Jesienne Góry Stołowe i Bystrzyckie

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Jesienne Góry Stołowe i Bystrzyckie

Postautor: Raubritter » 06-10-2012 15:33

Hurra! Udało się na ostatni gwizdek załatwić sobie wspólne wolne - to znaczy mi i Agaciorowi. Dlatego tez nie zastanawiając się długo (bo też i nad czym?) jedziemy w góry. W góry kontynuować nasze przejście Szlakiem Wiadomo Jakim. A że ostatni etap zakończyliśmy w Wambierzycach, stamtąd też zaczynamy wędrówkę. Cel - przejść przez Stołowe w Bystrzyckie aby zakończyć trip w schronisku Jagodna.

Obrazek

Wyruszamy przed piętnastą więc nie mamy zbyt wiele czasu aby za dnia dojść na Szczeliniec do schroniska. Mam ze sobą namiot ale jednak udaje nam się doczłapać na szczyt (już po zapadnięciu zmroku). Pierwszy dzień zawsze jest dla mnie najbardziej męczący - zwłaszcza po tym jak się ostatni etap jazdy PKSem przesiedziało z gadającymi do siebie o wszystkim i o niczym gimnazjalistami słuchającymi na głos najnowszych hitów muzycznych w telefonach.

Obrazek

W schronisku na szczycie już kiedyś popasałem. Wypijamy parę piwek, jem żurek (już tak mam, że w każdym napotkanym schronisku muszę go zamówić i porównać smaki). Ogólnie to schronisko owe ani mnie nie ziębi ani nie darzę go jakimś wielkim sentymentem. Drogo jest, stąd też może moja obojętność.

Obrazek

Na drugi dzień pogoda jest trudna do sprecyzowania. Ni to chmury, ni to słońce, deszcz nie pada - i dobrze. Docieramy późnym popołudniem do Kudowy i wynajdujemy nocleg w Domu Wypoczynkowym "Wrzos" zaraz po zejściu czerwonego szlaku do tejże miejscowości. Co ciekawe ów dom figuruje pod tą samą nazwą co w przewodniku po Głównym Szlaku Sudeckim z 1987 r. W planach mieliśmy nocować znacznie dalej pod namiotem przy ruinach zamku Homole... ale nie wyszło. Sporo czasu zajęło nam przeciskanie się przez Błędne Skały z plecakami. Na wieczór pochodziliśmy trochę po Kudowie, podjedliśmy, podpiliśmy... i się zrobił kolejny dzień.

Obrazek

Dzień mgielny - przynajmniej od rana. Widoczność spadła do kilku metrów po opuszczeniu miasta. Na całe szczęście dla naszych spragnionych widoków oczu, około jedenastej godziny mgła się podnosi i dzień mgielny przeradza się w dzień słoneczny - nawet bardzo słoneczny i piękny.

Obrazek

Docieramy o godzinie osiemnastej do schroniska pod Muflonem. Dzwonimy, pukamy - nikt nam nie otwiera choć daje sobie głowę uciąć, że kątem oka zauważyłem znikającą w oknie głowę. Na piętrze pali się światło. Dopiero po pół godzinie wychodzi "Pan". Pan inkasuje nas za nocleg, daje wrzątek i dwa grzane piwa z sokiem i zamyka bar - bo kuchnia już nieczynna a on cyt.; "Mam pełno roboty na górze"

Obrazek

Rano z "Panem" umówiliśmy się na "przed dziewiątą" po wrzątek. Oczywiście "Pana" nie ma. Po dziewiątej przyjeżdżają robotnicy, którzy robili coś na dachu i zapytani o właściciela odpowiadają, że zapewne jeszcze śpi. Koło dziesiątej przychodzi przeciwieństwo "Pana" - "Pani". Pani jest bardzo miła, daje nam wrzątek, pyta o drogę, zagaduje... zupełne przeciwieństwo.

Obrazek

Dzisiejszy cel - schronisko Jagodna. Mam świadomość że przed nami kawał drogi, jednakowoż po cichu mam nadzieję, że uda nam się na Autostradzie Goringa złapać jakiegoś stopa - tym bardziej, że jak już weszliśmy na drogę pogoda się zepsuła (od rana było pięknie) i zaczął mżyć deszczyk i wiać nieprzyjemny deszcz.

Obrazek

No i idziemy. Idziemy i idziemy. Idziemy i naszego "idzienia" nie widać końca. Samochodów jak na lekarstwo to raz, a dwa w pewnym momencie z lasu wyszedł jakiś grzybiarz za nami, stanął na drodze, wyciągnął rękę i... złapał stopa, który w założeniu miał być nam przeznaczony! Przeklinam go siarczyście po czym... idziemy dalej.

Jak to dobrze, że mamy się czym rozgrzewać po drodze.

W końcu mamy to szczęście. Zlitowali się nad nami jacyś budowlańcy i podrzucili nas do Zieleńca - zawsze to parę kilometrów mniej do deptania po asfalcie. Sam Zieleniec sprawia wrażenie miasta wyludnionego, albo nie, inaczej napiszę - pełnego budowlańców przygotowujących ośrodki na sezon zimowy, a pozbawionego wszelkich innych ludzi. P.S schronisko w Zieleńcu jest nieczynne. Nie mamy gdzie napić się grzanego piwa. Więc co nam pozostało? Ano nic, idziemy dalej. Od Zieleńca w kierunku Lasówki ruch jest jeszcze mniejszy niż do Zieleńca od strony Kudowy. Dlatego też do Lasówki nikt nas nie podwozi. Stajemy pod kościołem, robimy przerwę i żarliwie prosząc Opatrzność o cud, czekamy na okazję.

I ta w końcu nadchodzi. Aż pod same schronisko "Jagodna"

Gościmy w nim pierwszy raz, od pół roku są nowi właściciele więc nie mam żadnego porównania z tym jak było kiedyś i jak jest teraz. Nie chcę robić na forum Bóg wie jakiej reklamy schronisku, jednak jestem zmuszony napisać, że bardzo mi się tam podobało. Począwszy od jedzenia (pyszne zasmażane pierogi ruskie), poprzez bardzo oryginalną właścicielkę (a dokładniej jej poczucie humoru oraz charakter), dalej; muzykę puszczaną w sali (uwielbiam Dikande i album Cztery Strony Wschodu), po psy, kota i ciepłe grzejniki. Na wieczór można było posiedzieć do późna w sali, napić się z wyżej wymienioną właścicielką, porozmawiać na tematy górsko-schroniskowe i wymienić się doświadczeniem. Oby tak dalej.

A ostatni dzień to zielonym szlakiem do Bystrzycy Kłodzkiej na pociąg. Nudno tak jakoś, nieciekawie - bo do domu trzeba jechać...

Obrazek

Wszystkie zdjęcia tutaj;
https://picasaweb.google.com/1157835289 ... ystrzyckie
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 06-10-2012 16:45

Fajna wyrypa. Częściowo po szlakach na których łaziłem dokładnie rok temu. Szkoda że na Szczelińcu pogoda Was nie rozpieszczała. No ale później, gdy mgły się podniosły- jesienna bajeczka. :D

włodarz
stary wyga
Posty: 1097
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Postautor: włodarz » 06-10-2012 18:43

Podobało mi się. Odwiedziłeś tereny trochę mi znane. Miło jest przypomnieć sobie swoje wędrówki i czasem zobaczyć coś co przeoczyło się w trakcie własnej wycieczki. Świetna wyprawa.
PS. Na zdjęciach ze Szczelińca wiele razy pojawia się Koruna w Brumovskich Ścianach - byłeś może? Jeśli nie to polecam.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 06-10-2012 18:52

włodarz pisze:PS. Na zdjęciach ze Szczelińca wiele razy pojawia się Koruna w Brumovskich Ścianach - byłeś może? Jeśli nie to polecam.


Jeszcze mnie tam nie poniosło, ale pewnikiem kiedyś tam zajrzę :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 07-10-2012 14:44

Przejście GSS-u nie będzie Wam w przyszłości zaliczone, jeżeli nie wrócicie i nie przejdziecie brakujących asfaltowych odcinków między Dusznikami a schroniskiem "Jagodna" :lol: :D :wink:

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 07-10-2012 16:24

Leuthen pisze:Przejście GSS-u nie będzie Wam w przyszłości zaliczone, jeżeli nie wrócicie i nie przejdziecie brakujących asfaltowych odcinków między Dusznikami a schroniskiem "Jagodna" :lol: :D :wink:


Łejery :lol:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Sico2
podróżnik
Posty: 137
Rejestracja: 07-10-2012 13:53
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: Sico2 » 10-10-2012 14:42

Piknie, piknie!
Ja także wyskrobałem jeszcze 10 dni urlopu i pierwsze co od niedzieli, pakuje plecaczek i lecę w Sudety. Najpierw może kolo domku na rozgrzewkę Andrzejówka, Chełmiec, Trojgarb, Jaogdnik bez noclegów a jak pogoda i nóżki pozwolą to dalej, po Sokołowsko, Kowary i sam Karpacz. PKSem szybciutko z rana do Kamiennej i stamtąd na Dom Slaski przez Konski Grzbiet. A później bieganie po Karkonoszach.

No ale to patykiem po wodzie pisane. Jak kolana wysiada to i już na przełęczy Kowarskiej będę kapitulował ;) Album jak zawsze będzie załączony.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 10-10-2012 14:49

Sico2 pisze:Jak kolana wysiada to i już na przełęczy Kowarskiej będę kapitulował


Dlatego ja chodzę/biegam z opaską uciskową na prawym kolanie, co jest wynikiem dawnej kontuzji kolana. Bez niej nie dałbym rady,a tak jest wszystko okej nawet na dłuższych trasach.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4991
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Jesienne Góry Stołowe i Bystrzyckie

Postautor: buba1 » 13-10-2012 20:53

I co , faktycznie wiatka kolo zamku Homole w takim zlym stanie? czy jeszcze gorszym?

Raubritter pisze:Dzwonimy, pukamy - nikt nam nie otwiera choć daje sobie głowę uciąć, że kątem oka zauważyłem znikającą w oknie głowę. Na piętrze pali się światło.


Opis ten przypomnial mi nasz pobyt w schronisku pod Barania Góra- choc z zupelnie innym finalem.. Juz, juz bylam pewna , ze z wami i Muflonem bedzie tak samo ;)

Byl rok 2000 albo 2001, pozny listopad. Schodzilismy z Baraniej Góry juz w kompletnych ciemnosciach kierujac sie w strone chatki na Pietraszonce. Przechodzac kolo schroniska doszlismy do tego, ze jestesmy juz tak padnieci, ze nie mamy sil isc dalej, robi sie zamiec sniezna i jeszcze sie tak skonczy ze zabłądzimy i zamarzniemy gdzies w lesie. Wiec postanowilsmy zanocowac w tym to na pierwszy rzut oka "odrazajacym molochu pewnie zatloczonym i niemilym". Ktora byla godzina? moze 20? Drzwi do schroniska lekko skrzypnely, zawiane sniegiem, przymarzniete ale co najwazniejsze w takich chwilach- otwarte! W srodku przycmione swiatlo w niektorych korytarzach , w niektorych kompletna ciemnosc.. Ale idac lasem widzielismy swiatlo w oknie! W schronisku bylo dosc zimno, przypuszczam ze temperatuta nie przekraczala 10 stopni.. Skierowalismy swoje kroki w poszukiwaniu bufetu/recepcji, jednak miejsca przypominajace takowe byly zamkniete.. najwiecej "zycia" zdawalo sie pozostac w takiej mini szatni- wisiala tam kurtka turystyczna- jeszcze lekko wilgotna.. zaczelismy lazic korytarzami w poszukiwaniu jakiegos lokatora. Rozrzucone gdzieniegdzie wiadra, mopy i szmaty swiadczyly o przerwanym w trakcie lub niedokonczonym sprzataniu. Niektore pokoje byly otwarte na osciez, w niektorych siedzial w zamku klucz. Uslyszelismy wyrazne odglosy w koncu korytarza wiec tam poszlismy. Ale tam tez nikogo nie bylo- zostalo otwarte okno i tylko wiatr łopotał firanka... Poniewaz zmeczenie lazeniem w sniegu zostalo spotegowane bieganiem po pietrach i korytarzach postanowilismy osiedlic sie w ktorymkolwiek z pokoi. Szybka kolacja, jakas flaszeczka na sen, stopery w uszy by nie slyszec "uszami wyobrazni" tych krokow w korytarzach i jęków potępieńczych w piwnicach ;) i zmeczenie wygralo nad strachem- wszyscy spalismy jak niemowleta :mrgreen:
Rano wstalismy dosc wczesnie, chyba kolo 6 bo nas obudzilo zimno. Ugotowalismy sniadanko na butli, pozbieralismy majdan i wyruszylismy w dalsza droge.. Dzis rowniez nikogo nie spotkalismy w korytarzach ani przy wejsciu.
Odchodzac juz, ogladajac sie za siebie, mialam tylko nieodparte wrazenie ze na pietrze dziwnie poruszyla sie firanka i widzialam ręke oparta o parapet.. ale nikt procz mnie nie odwrocil sie w samym tym momencie..
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne Góry Stołowe i Bystrzyckie

Postautor: Leuthen » 15-10-2012 07:49

buba1 pisze:I co , faktycznie wiatka kolo zamku Homole w takim zlym stanie? czy jeszcze gorszym?

http://forum.sudety.it/viewtopic.php?p= ... ght=#40045

[warto czytać cd. wątków, w którym samemu się wypowiadało :twisted: ]

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 15-10-2012 09:10

Niezła przygoda Buba, a odnośnie wiaty to podejrzewam że jej stan od czasu gdy był tam Leuthen się nie polepszył - my minęliśmy górkę z ruinami po swojej prawej stronie nie wchodząc na nią, gdyż spieszyło nam się do Dusznik i nocowaliśmy w Muflonie właśnie w ów dzień.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 16-10-2012 20:23

Michał, czyli jak rozumiem Muflon normalnie działa, bo link na stronie spółki Sudety odsyła do nieistniejącej strony.
I druga sprawa - podobno od 1.07.2012 ożyła Orlica w Zieleńcu. Możesz jakoś to potwierdzić??

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 17-10-2012 02:42

Tak, schronisko pod Muflonem działa choć nie tak jakby mi się marzyło. Odnośnie Orlicy to schronisko było zamknięte. Na drzwiach wisiała kartka na której napisane było, iż w sprawie pieczątki, noclegu należy udać się do stojącego powyżej, po drugiej stronie drogi hotelu.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 17-10-2012 08:47

Raubritter pisze:Tak, schronisko pod Muflonem działa choć nie tak jakby mi się marzyło. Odnośnie Orlicy to schronisko było zamknięte. Na drzwiach wisiała kartka na której napisane było, iż w sprawie pieczątki, noclegu należy udać się do stojącego powyżej, po drugiej stronie drogi hotelu.


Podziękował :-).

vertigo
podróżnik
Posty: 124
Rejestracja: 27-11-2012 09:52
Lokalizacja: Kraków

Postautor: vertigo » 28-11-2012 18:11

Raubritter pisze:Ogólnie to schronisko owe ani mnie nie ziębi ani nie darzę go jakimś wielkim sentymentem. Drogo jest



Owszem drogo :D Załączam mój rachunek za konsumpcję sprzed niecałych dwóch lat. Zwróćcie uwagę na pozycję nr 1 :mrgreen:

Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”