Z pracy wyrwałem się dopiero przed 18, po czym przetransportowałem się autem do Jagniątkowa. Na miejscu byłem po 21, więc czekał mnie spacer w ciemnościach i do tego po górę.
Koralową Ścieżką wdrapałem się na Czarną przełęcz, a że wiało jak diabli, schowałem się prędziutko do wiaty, gdzie na pięterku rozłożyłem się do snu.
Rano pogoda zapowiadała się cudnie.
wiatka na Czarnej Przełęczy
rzut okiem na Szyszaka
Czerwonym szlakiem potruptałem na Przełęcz Karkonoską
po drodze minąłem pozostałości Petrovej Boudy
dalej za żółtymi znakami zszedłem do Doliny Białej Łaby
w tamtejszej Boudzie uzupełniłem płyny kuflem Kofoli
następnie Doliną Białej Łaby poszedłem w stronę Lucni Boudy
to popularny szlak, więc na chwile samotności nie miałem co liczyć
Zamarzyło mi się wejść na Śnieżkę, ale od strony Obriego Dolu, to tak żeby nie było za łatwo
najpierw asfaltem do Vyrovki
śniegu też nie zabrakło
Tzw "mapa republiki"
po czeskiej stronie Śnieżka zmienia oblicze
po drodze mijam malowniczo położoną osadę Modry Dul
w Obrim Dole asfaltówkę zagrodził mi "czarny jegomość"
Obri Dul to jedna z piękniejszych karkonoskich dolin
Później już nie ma tak wesoło, szlak pnie się stromo pod górę.
Po drodze zdziwić może położona wysoko stacja wodociągowa, dostarczająca w przeszłości wodę do budynków znajdujących się na Śnieżce
prawie u celu
na Śnieżkę nie chciało mi się już wchodzić, zadowoliłem się widokiem
Wieczór się zbliżał i trzeba było szukać miejsca na nocleg...
...może Dom Śląski
nie...
...może Samotnia
nie...
zostało mi już tylko jedno i nie była to Strzecha Akademicka
Rano szybko coś przegryzłem i już po chwili wygłupiałem się na Pielgrzymach
później kontynuowałem wędrówkę zielonym szlakiem z stronę Odrodzenia
W drodze do Przesieki zahaczyłem o różne ciekawe skałki w dolinie Myji
tutaj Słup
do Szwedzkich Skał nie udało mi się trafić, trudno będzie na zatydzień
W Przesiece mój szlak pokrył się w części w trasą zawodów MTB.
miałem okazję podziwiać wyścig juniorek
Będąc w Przesiece grzechem nie byłoby zobaczyć trzeciego co do wysokości wodospadu w polskich Karkonoszach.
tu z kolei młodzi trenowali skoki do wody
Później pozostał już tylko szybki spacer Drogą pod reglami do Jagniątkowa, w auto i do domu.