Doliną Srebrnego Potoku ( Rychlebske hory )

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Doliną Srebrnego Potoku ( Rychlebske hory )

Postautor: cezaryol » 11-11-2012 22:43

Jak najlepiej w górach pokonać odległość 18 kilometrów w pół godziny? Pociągiem - człowiek mniej się wtedy męczy.
Aby przejść zaplanowaną trasę i aby miejsce startu było jednocześnie metą, trzeba skorzystać z tego środka lokomocji. Pociąg z Žulovej do Horni Lipovej z przesiadką w Lipova-lazne pokonuje 250 metrów przewyższenia.
Obrazek

Horni Lipova to stacja położona na wysokości 610 m.n.p.m, jedna z wielu przy trasie Śląskiego Semmeringu.
Obrazek

Celem wędrówki jest powrót do Žulovej przez szczyty i doliny Gór Rychlebskich. W planie jest pewny tylko cel, więc ostateczna decyzja, od czego zacząć, zapada dopiero w kilka minut po dojechaniu do miejsca pracy komiksowego zawiadowcy Aloisa Nebela.
Pierwszym najbardziej interesującym punktem na trasie ma być Leśny bar. Dość szczególne miejsce, przynajmniej jak na warunki Europy Środkowej. Pewnie nie jest to rzecz znana wszystkim, więc kilka słów na temat. Leśny bar znajduje się ok. 2,5 km od stacji Horni Lipova. Prowadzi do niego utwardzona droga, którą przebieg również trasa rowerowa.
Leśny bar, jest tym, na co wskazuje jego nazwa, jednak coś go wyróżnia spośród innych - to samoobsługa. Dokładniej, brak obsługi. Całe przedsięwzięcie opiera się na zaufaniu do ludzi i wierze w ich uczciwość. Główną część baru stanowi drewniana konstrukcja, w której znajdują się miejsca do konsumpcji, towary przeznaczone do zakupu, piec i np. butle z gazem do ugotowania wody lub podgrzania wina.
Obrazek
Obrazek

Wybór jest duży, od słodyczy, przez kiełbasy, napoje energetyczne po napoje alkoholowe, włącznie z tymi mocnymi.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Płaci się, wrzucając pieniądze do metalowej puszki. Pod nią znajduje się druga, z monetami, na wypadek, gdyby ktoś płacił większym nominałem i by mógł odebrać resztę pieniędzy.
Obrazek

Na moście w bezpośrednim sąsiedztwie baru, taka zachęta do bezpiecznej jazdy po górskich ścieżkach.
Obrazek

Z tego miejsca można było dalej pójść trasą rowerową, ale znacznie ciekawsza wydawała się stroma droga przez las, oznaczona na mapie, jako „traktorovy smyk” a potem jako zwykła scieżka. Ten odcinek prawie zrekompensował pozostałą część trasy, która z grzbietu Gór Rychlebskich miała prowadzić już tylko w dół. Było to 1,5 km odległości i 350 metrów przewyższenia. Zejście z najwyższego szczytu Gór Rychlebskich, Smrku ( 1125 m n.p.m.) i przejście krótkiego odcinka granicznego zielonym szlakiem, to próba utrzymania równowagi przy silnie wiejącym wietrze. Zielony szlak będzie towarzyszył aż do wodospadów Srebrnego Potoku ( Nýznerovské vodopády ). Pół kilometra od granicy szlak prowadzi przez kilkaset metrów potokiem ( choć w tym przypadku to pewnie jakiś „okresowy” dopływ Stříbrného Potoka. ). Na pozostałym odcinku, ta rzeka cały czas towarzyszy znakom zielonego szlaku, a z każdym krokiem dolina robi się coraz głębsza. Kolejne dwa kilometry i następne miejsce, warte wzmianki. Na rozdrożu Sokolí skály, pod skalistym szczytem o tej samej nazwie ( 838 m n.p.m.) znajduje się duży schron turystyczny. Miejsca w których nie ma ścian, zabezpieczone są przed chłodem i wiatrem ciężkimi kurtynami. W środku są ławy, stoły, piec i zapasy drewna. Druga połowa schronu jest zabudowana w całości i zamknięta. Można ją wynająć, płacąc 200 koron za dobę.
Obrazek

Idąc dalej, uwagę przykuwa szczyt (Stříbrný vrch 907 m n.p.m. ) w połowie porośnięty lasem iglastym, a w połowie wydaje się zupełnie odkryty, nie licząc przerzedzonych buków. Nie prowadzi na niego żaden szlak, ale widać wyraźną, techniczną drogę. Skoro do końca trasy ma być i tak cały czas w dół, to warto jeszcze trochę się zmęczyć… Stromy stok, to prawie 200 metrów pod górę na odcinku ok. pół kilometra. Warto było, bo roztaczają się widoki na masyw Smrka. Widać też Rudawiec i Kowadło.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po zejściu w dolinę i dalszych kilkuset metrach znów pojawia się pomysł na kolejne podejście, tym razem po zachodniej stronie. Podejście jak na Waligórę od strony Andrzejówki, a widoki ograniczone i można zobaczyć tylko szczyt Boží hora ( 525 m n.p.m. ) nad Žulovą. Z doliny jeszcze mniej widać, ale naprawdę trasa wzdłuż potoku jest przyjemna nawet bez szczególnych widoków. Idąc dalej, pojawiają się wreszcie Nýznerovské vodopády.
Obrazek
Obrazek

Trochę dalej, przed wsią Nýznerov jest miejsce, gdzie podczas ostatniej wojny mieścił się obóz jeniecki, najpierw dla Anglików a potem dla żołnierzy Armii Czerwonej. Do dzisiaj stoi drewniany budynek, który miejscowi nazywają „lagr”, a obok jest miejsce do zaparkowania i taka infrastruktura turystyczna.
Obrazek


Potem jeszcze kilka kilometrów asfaltu do stacji w Žulovej i koniec trasy.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 12-11-2012 08:31

Ciekawa trasa po nieznanych mi rejonach (kiedyś trzeba się będzie tam wybrać). Co do leśnego samoobsługowego baru - obawiam się, że analogiczna placówka w polskich realiach byłaby niemożliwa (towar zniknąłby błyskawicznie, za to do skarbonki trafiałaby jedynie część należności, a i pewnie wkrótce i sama skarbonka byłaby rozbita) :roll:

adaśmiał
tramp
Posty: 28
Rejestracja: 17-10-2012 20:13
Lokalizacja: opawskie kopeczki

Postautor: adaśmiał » 12-11-2012 17:43

Leśny bar to super miejsce dla spragnionego. Szkoda tylko ze oferta piwna jest uboga raczej - raczej siuski same. No, ale kto wie - moze juz wkrótce bedzie mozna sie napic Bernarda, Pilsnera czy chocby Radegascika - w wersjach lezakowych naturalnie...
oj źle, oj niedobrze!

włodarz
stary wyga
Posty: 1098
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Postautor: włodarz » 12-11-2012 17:59

Leuthen pisze:..... Co do leśnego samoobsługowego baru - obawiam się, że analogiczna placówka w polskich realiach byłaby niemożliwa (towar zniknąłby błyskawicznie, za to do skarbonki trafiałaby jedynie część należności, a i pewnie wkrótce i sama skarbonka byłaby rozbita) :roll:

Co tam skarbonka. Całego baru by nie było. :)

gar
stary wyga
Posty: 1516
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 12-11-2012 20:12

Kilka dni temu pojawiłem się na Nyznerovskich vodopadach. Piękne miejsce i cisza i spokój (nie spotkałem ani jednej osoby). Ciekawe jak wygląda tam w tzw. sezonie.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 12-11-2012 21:41

Leuthen pisze:Ciekawa trasa po nieznanych mi rejonach (kiedyś trzeba się będzie tam wybrać).

Trzeba, trzeba.Może w ramach rewizyty po Sowich? :)

włodarz pisze:
Leuthen pisze:..... Co do leśnego samoobsługowego baru - obawiam się, że analogiczna placówka w polskich realiach byłaby niemożliwa (towar zniknąłby błyskawicznie, za to do skarbonki trafiałaby jedynie część należności, a i pewnie wkrótce i sama skarbonka byłaby rozbita) :roll:

Co tam skarbonka. Całego baru by nie było. :)

Trochę więcej optymizmu :wink: Swoją droga ciekawe byłoby przeprowadzenie takiego eksperymentu. Myślę, że to nie tylko chodzi o kraj, ale bardziej o odpowiednie miejsce, w którym taki pomysł się realizuje.

adaśmiał pisze:Leśny bar to super miejsce dla spragnionego. Szkoda tylko ze oferta piwna jest uboga raczej - raczej siuski same. No, ale kto wie - moze juz wkrótce bedzie mozna sie napic Bernarda, Pilsnera czy chocby Radegascika - w wersjach lezakowych naturalnie...

Na Bernarda czy Pilsnera raczej bym nie liczył. Założeniem nie jest jakiś zysk i duży wybór towaru, a raczej minimalizm i realizacja pomysłu sama w sobie.

gar pisze:Kilka dni temu pojawiłem się na Nyznerovskich vodopadach. Piękne miejsce i cisza i spokój (nie spotkałem ani jednej osoby). Ciekawe jak wygląda tam w tzw. sezonie.

Zawsze ktoś tam się pojawia, zwłaszcza, że to blisko od parkingu.

Gryf
obieżyświat
Posty: 763
Rejestracja: 03-06-2006 10:45
Lokalizacja: Wrocław lub Ziemia Kłodzka

Postautor: Gryf » 14-11-2012 08:03

Piękna idea Leśnego Baru rodem z krajów zachodnich a szczególnie ze Skandynawii. W ciągu najbliższych miesięcy zawitam tam na pewno.
Kotlina Kłodzka ≠ Ziemia Kłodzka! :)

www.bushcraft.pl

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 14-11-2012 16:10

Leuthen pisze:obawiam się, że analogiczna placówka w polskich realiach byłaby niemożliwa (towar zniknąłby błyskawicznie, za to do skarbonki trafiałaby jedynie część należności, a i pewnie wkrótce i sama skarbonka byłaby rozbita)


"Bowiem w barbarzyńskiej krainie, nie jedna piękna intencja tylko błotem spłynie..."

(J.Ch.Pasek)


Wróć do „Relacje z wypraw”