> http://e-karkonosze.eu/polityka/gory-bez-gorali/
Dodam jeszcze, że marcowy artykuł na łamach "Karkonoszy" to nie jest żadne odkrycie. Pisałem na ten temat m.in. na forum Sudety.it już przed wielu laty > http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=263
Karkonosze - "Góry bez górali"
Kiedys wystarczylo ze na chwile zatrzymalismy sie w Karpaczu to juz biegl jakis typek zeby zgarnac od nas oplate parkingowa. Albo inny chcial kase za przymierzenie czapki na straganie. Zupelnie jak gorale z Zakopanego. Te same klimaty. Poczulam sie iscie "po goralsku" 
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Jeśli już mowa o jakimś "odgrzewaniu kotletów", to temat odgrzał ten, który popełnił artykuł w "Karkonoszach", do którego pozwoliłem sobie podać linka. Zatem do niego proszę skierować swoje przygłupawe uwagi o kotletach. A jak mu zadrościsz, to sam tam napisz coś ciekawego.Hazmburk pisze: A tak nawiasem mówiąc, odgrzewasz stare kotlety.

Cóż, temat stary czy nowy - co to ma za znaczenie?
Byłem w liceum (początek obecnego wieku), gdy nauczyciel WOS-u powiedział na jednej lekcji, że dla niego "Karkonosze to nie góry, bo nie ma tam górali". Kto jak kto, ale on powinien wiedzieć, czemu i kiedy wywiało stamtąd ludność osiadłą od wieków u stóp tego pasma...
Import oscypków, architektury z Podhala czy ciupag to jedno, ale czemu w całych Sudetach tylko o Karkonoszach mowa, że górali nie mają? A Góry Sowie to nie góry? A dawne Hrabstwo Kłodzkie (którego teren zwano też "Glatzer Bergland" - "Kłodzka Kraina Górska")? Ja rozumiem, że Karkonosze to takie nasze sudeckie Tatry. A jak wiadomo w Polsce tylko na Podhalu,a konkretnie tylko w rejonie Zakopanego żyją prawdziwi górale. Bo tacy spod Nowego Sącza czy Żywca to już na pewno nie górale, prawda?
"Puste góry"... A Beskid Niski nie jest pusty, odkąd wiatr historii wywiał stamtąd Łemków? A Bojkowie z Bieszczad? Ach tak... Tatry. Mit Tatr.
Temat rzeka.
Byłem w liceum (początek obecnego wieku), gdy nauczyciel WOS-u powiedział na jednej lekcji, że dla niego "Karkonosze to nie góry, bo nie ma tam górali". Kto jak kto, ale on powinien wiedzieć, czemu i kiedy wywiało stamtąd ludność osiadłą od wieków u stóp tego pasma...
Import oscypków, architektury z Podhala czy ciupag to jedno, ale czemu w całych Sudetach tylko o Karkonoszach mowa, że górali nie mają? A Góry Sowie to nie góry? A dawne Hrabstwo Kłodzkie (którego teren zwano też "Glatzer Bergland" - "Kłodzka Kraina Górska")? Ja rozumiem, że Karkonosze to takie nasze sudeckie Tatry. A jak wiadomo w Polsce tylko na Podhalu,a konkretnie tylko w rejonie Zakopanego żyją prawdziwi górale. Bo tacy spod Nowego Sącza czy Żywca to już na pewno nie górale, prawda?
"Puste góry"... A Beskid Niski nie jest pusty, odkąd wiatr historii wywiał stamtąd Łemków? A Bojkowie z Bieszczad? Ach tak... Tatry. Mit Tatr.
Temat rzeka.
Lech pisze:Jeśli już mowa o jakimś "odgrzewaniu kotletów", to temat odgrzał ten, który popełnił artykuł w "Karkonoszach", do którego pozwoliłem sobie podać linka. Zatem do niego proszę skierować swoje przygłupawe uwagi o kotletach.
Może przygłupawe, a może i nie przygłupawe. Artykuł na portalu e-Karkonosze datowany jest na 10.08.2013 r. i z tego dnia pochodzi pierwszy komentarz pod artykułem. Znaleźć można w sieci jeszcze starszą publikację tego tekstu z 27.12.2012 na stronie "Przeglądu Lubańskiego" (administrowanej chyba przez te same osoby co e-Karkonosze). Tu ciekawostka, na końcu jest adnotacja, że został on przedrukowany za portalem e-Karkonosze. Dziwne. Wyglądałoby więc na to, że jest jeszcze starszy. Ale, summa summarum, faktycznie nie ma o co kruszyć kopii - o nieświeżym kotlecie (czy też w tym przypadku dwóch nieświeżych kotletach) też można dyskutować. Bardziej ciekawi mnie, o jakim "marcowym artykule na łamach »Karkonoszy«" piszesz? Na stronie internetowej czasopisma (czyli właśnie na portalu e-Karkonosze) jako ostatni widnieje numer 4/2014, a tam w spisie treści nie ma artykułu tego autora i z przynajmniej podobnie brzmiącym tytułem. Ten sam numer "Karkonoszy" jako ostatni jest też podany w sklepie internetowym portalu NaszeSudety.pl. Niestety, nie mam tego czasopisma w wersji papierowej, żeby to sprawdzić.
A artykuł (a ściślej felieton) Przemysława Wiatera moim zdaniem słabiutki i zwyczajnie niewart, żeby go ciągle przedrukowywać w różnych miejscach. Standardowe biadolenie okiem historyka czy etnografa (nie obrażając historyków), że jest źle, bez głębszej refleksji socjologiczno-psychologiczno-ekonomicznej (czytaj: próby zrozumienia przyczyn takiego stanu rzeczy). A na zakończenie dostajemy garść ogólnikowych, pretensjonalnych frazesów o tym, co to znaczy "być Dolnoślązakiem". Ja tego nie "kupuję".
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
A jak ten oto komentarz "Mrozen, dodano: 13.03.2015, 14:37" > http://www.skps.wroclaw.pl/index.php?fu ... ll&no=5569 - pojawił się na stronie SKPS, to już nie jest odgrzanie kotleta? Czyżby zbieżność daty tego komentarza z moim wpisem była wyłącznie przypadkowa? Komentarz ten pojawił się zaledwie trzy godziny po moim wpisie. Ktoś chyba szybko doniósł do SKPS, że tu się na ten temat pisze. Widocznie mają tu swojego agenta. Dlaczego nie odnieśli się do artykułu z 11 marca 2015 na stronie "Nasze Sudety"? > http://nowe.naszesudety.pulsar.info.pl/ ... orali.html To przecież tegoroczny marcowy tekst zamieszczony jako aktualności. Ciekawe, że nie odnieśli się też do nieco wcześniejszego, podobnego w temacie artykułu z 10 marca br.: "Dlaczego do dzisiaj nie ma stylu karkonoskiego?" > http://nowe.naszesudety.pulsar.info.pl/ ... iego-.htmlHazmburk pisze:Lech pisze:Jeśli już mowa o jakimś "odgrzewaniu kotletów", to temat odgrzał ten, który popełnił artykuł w "Karkonoszach", do którego pozwoliłem sobie podać linka. Zatem do niego proszę skierować swoje przygłupawe uwagi o kotletach.
Może przygłupawe, a może i nie przygłupawe.

Lech pisze:Komentarz ten pojawił się zaledwie trzy godziny po moim wpisie. Ktoś chyba szybko doniósł do SKPS, że tu się na ten temat pisze. Widocznie mają tu swojego agenta.
Agenci SKPS są wszędzie
Dlaczego nie odnieśli się do artykułu z 11 marca 2015 na stronie "Nasze Sudety"? > http://nowe.naszesudety.pulsar.info.pl/ ... orali.html To przecież tegoroczny marcowy tekst zamieszczony jako aktualności.
Czyli to NaszeSudety.pl odgrzały tego kotleta? Z Twojej odpowiedzi wynika, że artykuł nie ukazał się w marcu na łamach "Karkonoszy" (tak jak pisałeś), tylko "Naszych Sudetów".
Lech pisze:Dodam jeszcze, że marcowy artykuł na łamach "Karkonoszy" to nie jest żadne odkrycie.
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Wszędzie z pewnością nie, ale na tym Forum nader często dają o sobie znać.Hazmburk pisze:Lech pisze:Komentarz ten pojawił się zaledwie trzy godziny po moim wpisie. Ktoś chyba szybko doniósł do SKPS, że tu się na ten temat pisze. Widocznie mają tu swojego agenta.
Agenci SKPS są wszędzie
Napisałem, że na łamach "Karkonoszy" i niejaki Mrozen nawyraźniej dał się na to złapać wrzucając odnośnik do tamtego, o rok wcześniejszego artykułu z "Karkonoszy". Krótko mówiąc agenci SKPS nie śpią.Hazmburk pisze:Z Twojej odpowiedzi wynika, że artykuł nie ukazał się w marcu na łamach "Karkonoszy" (tak jak pisałeś), tylko "Naszych Sudetów".

A komu tak naprawdę potrzebni są górale w Sudetach?
Co do artykułu p. Wiatera, to szkoda komentować, bo IMO jest na poziomie opinii turysty, który pierwszy raz zawitał w Sudety i dziwi się, że nie ma tutaj lokalnego szablonu ciupagi i białych niedźwiedzi na deptakach.
Za to widzę tutaj możliwości uzyskania poważnych środków unijnych, np. na introdukcję w Sudetach górala karpackiego lub nawet stworzenie odrębnego gatunku, jeszcze bardziej krwiożerczego, żeby wzmocnić ekstremalną nogę dolnośląskiej turystyki.
Co do artykułu p. Wiatera, to szkoda komentować, bo IMO jest na poziomie opinii turysty, który pierwszy raz zawitał w Sudety i dziwi się, że nie ma tutaj lokalnego szablonu ciupagi i białych niedźwiedzi na deptakach.
Za to widzę tutaj możliwości uzyskania poważnych środków unijnych, np. na introdukcję w Sudetach górala karpackiego lub nawet stworzenie odrębnego gatunku, jeszcze bardziej krwiożerczego, żeby wzmocnić ekstremalną nogę dolnośląskiej turystyki.
Ostatnio zmieniony 14-03-2015 20:39 przez hm0, łącznie zmieniany 1 raz.
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Jak już mowa o szablonach to ja z kolei dziwię się stosowaniu szablonów (ściślej: posługiwania się metodami indoktrynacji) przez pewne środowisko. Tak dla przypomnienia > http://forum.sudety.it/viewtopic.php?p= ... ght=#53713hm0 pisze:Co do artykułu p. Wiatera, to szkoda komentować, bo IMO jest na poziomie opinii turysty, który pierwszy raz zawitał w Sudety i dziwi się, że nie ma tutaj lokalnego szablonu

Leuthen pisze:No jak to komuTurystom
![]()
Pytanie, czy wszystkim, czy tylko niektórym? Może jedynie garstce tych, którzy głośno krzyczą, mają dostęp do mediów etc.?
Przecież to, że na każdym straganie w Karpaczu można kupić ciupagę i oscypki, wynika przede wszystkim z popytu, a nie podaży. Większości Polaków z tymi właśnie "akcesoriami" kojarzą się góry i one najlepiej sprzedają się w górach - jak widać każdych.
Dokładnie tak samo było z hotelem Gołębiewski w Karpaczu, gdzie najgłośniej krzyczała przeciwko niemu wąska grupka jajogłowych. Obecnie hotel na słabą frekwencję nie narzeka, a większość raczej nie czuje dyskomfortu psychicznego, mieszkając w nim albo przebywając w pobliżu.
Jeśli chodzi o tradycyjne budownictwo sudeckie, to wystarczy np. porównać, ile państwo dopłaca do zabytkowej substancji w Niemczech na Łużycach, a ile u nas. Tylko filantropi zdecydują się na zamieszkanie w ciemnym, niedogrzanym domu z małymi oknami i o niefunkcjonalnym wnętrzu "dla idei" w sytuacji, gdy mają do wyboru nowoczesny projekt w postaci mazowieckiego dworku czy dowolny inny - domu tańszego, wygodniejszego i łatwego w utrzymaniu.
Ci, co oczekują w Karkonoszach góralszczyzny ocenianej według kryteriów podhalańskich, być może sami przyczynili się do rozpowszechnienia pod Karkonoszami architektury stylizowanej na podhalańską, bo właśnie żeby zaspokoić ich wymagania, buduje się takie tworki.
Najwidoczniej taka "kultura regionalna" pasuje większości, bo inaczej nie byłoby tłumów turystów w Karpaczu, knajpy na modłę podhalańską świeciłyby pustką etc. Kwestią dyskusyjną jest, czy zdanie się w przypadku kultury regionalnej na wolny rynek jest właściwe, ale faktem jest, że on najlepiej odzwierciedla preferencje społeczeństwa. No i warto pamiętać, że każda kultura ludowa tworzyła się, niejako z definicji, spontanicznie. To, że komuś coś się nie podoba i napisze na ten temat krytyczny tekst w gazecie albo internecie, nawet szeroko dyskutowany, jeszcze nie oznacza, że tak myśli i czuje większość.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”