Wejście od strony cmentarza garnizonowego. Po lewej górka z której zjeżdzałem.
Czyżby na górze wzorem innych fortów był kiedyś dach?
Im dalej wgłąb przechodzimy do bardziej cywilizowanej części: w tle muzeum uzbrojenia.
Widok w stronę centrum.
Rosarium (tylko róż nie widać
Na kolejny ogień poszedł Fort VII Colomb czyli Muzeum Martyrologii Wielkopolan, chyba jedyny tak odrestaurowany fort. Co ciekawe wstęp bezpłatny o czym we Wrocławiu można by chyba tylko pomarzyć.
Akcent z Dolnego Śląska...
Schody śmierci.
Wystawy robią dość mocne wrażenie, szczególnie że w forcie jest zupełnie pusto.
W forcie jest także część szpitalna, w której umieszczono pacjentów ze szpitala psychiatrycznego w Owińskach.
Pomieszczenia te służyły jako komory gazowe.
Jako, że po dwóch chyba najważniejszych fortach złapałem bakcyla, od nastepnego dnia udałem się na zwiedzanie pozostałych, po kolei, od pierwszego
A więc Fort I Röder na Starołęce. Niestety, jest zamknięty (jakiś magazyn) a eksplorację z zewnątrz skutecznie umila ujadający pies. Więc za dużo nie pozwiedzalim
Kolejny po drodze to Ia Boyen który dla odróżnienia jest całkowicie otwarty i zapuszczony. Są co prawda jakieś dykty w otworach ale więcej przez nie widać niż nie widać
I trzeci tego dnia Fort II Stülpnagel. Tu także od wejścia wita niezdradzający przyjacielskich zamiarów pies, jednak da się pochodzić wokół.
I na koniec - taki sobie jeden przystanek tramwajowy w Poznaniu
Jako, że cały pierścień fortów liczy sobie 18 (9 głównych i 9 pomocniczych oznaczonych "a" ciąg dalszy nastąpi