Skoro go nie zauważyłeś, to możliwe, że uległ zniszczeniu wcześniej.
Taka stalowa belka to łakomy kąsek dla złomiarzy.
Bardzo możliwe, choć mógł zawalić się sam. Na zdjęciu z 2008 roku trzyma się zdecydowanie lepiej:

Trochę podejrzewam też leśników, którzy wycięli ostatnio nieco drzew w pobliżu (zawalając ściętym drzewem m.in. fragment starej ścieżki, która wiodła po skałach i przez tę kładkę).
A że okoliczni złomiarze nie próżnują, świadczy choćby wycinana stopniowo na przestrzeni lat barierka na mostku przez Kamienicę. Na Twoim zdjęciu widać już tylko nieliczne słupki:
włodarz pisze:
W czerwcu 2011 r. barierka była dużo bardziej kompletna:

W 2008 roku metalowa barierka była jeszcze dłuższa.
Tuż przed ujściem Kamienicy do Bobru był jeszcze jeden mostek, którym można było skrócić sobie drogę, idąc od zapory pilchowickiej do wrzeszczyńskiej. Ścieżka biegła pod skałami na Stanku, omijając je od wschodu. W 2011 roku most wyglądał już tak:

Później chyba go już nie widziałem. Być może skończył w skupie złomu albo leży gdzieś na dnie jeziora.
Znikające mosty nad Jeziorem Pilchowickim? Jeden się zawalił, drugi rozbierają złomiarze, trzeci zabrała woda... Chyba że wszystkie trzy zabrali złomiarze.
włodarz pisze:szczęśliwie żelastwo nie próchnieje.

Ciekawe, jak skończy coraz mniej wykorzystywany most kolejowy nad jeziorem...