Rychlebské hory, Hrubý Jeseník 31.08.2012 - 02.09.2012r.

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Rychlebské hory, Hrubý Jeseník 31.08.2012 - 02.09.2012r.

Postautor: ecowarrior » 25-01-2013 22:42

Za miesiąc mam urlop i wybieram się pokrzątać po Górach Łużyckich i Szwajcarii Saksońskie. Dobrze by jednak było nie zatracić kondycji. W tym celu postanawiam uderzyć w Rychlebské Hory i Hrubý Jeseník.

31.08.2012r.
Pogoda żałosna, za oknem zaciągnięto, zapowiadają deszcz a wszelkie prognozy nie wieszczą żadnych zmian. Siedzę w pracy, z utęsknieniem spoglądam na rzucony pod ścianą plecak i wyczekuję 15. Po wybiciu upragnionej godziny następuje przeobrażenie z pana Andrzeja w ecowarriora. Robię szybkie zakupy i udaję się na przystanek autobusowy gdzie spotykam się z Michałem. Za kilka minut ruszamy do Złotego Stoku a Grzesia wciąż nie ma. Okazuje się, że biedakowi nie zgrało do końca skomunikowanie i będzie musiał do nas dotrzeć przez Kłodzko.
W Złotym Stoku, w barze prze dworcu, wypijamy po piwku, nawiązujemy rozmowę z przewodnikami miejscowych sztolni i korzystając z rady chłopaków przenosimy się nieodległej knajpy, w której czułem się niczym w bieszczadzkich spelunach :) Poznajemy Adama, chłopaka właścicielki, który ma zakaz imprezowania, bo wczoraj przesadził. Jakoś tak wyszło, że dostał dyspensę, bo pojawili się turyści a gościom należy opowiedzieć coś o historii i dotrzymać towarzystwa :D Ok. 21 pojawia się Grześ, no i rozkręciło się na dobre. Przywiózł jakieś mołdawskie napitki, Adam częstował koniakiem a ja wyjął placki na zagrychę :P I tak czas minął do północy.
Obrazek
Impreza imprezą, ale pora się zbierać. Wychodzimy na deszcz i, obiecując gospodarzowi, że jeszcze tu wrócimy, ruszamy ku Bílej Vodzie. Tuż przed granicą zatrzymuje nas policja, pytają dokąd w tak pieską pogodę i tej porze zmierzamy. Mówimy, że przez Borówkową i Žulovą do Jeseníka – a po co się zdradzać, że za kilkaset metrów mamy zamiar się rozbić? :) Chłopaki nieco zaskoczeni odpowiedzią przyjęli wyjaśnienie do wiadomości, dziwnie na siebie spojrzeli i zawrócili ku Złotemu Stokowi.
Zatrzymujemy się z w dawnej strażnicy. Obecnie konstrukcja budynku nie posiada żadnych ścian. Pozostał jedynie dach, który chroni nas przed nieznośnie zacinającym deszczem. Rozkładamy karimaty, śpiwory, wcinamy parę kanapek i grzecznie udajemy się na spoczynek.

01.09.2012r.
Dalej leje :/ Wykonujemy kilka zdjęć, chwilę zastanawiamy się czy jest sens zwlekać aż przestanie padać czy może ruszyć ku Borówkowej i tam zjeść śniadanie.
Obrazek
Decydujemy się na drugą opcję. Czerwonym szlakiem podchodzimy na szczyt gdzie za półtora miesiąca odbędzie się IX Zlot Sudecki. Na szlaku nie spotykamy żadnego desperata a wędrówkę umila sprawozdanie Grzesia nt tegorocznego pobytu w Mołdawii.
Pod Borówkową raczymy się piwkiem i strawą, po czym wchodzimy na wieżę widokową , by oglądać … mgłę :/
Obrazek
Przestaje lać. Podczas gdy zbieramy się do opuszczenia wiaty na szczyt wchodzi pierwsza para turystów. Schodzimy do rozdroża Nad Travnou i dalej zielonym kierujemy się ku pamiątce wojny trzydziestoletniej – Siedmiu Krzyżom (mylna nazwa związana z legendą, myśmy znaleźli tylko jeden). Następnie Komáří dolinkom schodzimy do Javorníka.
Obrazek
Mamy trochę czasu na autobus do Žulovej w związku z czym nikniemy w otchłani jednej z knajp. Podczas przejazdu do w/w miejscowości zauważamy, po prawej stronie, na wzgórzu (Lánský vrch) potężny drewniany stolik z parą krzesełek. Obiecujemy sobie, że gdy następnym razem będziemy w tych okolicach to koniecznie zwiedzimy to miejsce. Jeszcze sobie nie zdajemy sprawy jak szybko dopełnimy przyrzeczenia...
W Žulovej oprowadzam chłopaków po rynku, a następnie dokonujemy odkrycia roku! Trafiamy do sklepu spożywczego, w którym znajduje się również skromne menu z strawą którą można spożyć na miejscu. Zasiadamy przy jednym z 3 stolików i zamawiamy najlepsze langosze jakie kiedykolwiek jadłem!
Obrazek
Zadowoleni z podjętej decyzji zamawiamy kolejne dania i przenosimy się do pobliskiej knajpy.
Siedząc na tarasie, przy złocistym piwku i wybornej borowiczce obserwujemy co się dzieje wokół. Zauważamy pewnego faceta, waćpan również bierze nas pod lupę i dawaj w naszą stronę. Podszedł chwiejnym krokiem, uprzejmie zapytał czy może się dosiąść, następnie oświadczył, że ma dziś 41 urodziny i właśnie świętuje. Jubilat był tak pięknie podpity, że aż zazdrość brała! Od słowa do słowa i okazało się, że jego siostra mieszka w Polsce, a kilkunastoletni kundelek, który z zapałem starał się obsikać nasze plecaki, jest nałogowym palaczem marihuany :) Trochę rozmawiamy, wymieniamy niejedne poglądy, wypijamy po kolejnym piwku i borowiczce po czym zbieramy się by ruszyć ku Černej Vodzie. Zapada zmrok, a chłopakom zbiera się na wspominki wojska. Spokojnie kroczymy przed siebie, gwarzymy o legendach, przesądach, podaniach i miejscowych wierzeniach.
W Černej Vodzie również decydujemy się na postój przy piwku.
Obrazek
Około 21:30 – 22 ruszamy ku Chatce pod Kamieniołomem. Wędrówka się wydłuża a chłopaki wyraźnie dążą do przeprowadzenia na mej skromnej osobie linczu. Ostatecznie meldujemy się w opuszczonej chacie. Zrzucamy plecaki, rozkładamy karimaty i wedle woli, niektórzy rozpalają ognisko i chwilę biesiadują a inni kładą się na zasłużony spoczynek.

02.09.2012r.
Dziś czeka nas wędrówka ku Jesenikom.
Nad ranem niepewnie wychodzimy przed chatkę. Nie pada – super! Bierzemy się za rozpalanie ogniska, wcinamy smażone kiełbasy, tosty i bułki.
Obrazek
Pakujemy dobytek, schodzimy się przemyć w Marianskym potoku i w nieznacznej mgle, pośród skał i drewnianych kładek wijących się wzdłuż ścieżki Dr. Wiessnera, zmierzamy do wiaty przy Ripperůvym kámenu.
Obrazek
Stamtąd, czerwonym szlakiem, wzdłuż co rusz wybijających źródełek oraz wyskakujących zza drzew elfów, dostajemy się do Láznych Jeseników. Wykorzystujemy rezerwy czasu na przepłukanie gardła, po czym spokojnie schodzimy do Jesenik, skąd vlakiem docieramy do Głuchołaz. Odjazd autobusu za jakieś 1,5h., postanawiamy więc udać się w okolice rynku gdzie bierzemy się za podsumowanie wędrówki oraz planowanie kolejnych wyjazdów.
https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 202092012r

Awatar użytkownika
grzesievip3
wędrowiec
Posty: 265
Rejestracja: 23-06-2009 15:00
Lokalizacja: JUGÓW

Postautor: grzesievip3 » 25-01-2013 23:54

eco zdjęcie rewelacyjne, ta twoja mina bezcenna :-)
https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 7172529778

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 26-01-2013 02:15

Kurcze, ja już nie ogarniam tych Twoich wypraw w czeskie Sudety. Kiedy tam byliście, z końcem sierpnia?

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 26-01-2013 08:58

grzesievip3 pisze:eco zdjęcie rewelacyjne, ta twoja mina bezcenna :-)
https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 7172529778

:P
Michał pisze:Kurcze, ja już nie ogarniam tych Twoich wypraw w czeskie Sudety. Kiedy tam byliście, z końcem sierpnia?


31.08.2012 - 02.09.2012r.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 26-01-2013 09:40

Jak zawsze Eco trzyma klasę :wink:


A cóż to za zacne piwo?

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 9876889042
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 26-01-2013 11:49

Dzięki,
z internetu wyczytałem, że jest to "jasne piwo z czeskiego Žatca"

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 26-01-2013 16:58

ecowarrior pisze:z internetu wyczytałem, że jest to "jasne piwo z czeskiego Žatca"


Wygląda kusząco :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Rychlebské hory, Hrubý Jeseník 31.08.2012 - 02.09.2012r.

Postautor: buba1 » 28-01-2013 19:57

ecowarrior pisze: Ok. 21 pojawia się Grześ, no i rozkręciło się na dobre. Przywiózł jakieś mołdawskie napitki,


Skubany!!! On zachowal mołdawskie napitki do jesieni??????? :shock:
Nam sie w czerwcu skonczyly.. Piotrkowi z Andrychowa tez podobnie!!!

ecowarrior pisze:
Tuż przed granicą zatrzymuje nas policja, pytają dokąd w tak pieską pogodę i tej porze zmierzamy. Mówimy, że przez Borówkową i Žulovą do Jeseníka – a po co się zdradzać, że za kilkaset metrów mamy zamiar się rozbić? Smile Chłopaki nieco zaskoczeni odpowiedzią przyjęli wyjaśnienie do wiadomości, dziwnie na siebie spojrzeli i zawrócili ku Złotemu Stokowi.


Jacys dziwni ci policjanci.. Czlowiek sie wygrzewa w sloncu na chodniku- zdziwienie, czlowiek idzie w deszczu- zdziwienie... :lol:


ecowarrior pisze:
a kilkunastoletni kundelek, który z zapałem starał się obsikać nasze plecaki, jest nałogowym palaczem marihuany Smile



Naprawde chcialabym to zobaczyc! psia morde ze skretem w pysku :lol: :lol:


grzesievip3 pisze:eco zdjęcie rewelacyjne, ta twoja mina bezcenna :-)
https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 7172529778


eco trafil do raju!!! :lol:


https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 6503092690

kurde, szkoda ze ktos tej wiatce rozebral sciany :(


https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 5628668930
ja tez zawsze tak czynie!!!!


https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 1347437890
ano pogryzlo, ale niegroznie :twisted: Bynajmniej sie nie zrazilam do pasnikow!!

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 3390016162

Jakas magiczna ta liczba 41! dokladnie tyle samo swietowal we wrzesniu pewien Ormianin ktory postanowil nas ugoscic w Gruzji! :lol:

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 5714396498
w piechocie gorskiej sluzyli czy jak? ze im taki widok wojsko przypomnial?

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 2852540210
z tego łozka na lewo od ciebie dwa lata temu burzowa ulewa zmyla naszego kolege- avgana. Ciekawe czy kondycja dachu w tym kącie sie poprawila?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 29-01-2013 07:25

buba1 pisze:


Jakas magiczna ta liczba 41! dokladnie tyle samo swietowal we wrzesniu pewien Ormianin ktory postanowil nas ugoscic w Gruzji! :lol:

Aż strach pomyśleć co się będzie działo gdy my będzie obchodzić 41 :P

buba1 pisze:

z tego łozka na lewo od ciebie dwa lata temu burzowa ulewa zmyla naszego kolege- avgana. Ciekawe czy kondycja dachu w tym kącie sie poprawila?

Wizualnie dach wyglądał jak dawniej, choć w środku, mimo wcześniejszych opadów, nie występowały ślady nacieków.

kris_61
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 28-01-2013 20:49
Lokalizacja: Księstwo Bytomskie

Postautor: kris_61 » 29-01-2013 10:02

Miejsce na nocleg odlotowe. :)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 29-01-2013 19:40

ecowarrior pisze:
buba1 pisze:


Jakas magiczna ta liczba 41! dokladnie tyle samo swietowal we wrzesniu pewien Ormianin ktory postanowil nas ugoscic w Gruzji! :lol:

Aż strach pomyśleć co się będzie działo gdy my będzie obchodzić 41 :P

.


I to rok po roku :lol: Dwa lata balangi!!!! :lol: :lol: :lol: :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
szosowaszosa
tramp
Posty: 19
Rejestracja: 03-01-2014 09:30
Lokalizacja: Oława

Postautor: szosowaszosa » 13-01-2014 00:18

Ten sklepiko-bar w Żulowej nie raz ratował mi wyjazd: http://szosowaszosa.blogspot.com/2013/0 ... y-www.html

Pozdrawiam!
Wszystkie rowery są dobre, ale szosowe są dobrzejsze.
*
szosowaszosa.blogspot.com

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 13-01-2014 09:42

Oj... a ja w pierwszej chwili juz sie tak ucieszylam ze nastapil wielki powrot eco, ktory napisal nowa relacje.... :cry:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
szosowaszosa
tramp
Posty: 19
Rejestracja: 03-01-2014 09:30
Lokalizacja: Oława

Postautor: szosowaszosa » 13-01-2014 16:28

buba1 pisze:Oj... a ja w pierwszej chwili juz sie tak ucieszylam ze nastapil wielki powrot eco, ktory napisal nowa relacje.... :cry:


Przepraszam ;)
Wszystkie rowery są dobre, ale szosowe są dobrzejsze.

*

szosowaszosa.blogspot.com

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 13-01-2014 23:39

szosowaszosa pisze:
buba1 pisze:Oj... a ja w pierwszej chwili juz sie tak ucieszylam ze nastapil wielki powrot eco, ktory napisal nowa relacje.... :cry:


Przepraszam ;)


Nie ma za co- przeciez to nie twoja wina, ze mi sie cos ubzduralo :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”