Ulubione polskie góry polskich łazików

W temacie wędrowania po innych górach, a także nie-górach
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 12-10-2013 20:26

Pudelek pisze:
Chyba wszyscy forumowicze z Opolskiego

z Opolskiego jednak bliżej w Sudety,


Geoograficznie tak, ale np pod względem czasu dojazdu samochodem, to z Opola/ Kędzierzyna dojedziesz A4/A1 w Beskidy w niewiele dłuższym czasie.



Hazmburk pisze:Mnie dziwi jedna rzecz - choć od dawna jesteśmy w Schengen, góry położone za czeską lub niemiecką granicą (nawet tuż za nią) wciąż są nieporównywalnie mniej znane wśród Polaków niż polskie Sudety czy Karpaty. J



Niesamowite, dzisiaj na wycieczce rowerowej dokładnie to samo przyszło mi na myśl, żeby napisać., uprzedziłeś mnie :lol:
Ostatnio sporo jeździłem rowerem po pograniczu polsko- czeskim od Raciborza przez Krnov aż pod Prudnik, i do podobnych wniosków doszedłem.
Mamy od kilku lat Schengen, a dalej w mentalności dużej części polskich turystów pozostaje niewidzialna kurtyna. Dochodzą do granicy, i dalej stop! Albo w lewo, albo w prawo, ale broń boże do sąsiadów. Legendy map i informacje są napisane po angielsku, niemiecku, ale nie po czesku, czy słowacku (niestety po drugiej stronie granicy jest podobnie :-( )

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Postautor: Hazmburk » 12-10-2013 23:21

Myślę, że w sedno trafił Cezaryol :)

Ludzie nie wiedzą, bo nikt o tym nie pisze. Przeciętny turysta nie będzie szukał ciekawych miejsc na mapach (te dokładniejsze zza granicy są zresztą u nas trudno dostępne) czy nawet po czeskich lub niemieckich portalach (tych nie zrozumie). Pojedzie tam, o czym wyczyta w łatwo dostępnych źródłach. To, czego mi brakuje na lokalnych portalach informacyjnych, to nawet nie tyle ciekawych propozycji wycieczek za granicą (te sobie sam znajdę), ale zwykłych, bieżących informacji, co akurat dzieje się po drugiej stronie granicy. Niekoniecznie turystycznych. Nawet jeśli ktoś kogoś zabił. Albo uratował ;) Tutaj faktycznie wciąż jest kurtyna jak nożem uciął. Popularyzacja przygranicznych terenów to moim zdaniem kluczowa rzecz, nie do przecenienia. W końcu żyjemy w zjednoczonej Europie. Jeśli chodzi o treści krajoznawcze, to też w popularnych regionalnych gazetach całkiem sporo można przeczytać artykułów o ciekawych miejscach na Dolnym Śląsku, ale już o leżących tuż za granicą jest jak na lekarstwo.

Choć w poprzednim wpisie bardziej mi chodziło o niską znajomość gór tuż za granicami naszego kraju także wśród wytrawnych turystów (np. w czeskich Karkonoszach prawie każdy był, ale ilu zna czeskie Podgórze Karkonoskie?) i pewną asymetrię w popularności u Polaków gór po wschodniej stronie naszej granicy i po zachodniej (wykluczając Alpy i Pireneje).

Na pocieszenie dodam, że i tak więcej Polaków jeździ w czeskie góry niż Czechów w polskie ;)

Awatar użytkownika
PiotrekP
podróżnik
Posty: 120
Rejestracja: 05-05-2010 16:53
Lokalizacja: Świdnica

Postautor: PiotrekP » 13-10-2013 08:46

Troszkę po Czechach połaziliśmy i tych mniej uczęszczanych przez naszych turystów. Polecam bardzo Niski Jesionik, Góry Odrzańskie. Co folderów promocyjnych to my otrzymaliśmy np. w Prudniku czy Głubczycach fajne foldery z pogranicza i zachęcające do odwiedzenia nie tylko naszych terenów jak i sąsiadów z zaznaczenie ciekawych miejsc. W Czechach warto udać się do informacji turystycznej w danym regionie, posiadają dużo folderów informacyjnych i to nawet po polsku. Gorzej jest po niemieckiej stronie, informatory są, ale po niemiecku czy po angielsku. Jedyne miejsce gdzie można było posłuchać informacji po polsku był Zamek Stolpen. Co ważne spotyka się coraz więcej naszych turystów na szlakach w Górach Łużyckich tak po czeskiej jak i po niemieckiej stronie, co jeszcze pięć lat temu było bardzo rzadkie. Bardzo polecam wycieczki po czeskich Sudetach.
Do zobaczenia na szlaku.
Nasze Wędrowanie

Red-Angel
podróżnik
Posty: 186
Rejestracja: 25-12-2010 23:26
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Red-Angel » 13-10-2013 09:46

cezaryol pisze:
Hazmburk pisze:wśród Polaków bardziej znane są ukraińskie Karpaty niż, powiedzmy, Średniogórze Czeskie?

To się daje zauważyć. Przynajmniej przeglądając relacje. A może o Středohoři nikt po prostu nie pisał.
Coś w tym jest. Bo gdy ja przed wyjazdem w Krušné hory czy České středohoří szukałem w necie jakichś relacji z tych rejonów to nic nie znalazłem. Te góry jakby nie istniały w świadomości ludzi z Polski.
A co do tego, że mieszkający bliżej Sudetów częściej bywają w Beskidach niż odwrotnie, to ja również mam takie wrażenie. Osobiście znam trochę ludzi z Katowic i okolic, które w Tatrach potrafią być co miesiąc, czasami w jakichś Beskidach, a jak same mówią, w Sudetach byli ostatnio 15 lat temu, bo "tam jest mało ciekawie".

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Postautor: Radek » 13-10-2013 18:31

Średniogórze Czeskie jest jak brzydkie kaczątko albo inny Kopciuszek.
Rok temu jak wybierałem się w tamte rejony to oryginalną czeską mapę kupiłem w Empiku za 25% wartości,
wypłowiała już była od leżenia latami na półce :D
a za przewodnik służyły mi zdjęcia przedwojennych pocztówek :)

Yardo
łazik
Posty: 61
Rejestracja: 31-03-2012 09:23
Lokalizacja: Mlada Boleslav

Postautor: Yardo » 13-10-2013 19:34

A ja obecnie to można powiedzieć że po równo siedzę we wszystkich wymienionych wcześniej pasmach górskich :) Beskidy wiadomo jestem z okolic Bielska i tam najwięcej wolnego czasu spędzam :) Ale kilka lat temu przeprowadziłem się do Czech i teraz buszuję po tutejszych okolicach i po Sudetach bo teraz ma w zasięgu ręki Karkonosze i Góry Izerskie :) Co do samych Czech to faktycznie mało znane są niektóre miejsca. O niektórych przed przeprowadzką tutaj nawet nie słyszałem :) Ale teraz systematycznie poznaję te miejsca i staram się je przedstawić w relacjach na moim czeskim blogu :)
http://yardo1970.blogspot.cz/

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 13-10-2013 20:22

Hazmburk pisze:Mnie dziwi jedna rzecz - choć od dawna jesteśmy w Schengen, góry położone za czeską lub niemiecką granicą (nawet tuż za nią) wciąż są nieporównywalnie mniej znane wśród Polaków niż polskie Sudety czy Karpaty.


mnie to nie dziwi - wiele osób hołduje dość kuriozalnemu, jak dla mnie, "patriotyzmowi turystycznemu", tzn. jeździmi po Polsce, bo to Polska. I kropka. I dajemy tu zarobić, nawet jak gospodarz nasz oszukał albo zatruliśmy się żarciem

Jeśli już, to zwiedzane są najbardziej znane (rozreklamowane?) miejsca w najpopularniejszych pasmach, takich jak Karkonosze, Góry Izerskie, Jesioniki czy Czeski Raj.

temu też się trudno dziwić - tam jest najprostszy i najszybszy dojazd z Polski (a wielu musi się tam targać z głębi kraju). Mało prawdopodobne, aby ktoś pojechał w piątek wieczorem np. z Poznania na Szumawę i w niedzielę wracał. W Jesioniki to możliwe.

Brak inwencji czy strach przez obcym?

pewno jedno i drugie - wszak wiadomo, że bezbożni Czesi zjadają Polaków między jednym a drugim paskudnym piwem ;)

Czy tylko ja mam wrażenie, że wśród Polaków bardziej znane są ukraińskie Karpaty niż, powiedzmy, Średniogórze Czeskie?

Ukraina ogólnie jest modna - zaryzykuję stwierdzenie, że sporo osób jeździ tam, bo wypada. Podobnie jak kiedyś (i w dużym stopniu nadal, choć już nie robi takiego wrażenia) modna jest Albania i każdy lansujący się/szanujący (niepotrzebne skreślić) backpapers musi tam pojechać. Potem doszła Gruzja, a Armenia ma duże szanse dołączyć (i nie mam tu na myśli Buby :P, ale co rusz słyszę, ze ktoś ze znajomych był w tych krajach albo zaraz się wybiera, jakby nagle wszyscy wpadli na ten sam pomysł). A Czechy? Przecież są nudne. Góry niskie, nieciekawe. Wioski w miarę czyste, mało ruin, pałace i kościoły, zamiast się rozpadać, są wyremontowane, ludzie robią zakupy w sklepach, zamiast wszystko hodować samemu. Widok pasącej się przy drodze świni nie jest wszechobecny. Zamiast błota albo pyłu - asfalt. Bimber ani wino nie są tak popularne jak woda. Nie można rozbijać się w dowolnym miejscu ani miejscowi nie startują w zawodach, aby cię przenocować albo chociaż się z tobą napić. Ludzie nie mieszkają w rozpadających się lepiankach i mają TV i AGD. To po co tam jechać? ;)

Te forum przekonuje jednak, że osoby jeżdżące pozastandardowo się zdarzają - mało jest pasm górskich (w mniejszym stopniu słowackich), z którego nie byłoby relacji.