Hazmburk pisze:Mnie dziwi jedna rzecz - choć od dawna jesteśmy w Schengen, góry położone za czeską lub niemiecką granicą (nawet tuż za nią) wciąż są nieporównywalnie mniej znane wśród Polaków niż polskie Sudety czy Karpaty.
mnie to nie dziwi - wiele osób hołduje dość kuriozalnemu, jak dla mnie, "patriotyzmowi turystycznemu", tzn. jeździmi po Polsce, bo to Polska. I kropka. I dajemy tu zarobić, nawet jak gospodarz nasz oszukał albo zatruliśmy się żarciem
Jeśli już, to zwiedzane są najbardziej znane (rozreklamowane?) miejsca w najpopularniejszych pasmach, takich jak Karkonosze, Góry Izerskie, Jesioniki czy Czeski Raj.
temu też się trudno dziwić - tam jest najprostszy i najszybszy dojazd z Polski (a wielu musi się tam targać z głębi kraju). Mało prawdopodobne, aby ktoś pojechał w piątek wieczorem np. z Poznania na Szumawę i w niedzielę wracał. W Jesioniki to możliwe.
Brak inwencji czy strach przez obcym?
pewno jedno i drugie - wszak wiadomo, że bezbożni Czesi zjadają Polaków między jednym a drugim paskudnym piwem

Czy tylko ja mam wrażenie, że wśród Polaków bardziej znane są ukraińskie Karpaty niż, powiedzmy, Średniogórze Czeskie?
Ukraina ogólnie jest modna - zaryzykuję stwierdzenie, że sporo osób jeździ tam, bo wypada. Podobnie jak kiedyś (i w dużym stopniu nadal, choć już nie robi takiego wrażenia) modna jest Albania i każdy lansujący się/szanujący (niepotrzebne skreślić) backpapers musi tam pojechać. Potem doszła Gruzja, a Armenia ma duże szanse dołączyć (i nie mam tu na myśli Buby

, ale co rusz słyszę, ze ktoś ze znajomych był w tych krajach albo zaraz się wybiera, jakby nagle wszyscy wpadli na ten sam pomysł). A Czechy? Przecież są nudne. Góry niskie, nieciekawe. Wioski w miarę czyste, mało ruin, pałace i kościoły, zamiast się rozpadać, są wyremontowane, ludzie robią zakupy w sklepach, zamiast wszystko hodować samemu. Widok pasącej się przy drodze świni nie jest wszechobecny. Zamiast błota albo pyłu - asfalt. Bimber ani wino nie są tak popularne jak woda. Nie można rozbijać się w dowolnym miejscu ani miejscowi nie startują w zawodach, aby cię przenocować albo chociaż się z tobą napić. Ludzie nie mieszkają w rozpadających się lepiankach i mają TV i AGD. To po co tam jechać?
Te forum przekonuje jednak, że osoby jeżdżące pozastandardowo się zdarzają - mało jest pasm górskich (w mniejszym stopniu słowackich), z którego nie byłoby relacji.