Kurs na przewodnika - czy warto?

W temacie wędrowania po innych górach, a także nie-górach
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 16-02-2012 23:20

apollo pisze:Na zorganizowane imprezy bez przewodnika? Nie godzi się :lol: .


Mam uprawnienia pracodawcy- osoby kierującej pracownikami, więc jak coś, to zabieram pracowników w góry na pokaz zachowania linii napowietrznych średniego napięcia w górskich warunkach sadziowych. A żadna straż leśna, parkowa, przyrodnicza i jaka tam inna nie ma uprawnień mi sznupać w dokumentach firmy, kogo zatrudniam, a kogo nie. :lol:

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 17-02-2012 08:34

apollo pisze:Lechu, może zająłbyś się taką sprawą?
Wygląda na to, że ktoś się tym już zajął. Właśnie pojawiła się świeża notka na ten temat na blogu "Prawo turystyczne" => http://prawoturystyczne.wordpress.com/2 ... -krakowie/

Niezależnie od tego czy zapisy takie są zgodne z prawem czy nie, stoją one w jawnej sprzeczności z zamieszczonymi tutaj kilkakrotnie komentarzami w rodzaju, że "każdy może być przewodnikiem, wystarczy tylko zrobić kurs i zdać egzamin". Jak widać nie każdy, a obecni przewodnicy mają - zgodnie z ich rozumieniem etyki - obowiązek mu to utrudniać.

Wspomnę jeszcze, że w przypadku mojej niezwykłej przygody z przewodnictwem sudeckim na zewnątrz ówczesna komisja przewodnicka prezentowała nienaganny styl i praworządność, a utrudnianie czy wręcz uniemożliwianie potencjalnym konkurentom uzyskania uprawnień było głęboko zakamuflowane. Po głosach jakie do mnie docierają to widzę, że niestety nadal tak się praktykuje, choć kamuflaż jest od tamtych czasów udoskonalony. Ale pisanie o czymś takim otwartym tekstem w poważnym dokumencie na publicznym portalu???
Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 18-02-2012 10:29

O! Widzę, że dwa ostatnie wiersze z pkt. 9, dotyczące obowiązku uniemożliwiania innym dostępu do zawodu, zniknęły ze strony SPT =>http://www.guide-cracow.pl/www/index.php/kodeks-postepowania. Pewnie teraz, wzorem innych ośrodków przewodnickich, będą utrudniać uzyskanie uprawnień przewodnickich w sposób zakamuflowany. Ciekawe, że pozostał jednak zapis w pkt. 8 o zmowie cenowej.
Obrazek

Waldek Brygier
tramp
Posty: 37
Rejestracja: 27-05-2007 20:00
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Waldek Brygier » 18-02-2012 10:48

Lech pisze:Niezależnie od tego czy zapisy takie są zgodne z prawem czy nie, stoją one w jawnej sprzeczności z zamieszczonymi tutaj kilkakrotnie komentarzami w rodzaju, że "każdy może być przewodnikiem, wystarczy tylko zrobić kurs i zdać egzamin"


Oj, Lechu, Lechu...
Ty znów z tą swoją spiskową teorią dziejów :-(
Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałem w będącym pod wpływem Poznania, Koscianie, w tamtejszym PTTK na mój wywód, że chciałbym zrobić uprawnienia przewodnika sudeckiego, odwodzono mnie od tego, mówiąc właśnie o jakichś spiskach, klikach, mafii i przewodnikach, którzy bronią swego gniazdka, jak lwy... Uwierzyłem, ale po latach postanowiłem skonfrontować zdanie starszych panów z PTTK z rzeczywistością i... bez większych problemów (no dobra: bez żadnych wręcz problemów) uzyskałem uprawnienia... A z naszej grupy nie zdała tylko jedna osoba!
Ostatnio pogrom dokonał się na egzaminach kursu jeleniogórskiego, ale moim prywatnym zdaniem, to wynik przerostu ambicji nowego przewodniczącego komisji, który układał pytania, a niekoniecznie braku wiedzy kursantów. Zawodowo przewodniczącego cenię, ale...
pozdrawiam
Waldek Brygier - www.naszesudety.pl

gar
stary wyga
Posty: 1514
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 18-02-2012 11:19

Waldek Brygier pisze:Oj, Lechu, Lechu...
Ty znów z tą swoją spiskową teorią dziejów :-(
Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałem w będącym pod wpływem Poznania, Koscianie, w tamtejszym PTTK na mój wywód, że chciałbym zrobić uprawnienia przewodnika sudeckiego, odwodzono mnie od tego, mówiąc właśnie o jakichś spiskach, klikach, mafii i przewodnikach, którzy bronią swego gniazdka, jak lwy... Uwierzyłem, ale po latach postanowiłem skonfrontować zdanie starszych panów z PTTK z rzeczywistością i... bez większych problemów (no dobra: bez żadnych wręcz problemów) uzyskałem uprawnienia... A z naszej grupy nie zdała tylko jedna osoba!

Widzę, że mamy podobne doświadczenia. Ja też przed egzaminem sudeckim wysłuchałem się tylu informacji jak to będą próbowali nas uwalić, że ciężko się zastanawiałem jak to będzie wyglądać. Tymczasem egzamin zwalił mnie z nóg - czegoś tak prostego w życiu nie zdawałem, a żeby oblać trzeba było naprawdę na to napracować (udało się to tylko jednemu osobnikowi).
Analogicznie w Katowicach egzaminy wyglądają w ten sposób, że średnio oblewa 1 osoba na 30, czyli ciężko mówić o próbach ograniczania konkurencji. Jedyna komisja w życiu którą spotkałem na swojej drodze i rzeczywiście działała w sposób nieciekawy to komisja rzeszowska. Ale 1 wredna komisja w porównaniu z resztą normalnych to jednak wyjątek od reguły.