Wycieczka prawie kolejowa Wrocław - Wielka Sowa

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Wycieczka prawie kolejowa Wrocław - Wielka Sowa

Postautor: wirek » 15-02-2015 22:41

W sobotę o 3:00 wyszedłem z domu i pomaszerowałem torem kolejowym Wrocław - Sobótka. Do Kobierzyc idzie się wygodnie, bo prawie cały czas wzdłuż toru biegnie droga asfaltowa (na Bielanach), bądź gruntowa (od przejazdu przez DK 8 do Kobierzyc).
W Kobierzycach byłem o 4:30, pokonawszy 12,2 km. Dalej było gorzej, bo trzeba było maszerować pomiędzy szynami. Na szczęście praktycznie nie ma miejsc, gdzie podkłady wystawałyby z podłoża i szło się albo jak po alpejskiej łące, albo po gołoborzu. Od czasu do czasu zahaczałem o drzewka, wagonami pielęgnowane na kształt bonsai. Po drodze, zaraz za Kobierzycami miałem spotkanie z borsukiem. Zauważyłem w świetle latarki jakiś szary cień przed sobą i zogniskowałem światło, myśląc że to kot. Jakieś 1,5 m przede mną stał borsuk. Był równie jak ja zaskoczony. Chrząknął, parsknął i ruszył na mnie. Przebiegł mi po butach, ocierając się o nogawki i zniknął w ciemnościach.
O 7:05, po 30. kilometrach byłem w Sobótce. Ruszyłem czerwonym szlakiem na Ślężę. Koło baby z rybą musiałem założyć raczki, bo buty uciekały mi do tyłu. O 8:00, po 34,6 km byłem na szczycie. Było słonecznie, ale panoramę ograniczała mgła. Zbiegłem do Przełęczy Tąpadła żółtym (o 8:25 po 37,7 km) i dalej pobiegłem do Jędrzejowic (9:15 po 43,2 km).
Zaczął się mało ciekawy fragment, bo truchtałem w porywach wiatru, asfaltem przez Kiełczyn, Tuszyn, Mościsko do Lutomi Górnej, dokąd dotarłem o 11:30 po 57,7 km. Po drodze miałem okazję zobaczyć 5 krzyży pokutnych - chociaż tyle dobrego.
Dalej kontynuowałem marsz czerwonym szlakiem, dość mocno pod górę i na wielu odcinkach nieprzetartym. Było ciężko. Przełęcz Walimską osiągnąłem o 14:25 po 70,5 km. Niebieski na Wielką Sowę był wydeptany jak chodnik w wielkim mieście i o 15:10 po 73,8 km osiągnąłem cel wycieczki. Po 20 minutach celebrowania sukcesu poszedłem żółtym do Pieszyc przez Starą Jodłę i Kamionki. Na przystanku w Pieszycach zakończyłem wycieczkę o 17:05, po 81,9 km.
Autobus linii "16" odjeżdża w soboty o 17:18 (bilet 5 zł u kierowcy). Z dworca PKP w Dzierżoniowie, o 17:40 odjeżdża PKS do Wrocławia. Moim zdaniem, wycieczka dla miłośników biegów górskich, jak i długodystansowych turystów bardzo sympatyczna. Muszę jeszcze tylko jakoś zmodyfikować ten asfaltowy odcinek. Następnym razem pobiegnę asfaltem z Kiełczyna do Książnicy, a potem polnymi drogami do Grodziszcza i Lutomi Małej
zdjęcia: https://plus.google.com/113029232926928 ... M3TUdnhrc7

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Wycieczka prawie kolejowa Wrocław - Wielka Sowa

Postautor: Michał » 16-02-2015 00:07

wirek pisze:W sobotę o 3:00 wyszedłem z domu


Wirku. Ja wiem, że większość z forumowiczów, łącznie ze mną, kwalifikuje się do głębokiej psychoterapii, ale Ciebie do tej pory wyłączałem z tego grona :wink: :wink: :lol:
Moja definicja raju: Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou popijany Radegastem.

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: Wycieczka prawie kolejowa Wrocław - Wielka Sowa

Postautor: olo23333 » 16-02-2015 08:42

Michał pisze:
wirek pisze:W sobotę o 3:00 wyszedłem z domu


Wirku. Ja wiem, że większość z forumowiczów, łącznie ze mną, kwalifikuje się do głębokiej psychoterapii, ale Ciebie do tej pory wyłączałem z tego grona :wink: :wink: :lol:

:) 82 km .... no Wirku respekt

gar
stary wyga
Posty: 1516
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 16-02-2015 10:40

Wirek ! 81,9 km - ja bym to 3 dni musiał maszerować, a Ty robisz to w 14 godzin z dokładnym wyliczeniem na którą trzeba zdążyć na autobus. Gratulacje !
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 16-02-2015 14:57

I miał do tego czas na fotki i piwko :!: Nokaut klasyczny jak nic.
Wirku, od dziś jesteś moim nowym guru :)

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wycieczka prawie kolejowa Wrocław - Wielka Sowa

Postautor: Dolnoślązak » 16-02-2015 15:06

Michał pisze:
wirek pisze:W sobotę o 3:00 wyszedłem z domu


Wirku. Ja wiem, że większość z forumowiczów, łącznie ze mną, kwalifikuje się do głębokiej psychoterapii, ale Ciebie do tej pory wyłączałem z tego grona :wink: :wink: :lol:

Ja bym bardziej za te kilometry go wsadził :wink: 3 rano w sobotę to nic zdrożnego, jeśli chce się skoro świt być w górach :wink:

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 16-02-2015 15:51

Zawsze miło wiedzieć, że są inni wariaci na świecie, którzy z Wrocławia na Wielką Sowę udają się pieszo :D Ostatnio byłem na podobnej przechadzce w grudniu zeszłego roku, acz trasa była nieco inna (szczegóły tutaj http://npm.pl/forum/viewtopic.php?t=5393&start=0 ).
Sądząc z Twego tempa, był to marszobieg, a może nawet bieg właściwy
:wink:

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 16-02-2015 17:23

Czytając powyższą relację miałem właśnie twoją wyprawę w myśli :wink: Aczkolwiek uważam, że torami jednak bardziej kameralnie aniżeli drogami mając tira za plecami :lol:

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 16-02-2015 19:55

Leuthen szedł z Wrocławia zdaje się niebieskim. Dla mnie to za daleko na zachód, bo mieszkam na Partynicach. I w efekcie poszedłem skrótem i już po 30 km byłem w Sobótce :P Potem była sama radość do Jędrzejowic. Miałem nadzieję, że asfaltowe 15 km pokonam biegiem w 1:30 h, a wyszło 2:15 :cry: bo niestety, właściwego biegu akurat nie było. Na wiosnę próbuję przez Grodziszcze.

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Postautor: Radek » 16-02-2015 22:42

Jakieś 1,5 m przede mną stał borsuk. Był równie jak ja zaskoczony. Chrząknął, parsknął i ruszył na mnie. Przebiegł mi po butach, ocierając się o nogawki i zniknął w ciemnościach.


Niezłe są te czworonogi.
Kiedyś w okolicy Mysłowa jeden skubaniec wyskoczył mi spod kół i zaczął uciekać zaoranym polem, wyglądał jak bezwładny trzęsący się worek z łapami.

pomaszerowałem torem kolejowym Wrocław - Sobótka

Widziałeś może ostatnim czasem pociągi na tej linii?
Prawie cały zeszły tydzień spędziłem w okolicy Mirosławic czekałem na sygnał lokomotywy ale się nie doczekałem.

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 17-02-2015 07:11

Widzieć, to faktycznie od paru tygodni nie widziałem, ale mam wrażenie, że co jakiś czas słyszę. Rano nie mam szans zobaczyć tego pociągu, bo o 7:00 to już jestem w pracy, a on pewnie gdzieś się dopiero przebija przez Grota-Roweckiego/Zwycięską. Po południu wraca gdzieś między 13:00 a nawet i 17:00. Jak ostatnio leżał śnieg (Kiedy to było? Tydzień temu?), to po południu na przejeździe przez Ołtaszyńską widziałem, że tory są oczyszczone.
Z borsukiem to miałem pierwszy raz do czynienia z bliska. Dotychczas widziałem je ze trzy razy i zawsze uciekały, będąc w bezpiecznej odległości. Nawet z dzikami, na szczęście, nie zdarzyło mi się, żeby mnie któryś próbował taranować samobójczym atakiem.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 17-02-2015 09:49

wirek pisze:Nawet z dzikami, na szczęście, nie zdarzyło mi się, żeby mnie któryś próbował taranować samobójczym atakiem.

Ale mając takie tempo jakie prezentujesz pewnie uszedłbyś cało :)

PS A tak się akurat składa, że dzików to ostatnio (i nie tylko ostatnio) całkiem sporo w naszych okolicach: Krzyki, Partynice, Oporów.

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 23-02-2015 21:50

wirek pisze:Na wiosnę próbuję przez Grodziszcze.

Nie czekałem do wiosny, tylko do niedzieli. Wyszedłem o 3:00 nad ranem. Noc była cieplejsza niż w ubiegłą sobotę, ale panowało lekkie zamglenie i z bezksiężycowego nieba świeciły tylko najmocniejsze gwiazdy. Szedłem torem kolejowym, tym razem bez żadnych zoologicznych sensacji. Z powodu zamglenia nie było spektakularnego wschodu słońca. Z Rogowa szedłem asfaltem a nie torem - kilometrowo i czasowo korzystniej, ale w towarzystwie samochodów. Na Ślężę wszedłem o 8:00. Śnieg leży w granicach rezerwatu i nadal warto mieć raczki. Do Kiełczyna trasa przebiegała jak poprzednio - 9:15 i 44 km. Dalej szedłem w stronę Książnicy. Chwilkę zatrzymałem się przy krzyżu pokutnym - w tle "widać" czekającą mnie trasę.
Obrazek
Po 4 km asfaltu, za Książnicą wszedłem na wygodną polną drogę, którą doszedłem, 0 10:20 po kolejnych 4 km, do Grodziszcza
Obrazek
Cały czas wśród przykościelnych drzew pracowały dzięcioły. Jeden obrabiał kościelną wieżę
Obrazek
W miejscowym sklepie zaopatrzyłem się w kolejną butelkę wody mineralnej i piwo, jako że mając już 51 km czułem zbliżający się szczyt. Polną drogą szedłem dalej w stronę Lutomi Małej. W pewnym momencie droga skończyła się w polu, ale na szczęście dało się iść wzdłuż zarośli, które na zdjęciu satelitarnym wyglądały jak jej przedłużenie. Gdy ruszy wegetacja, będzie problem z przejściem tamtędy. Po paruset metrach droga się znów pojawiła i doszedłem bez problemów do Lutomi Małej o 11:35 po 56,7 km. Jeszcze 3 km polnej drogi i byłem znów na asfalcie w Lutomi Górnej. Cały ten odcinek "polny" był nawigacyjnie banalny, o 1,5 km krótszy i dużo przyjemniejszy od sobotniego przejścia asfaltem przez Mościsko. Z Lutomi poszedłem tym razem drogą do Glinna. Szedłem latem w przeciwną stronę i miałem nadzieję, że trafię. Niestety z powodu ścinki drzew odrobinę się pomyliłem, ale nie była to znacząca strata
Obrazek
Do Przełęczy Walimskiej szedłem niespecjalnie wydeptanym niebieskim szlakiem, ale dotarłem niespecjalnie też zmęczony o 13:50 po 68,2 km. Dobre 0,5 godz wcześniej niż w sobotę. Podejście na Wielką Sowę nie zmieniło się w ciągu tego tygodnia. Na szczycie stanąłem o 14:30 po 71,3 km.
Obrazek
Pół godziny celebrowałem zdobycie szczytu i zbiegłem niebieskim a potem żółtym do Pieszyc. Wycieczkę zakończyłem o 16:05 po 77,8 km. I tym razem miałem szczęście komunikacyjne, bo w Pieszycach zdążyłem na styk, na lekko opóźniony autobus "15" :P
Podsumowując: wariant przez Grodziszcze - Glinno jest znacznie przyjemniejszy. Wymaga mniej wysiłku, jest też nieco krótszy (jakieś 2,5 km na Wielkiej Sowie). Tydzień temu czerwony szlak z Lutomi na przełęcz dał mi w kość. Odczułem to na Wielkiej Sowie i dlatego wolałem schodzić żółtym, mimo że był dłuższy to jednak mniej stromy. I tak pełznąc w dół czułem się raczej podle. Tym razem mogłem sobie pozwolić na trucht i 6,5 km pokonałem w godzinę, a nie 8 km w dwie.
Następna próba, gdy będzie można iść w krótkim rękawku.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 24-02-2015 09:19

wirek pisze:
wirek pisze:Na wiosnę próbuję przez Grodziszcze.

Nie czekałem do wiosny, tylko do niedzieli.

Wiedziałem :D

wirek pisze:Następna próba, gdy będzie można iść w krótkim rękawku.

Akurat :wink:

PS I tak o samej wodzie i głodzie? Ja to zaopatrzyłbym się w kilo kiełbasy conajmniej :P

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 24-02-2015 10:36

Dolnoślązak pisze:PS I tak o samej wodzie i głodzie? Ja to zaopatrzyłbym się w kilo kiełbasy conajmniej :P

Menu: woda mineralna ~2,5 l, dwa piwa, dwa jabłka, trzy biedronkowe batony musli, mała chałwa, kabanosy biedronkowe, biedronkowy ser brie. Kawy brakowało :?


Wróć do „Relacje z wypraw”