie jawi się jako ciut smutne miasteczko, lecz można znaleźć perełki typu całkiem współczesna rzeźba nad wejścem do remizy strażackiej
z bliska:
:D
Gar, dostałem coś takiego:
Zabrze
Bystrzyca Kłodzka
14.01.07
odj 04:16
przyj 09:54
czas: 5:38
przes. 1
Zabrze
Bystrzyca Kłodzka
14.01.07
odj 07:40
przyj 12:37
czas: 4:57
przes. 1
Czy jest jakaś alternatywa? Pytam, bo jeśli faktycznie to www się czasem myli, to dobrze byłoby wiedzieć przy planowaniu wyjazdu (jakiegokolwiek).
Tak BTW - kobitki w informacji PKP też korzystają z tego samego oprogramowania, więc nie wiem, gdzie należałoby sprawdzać...
Może Gar po prostu spożył mniej piwa niż my i więcej pamięta?
W takim razie musimy jeszcze raz odbyć podróż.
Zabrze
Bystrzyca Kłodzka
14.01.07
odj 04:16
przyj 09:54
czas: 5:38
przes. 1
Zabrze
Bystrzyca Kłodzka
14.01.07
odj 07:40
przyj 12:37
czas: 4:57
przes. 1
Czy jest jakaś alternatywa? Pytam, bo jeśli faktycznie to www się czasem myli, to dobrze byłoby wiedzieć przy planowaniu wyjazdu (jakiegokolwiek).
Tak BTW - kobitki w informacji PKP też korzystają z tego samego oprogramowania, więc nie wiem, gdzie należałoby sprawdzać...
walter02 pisze:Sromotnie nas (apolla i mnie) zawstydziłes
Może Gar po prostu spożył mniej piwa niż my i więcej pamięta?
W takim razie musimy jeszcze raz odbyć podróż.
apollo pisze:Gar, dostałem coś takiego:
Zabrze
Bystrzyca Kłodzka
14.01.07
odj 04:16
przyj 09:54
czas: 5:38
przes. 1
Tak właśnie miało wybić.
Teraz prawidłowa odpowiedź:
Zabrze odj. 4.16, przyjazd do Wrocławia 6.44
Wrocław odj. 6.48, przyjazd do Bystrzycy Kł. 9.03, czas: 4:47 czyli jestem o 51 minut wcześniej
Cena wyszukanego na stronie internetowej PKP połączenia - 44 zł
Cena znalezionego przez mnie połączenia - 37,50 zł
apollo pisze:Tak BTW - kobitki w informacji PKP też korzystają z tego samego oprogramowania, więc nie wiem, gdzie należałoby sprawdzać...
U mnie
A tak na serio najlepiej mieć Sieciowy Rozkład Jazdy Pociągów (w tym roku kosztuje 43,73). Mam takowy, więc już wiadomo gdzie wynajduję te wszystkie połączenia