Fotki popełniałem smartfonem, gdyż nie chciało mi się targać tego grzmota Nikona - z niektórych z nich wyszły całkiem fajne ...akwarele
Andrzejówka.
Panorama spod Waligóry na Wielką Sowę.
Waligóra. Takie malutkie coś na ukośnej drodze pod szczytem, to ruiny schroniska.
Wiatka na Przełęczy pod Szpicakiem. Widać było pozostałości obchodzonego w wiatce sylwestra
Leśna droga. Widoczna ilość śniegu jest myląca- śniegu było zaledwie 10 cm, spokojnie można było wędrować, natomiast bardziej upierdliwe były języki lodu pod śniegiem.
Wieża widokowo- teletransmisyjna na Ruprechtickim Spicaku. Czesi wpadli na prosty, acz genialny w swojej istocie pomysł, aby stawiać wieże widokowe skojarzone z teletechniką, dzięki czemu zarabiają na swoje utrzymanie. Co ciekawe, z dobrodziejstwa wieży korzystają zarówno czescy, jak i polscy operatorzy telekomunikacyjni.
Lokalizacja wieży jest fantastyczna, gdyż rozległa panorama 360 stopni obejmuje praktycznie wszystkie pasma Sudetów, i tak:
- Góry Sowie,
- Ślęzę (zaraz będzie larmo, że Ślęza to nie Sudety),
- Góry Suche,
- (na drugim planie) kawałek Gór Kruczych (na ostatnim planie Przełęcz Kowarska),
- oczywiście Karkonosze,
- Adrspach,
- Broumovske Steny i Góry Stołowe,
- Jeseniki i Masyw Śnieżnika (ledwie widoczne, na ostatnim planie, widać było nawet Kopę Biskupią).
Drugi dzień minął na eksploracji dolin i górek w okolicy Rybnicy Leśnej i Grzmiącej.
Tutaj widać, gdzie się kończyła granica śniegu. Praktycznie tylko Góry Suche były pokryte śniegiem.
Pogoda tego dnia była zaiście przepiękna: słonko, +6 C.
Rogowiec- z ruinami zamku z XIII w.
Z Rogowca znowu przepiękne panoramy:
- Rybnicki Grzbiet i Góry Czarne,
- Chełmiec i Mniszek, za nimi Góry Kaczawskie,
- Rudawy Janowickie,
Jeszcze raz Chełmiec. Biały dymek po nim, to Koksownia Viktoria daje fajer w wieżę gaśniczą koksu
I jeszcze inne widoczki z Rogowca.
Na fotce nie widać, ale w realu było widać Sky Tower we Wrocławiu
Przełęcz pod Warzęchą.
Grzmiąca- kościółek z XVI w.
Macewa na przykościelnym cmentarzu służąca za stojak na konewki pod kranem.
Głuszyca. Komin z 1924 r. to pozostałości po przedwojennej fabryce szpul. Na kominie jest emaliowana tabliczka mistrza kominiarskiego H. Olbrichta. Nasyp przed fabryką do linia kolejowa Kłodzko- Wałbrzych wbiegająca do tunelu pod Sajdakiem.
Rybnica Dolna. Gospoda Sudecka. Chyba jest trwale nieczynna.
Takich domostw wystawionych na sprzedaż w okolicy jest dużo. I z reguły nie znajdują nabywcy, popadają w ruinę. Inwestorzy wolą zbudować nowoczesny, energooszczędny, estetyczny domek, niż remontować starą budę.
Rybnica Leśna. Kościółek z XVII w.
Trzeci dzień to turystyka industrialna
Kamieniołom melafiru w Rybnicy.
Przerzuciłem się w Góry Sowie. Dwa z licznych wiaduktów na nieczynnej linii kolejowej Świdnica- Jedlina Zdrój. Linia jest uważana, po linii Kłodzko- Wałbrzych (z która zresztą się łączy), za najładniejszą linię w Polsce. Kilkakrotnie był ponawiany pomysł reaktywacji połączeń, ale na chwilę obecną nic się nie dzieje (oprócz zainteresowania złomiarzy).
Sztolnia w Bystrzycy Górnej, nad nią wspomniana linia kolejowa.
Kolejna do wzięcia ruderka.
Zabytkowa elektrownia wodna w Lubachowie.
Równie zabytkowa kładka na Bystrzycy z żeliwnymi pylonami.
Zapora wodna na Jeziorze Bystrzyckim w Zagórzu Śląskim.
Stacja Zagórze Śląskie.
Niedźwiedzice.
Tzw. Żelazna Lipa w Podlesiu (de facto żeliwna). Odlew żeliwny wykonany w 1858 r na upamiętnienie zatrzymania się Fryderyka II w karczmie na Podlesiu w 1762 po wygranej bitwie z Austriakami.
Koniec
Będzie jeszcze postscriptum, ale to już nie dzisiaj.