Zaparkowaliśmy przy głównej drodze, paręset metrów za Unisławiem na parkingu pod skałka. Wózek przygotowany, koła przymocowane, córka nakremowana, my wyszpejeni - można ruszać:
Ruszamy zółtym szlakiem, las jeszcze przedwiosenny, z pełnym prześwitem,runo przykryte uschniętymi liśćmi:
Początek zółtego szlaku pnie się mocno w górę, w takim przypadku wolimy małą wsiąść na barana, myślę że nie miała nic przeciwko:
Gdy szlak rowerowy łączy się z naszym, nachylenie robi się bardziej znośne. Gdzie nie-gdzie leży jeszcze kupka brudnego śniegu:
Im wyżej tym śniegu jest więcej i więcej - o dziwo tylko na drodze - las jest suchy:
Na jednym z zakrętów przystajemy na krótki odpoczynek i pamiątkowe zdjęcie Stożka,będzie jednym z następnych celów spacerów o ile pożyczymy gdzieś nosidło.
Niedaleko szczytu wychodzimy na pełne słonce, droga rowerowa leniwie wije się pod górę:
Po wejściu w szczytowe świerki zaczynamy jeździć wózkiem po śniegu zamiast po ziemi:
Krótki pit-stop pod wiata,czas na dokarmienie i można iść dalej:
Z polecenia idziemy paręset metrów czerwonym szlakiem na punkt widokowy na Karkonosze. Oczyma wyobraźni widzimy zapierający dech w piersiach widok ośnieżonych szczytów, może innym razem uda się trafić na lepszą przejrzystość:
Zawracamy na szczyt i obieramy niebieski szlak na Polankę przez szczeliny wiatrowe. Jeszcze tylko chwilkę powalczmy ze śniegiem i można spokojnie schodzić:
Szczelin nie udało się zobaczyć (i tak pewnie najlepiej zimą przy srogim mrozie), bez trawy i krzaków schodzi się fenomenalnie - twarde podłoże, co chwile jakieś urozmaicenie,świetny szlak:
Pasażer wózka też był zachwycony:
Na Polance skręcamy w prawo idąc w stronę Łąk Unisławskich zielonym szlakiem. W lesie czuć wiosnę,dużo ptactwa,widać ślady zwierza,latają motyle,kwitną kwiaty:
Świetna trasa,nie za długa i nie za ciężka,urozmaicona - oby takich więcej: