Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 13-06-2016 10:26

No to musze popolowac gdzies na to raciborskie miodowe bo bardzo mi smakowalo! a jak mowisz cena tez przystepna.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 13-06-2016 13:56

No to niezły kant na tych piwach robią... Przylepić na byle piwo z Biedronki etykietę Sudeckie, Karkonoskie itp i sprzedawać po 10zł :D

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 13-06-2016 18:04

przecież Noteckie też swojego czasu sprzedawali jako Izerskie :D
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 19-06-2016 10:44

Porankiem kierujemy sie w Beskid Niski. Zajezdzamy do Kotani gdzie jak zwykle robie zdjecie cerkwi. To chyba najczesciej fotografowana przeze mnie cerkiew. Szosty raz? Siodmy?
Obrazek
Obrazek

A potem szukamy chatki zwanej “Michata”. Malutki domeczek za wsia wykonany na bazie spichlerzyka i oferujacy noclegi w klimatach chatki studenckiej. Tyle slyszalam od znajomych, netowa stronka tez to potwierdzala (teraz juz nie dziala). Spod chaty piekny widok. Gospodarza nie ma akurat, acz obejscie wyglada jakby wlasnie wyszedl do sklepu. Cos sie suszy na sznurku, stoi jakas miotla, chrust na ognicho naszykowany. Siedzimy wiec z godzine i czekamy, wygrzewajac sie do sloneczka i sluchajac wszechobecnej okolicznej ciszy. Jako ze gospodarz nie wraca, dzwonimy pod znaleziony niegdys numer. Michal odbiera… i ze smutkiem w glosie stwierdza ze obecnie mieszka w Anglii… Chata nieczynna do odwolania… Oj jaka szkoda… Juz zesmy sie psychicznie nastawili na nocleg w jej pachnacych drewnem progach… Mam nadzieje ze kiedys bedzie okazja spedzic tu noc…
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Odwiedzamy Swiatkowa z jej cerkwia pomalowana w specyficzne barwy- niebiesko-zielono- czerwona.
Obrazek
Chyba fajnie, bo przynajmniej jest inna od reszty (a beskidzkoniskie cerkiewki pod wzgledem ksztaltu sa takie same, nie to co orginalnosc formy np. na Roztoczu).

Oprocz cerkwi mozna tez znalezc we wsi ciekawe pojazdy
Obrazek


Potem idziemy na tereny dawnej wsi Świerzowa Ruska. U wlotu doliny ktos hoduje rogacizne lesna.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zmienili niedawno przebiegi szlakow. Na mojej mapie idzie tam tylko droga. Teraz jest szlak pieszy, rowerowy, szlag wie co jeszcze. Droga jest wysypana swiezym zwirem (tym razem chyba nie chodzi o polepszanie jakosci zycia mieszkancow- bo tam nikt nie mieszka). Co chwile stoja laweczki, stojaki na rowery, kosze, barierki, mostki, schodki- az dziwne ze nie ma wifi i automatow z cola. Nasz park w Olawie oferuje chyba wiekszy poziom dzikosci- o lesie nie wspominajac.
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Sam cmentarzyk, gdy zostawic za plecami i odsiać z pamieci “udogodnienia dla unowoczesnienia i rozwoju turystyki”, to sam w sobie jest calkiem przyjemny. Zwlaszcza bania cerkiewno dachowa lezaca w trawie i kilka innych zelastw wygladajacych na resztki dawnego budynku tutejszej swiatyni.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jest tez kapliczka o trzech postaciach i dwoch glowach.
Obrazek

Gdzieniegdzie mozna tez znalezc piwniczki
Obrazek

Przed wejsciem na teren wsi stoi tablica informujaca ze wstep jest platny- z racji wystepujacego tu PN. Tylko w sezonie sie buli wiec nas na szczescie nie dotyczy jeszcze. Co ciekawe nie ma budki z cieciem sprzedajacym bilety a nalezy placic smsem. Tzn. jest obowiazek zabierania ze soba telefonu w gory? I trzymiania go w stanie naladowanym? Bo inaczej nie mozna kontynuowac wycieczki szlakiem? Co jeszcze ciekawsze- w dolinie nie ma zasiegu. Operator nie wspolpracuje z parkowcami o dziwnych pomyslach? ;) No chyba ze “na sezon” zasieg wlaczaja ;)
Obrazek
Obrazek


Przejezdzajac przez wies Kąty rzucaja nam sie w oczy najpierw owce na zboczu a potem dziwny krzyz na szczycie jednej z gorek. Krzyz to- czy moze cos innego? Oplataja go jakby schodki. Postanawiamy wiec tam isc i sprawdzic. Pagor nazywa sie Grzywacka Gora.
Po drodze mijamy koze z dwoma poltora tygodniowymi kozletami
Obrazek

Potem rzeczone owce z duza iloscia jagniat. Rowniez czarnych i bardzo puszystych. Ciekawe w jakim wieku konczy sie wolne zycie jagniecia i zostaje udekorowane we wraże kolczyki?
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Czesc domow dalej od drogi jest milych dla oka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Kamienista droga pnie sie pod gore. Spora jej czesc wypelnia zapach kwitnacych krzewow. Czasem droga idzie wawozem. Takie drogi kojarza mi sie z Beskidami z czasow jak bylam mala. Prowadzily do wyzej poloznych przysiolkow. Jeszcze smukle, wysokie snopki siana powinny po bokach stac (no wiem, wiem, dopiero jest kwiecien ;) )
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zielony szlak sie jakos rozsiał ;)
Obrazek

Mila szyszeczka
Obrazek

Im wyzej wylazimy tym wiecej olesionych oblych wzgorz wylazi znad widnokregu.
Obrazek
Obrazek

Na szczycie jest cos co jest miksem krzyza i wiezy widokowej- krzyz oplataja mocno zakrecone metalowe schodki. Duje bardzo silny acz cieply wiatr. Krzyz wyje metalicznym swistem. Rozmieszczone na nim anteny piszcza cieniutko. Schodki i cala konstrukcja wpada w wibracje i trzesie sie tak dziwnie, ze owo drzenie udziela sie rowniez rekom i nogom.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Widoki roztaczaja sie we wszystkie strony. Nie spodziewalam sie w tym miejscu tak widokowego pagora.

Wracajac czujemy zapach dymu. Zupelnie jakby gdzies na zboczach siedziala jakas ukryta chatka. Zagladamy w boczne drogi ale zrodla zapachu nie udaje sie zdiagnozowac.

Wieczorem zawijamy do bacowki w Bartnem. Czwarty trojkatny PTTKowski domeczek na naszej tegorocznej wschodniobeskidzkiej trasie. Mimo weekendu tlumow nie ma.
Jacys rowerzysci przemykaja i chowaja sie w pokoju. Siadamy w pustej i ciemnej jadalni. Z okienka bufetowego wychyla sie Andrzej, gospodarz obiektu i zaprasza nas do siebie, do kuchni, do kaflowego pieca roztaczajacego wokol cieplo i swojski zapach.
Obrazek
Obrazek

Pierwszy raz w schronisku (nie mam na mysli obiektow typu chatka studencka bo to inne klimaty) ktos zaprasza nas za magiczna sciane “nieupowaznionym wstep wzbroniony”. Pierwszy raz w PTTKowskim obiekcie ktos traktuje nas jak gosci i towarzyszy a nie klientow i petentow. Dzis w wielkich garach czai sie zur i pierogi łemkowskie, czyli takie z kasza, miesem, ziemniakami i czym sie da, czym chata bogata. Kabaczek pelza po lawach i stolach, drapiac z zaintersowaniem porowate powierzchnie, zapominajac jakos ze juz jest wieczor i powinna byc zmeczona. Odkrywa tez cienie rzucane przez jej lapki i przez godzine probuje je zlapac. Po co zabierac dzieciom zabawki w gory? Cien jest tani, lekki, wbudowany i najbardziej “interaktywno-edukacyjny” :) Gadamy dluzsza chwile z Andrzejem o tendencjach w polskiej turystyce, psychice niemowlat, wzglednosci popularnych slow pokroju “duzo” czy “czesto” oraz nieodkrytych funkcjach ludzkiego mozgu.
Schronisko otrzymalo kiedys dawno temu tytul i dyplom “Zlotej Popielicy”. Niestety od kilku lat nie spotkamy juz tu tych sympatycznych myszorkow. Ponoc zagniezdzil sie tchorz i je wszystkie wystraszyl. Jest mi niezwykle smutno z tego powodu.
Na chwile wpada tez do kuchni znajomy chatkowego, ktory niedaleko bacowki trafil na pare jeleni. Nagral je na komorke. Niesamowite widowisko trafic oko w oko, na wyciagniecie reki na takie olbrzymy!

Rozmawiamy tez o zdjeciach. O tym co nieruchomy kawalek papieru jest w stanie powiedziec. Andrzej zbiera zdjecia swoich znajomych i turystow ustawianych na ganku bacowki. Specyficzne zdjecia w starym przedwojennym stylu. Ustawiane, sztywne, bez usmiechu, z powazna twarza. Jak ze starych prababcinych wizyt u fotografa wlazacego pod szmate wiszaca z tylu aparatu. Zdjecia sluza chatkowemu jako kanwa do opisowych historyjek ktore umieszcza na fejsbukowym profilu schroniska. Zgadzamy sie na takie zdjecie, ciekawe jaka historyjka przypadnie nam w udziale. Jakos ciezko mi siedziec patrzac w aparat i nie usmiechac sie. Kaciki ust jakby same drgaja aby wystrzelic do gory. Czlowiek ma jakies tiki nerwowe zeby pomachac rekami, albo ustawic sie w glupiej pozie. A tu siedz prostu, nijako, jak wyprana z zycia kukła.
Obrazek

Niemowle tez sie wczulo w chwile i pozuje z powazna twarza. Az dziwne bo nawet do paszportowego zdjecia wywalila jezor
Obrazek

Pytam Andrzeja czemu preferuje akurat takie sztywne, zimne zdjecia. Twierdzi ze lubi wlasnie takie bo one sa prawdziwsze. Bo jak nie mozna sie wyszczerzyc, zamachac łapami, podskoczyc czy pokazac jakis modnych gestow to opadaja przybrane maski. I jest szansa ze z ludzi bedzie emanowac cos bardziej prawdziwego, cos z dna duszy.

Ogladamy zdjecia innych turystow w galerii chatkowego. Ekip z ktorymi sie przyjazni, bywaly tu przelotem lub przyjechaly na tematyczna impreze. Andrzej pokazuje nam tez pewne zdjecie o mrocznej historii Jest na nim dosc spora ekipa. Organizator tej imprezy tydzien pozniej sie powiesil. Ponoc sporo osob rozpoznaje wsrod kilkunastu osob na schodach ta jedna, wlasciwa. Czy ze zdjecia moze emanowac smutek, zrezygnowanie czy jakas inna zla energia? Widac moze… Bo ja tez zgadlam..

Pokoje schroniskowe maja ciemne drewniane sciany o dlugiej historii. Nocuje tu sporo wycieczek szkolnych, tematycznych obozow mlodziezowych albo zorganizowanych warsztatow dla dzieci np. surwiwalowych. Ze sciennych napisow mozemy sie dowiedziec co budzilo emocje mlodziezy od lat 80tych do teraz. Co mysleli o swoich kolegach, nauczycielach, polityce, sporcie, opiekunie bacowki, nauce czy turystyce. Sporo napisow jest pustych i wulgarnych acz mozna tez znalezc kilka perelek. Dzis lokatorow budynku mozna policzyc na palcach jednej reki. No dobra- liczac chatkowego i niemowleta trzeba uzyc tez drugiej. Sa wiec szerokie puste przestrzenie, chrobot kornikow. Wogole to schronisko ma niesamowita akustyke- slychac dkladnie wszystko co dzieje sie na innych pietrach.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W jadalni, co ciekawe, zachowal sie otwarty kominek. Wyglada na dosc zabytkowy.
Obrazek

Obchodze schronisko dookola.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zwracaja uwage rozne konstrukcje, jakby totemy, kieł mamuta, czacha w berecie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Najlepszy jest cycaty motocyklista o szczuplej twarzy!
Obrazek

Schronisko na tyle przypada nam do gustu ze postanawiamy zostac tu dluzej i polazic gdzies po okolicy. I znow tu spac. I znow wieczor spedzic przy rozgrzanych kaflach pieca, przy skwierczacych na patelni pierogach i dziwnych, nieraz dosc niepokojacych i nietypowych rozmowach.

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 19-06-2016 11:52

bałbym się spotkać toperza samemu z taką miną jak na zdjęciu przed chatką :D
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 19-06-2016 13:30

A ja odnalazłem profil schroniska i poczytałem te historyjki, przy okazji pozdrowienia dla Tytusa :mrgreen:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 19-06-2016 15:18

Pudelek pisze:bałbym się spotkać toperza samemu z taką miną jak na zdjęciu przed chatką :D


najlepsza mine to toperz kiedys walnal w chatce na kamieniolomie :lol:
https://picasaweb.google.com/pulchny.wa ... 0867376802
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 19-06-2016 15:19

Dolnoślązak pisze:A ja odnalazłem profil schroniska i poczytałem te historyjki, przy okazji pozdrowienia dla Tytusa :mrgreen:


a dziekuje, przekaze :mrgreen:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 21-09-2016 21:23

Dzis lazimy w okolicach Bartnego. Idziemy szukac kamieniolomu na zboczach gory Magurycz, szumnie zaznaczonego na mapie. Prowadzi do niego szlak niebieskich roz. Sam kamieniolom jest oglednie mowiac sredni. (tak wiem- zmanierowani mieszkancy Dolnego Slaska.. ;) Udaje sie odnalezc zaglebienie terenu, troche skalek wystajacych ze zboczy, lezy troche kamieni. Mialo byc jeziorko ale chyba wyschlo..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Acz sam teren wokol przyjemny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Urzeklo mnie zamykadełko

Obrazek

Potem zawijamy na tereny dawnej wsi Balnica. W tamtejszym “goscincu” zjadamy pyszna zupe gulaszowa i wypijamy kelty. Kabak wykazuje nietypowe (chyba) w tym wieku instynkty ;)

Obrazek

Przed agroturystyka kreci sie kilka osob z Krakowa. Jest z nimi tez upieczone dwumiesieczne niemowle. Ubrane jest w misia- takiego samego misia jak kabak nosil w gorach zimą. Na glowie ma czapke wiazana pod broda i naciagniety jeszcze ten misiowy kaptur. Matka zawija je jeszcze w kocyk a sama ma ubrane sandaly i krotkie spodnie. Mimo ze jest kwiecien dzien jest upalny. Babka chyba z takim samym przerazeniem patrzy na polgolego kabaka fikajacego bosymi stopkami ;)

Suniemy rozleglymi polanami dawnej wsi.

Obrazek

Przy pasiece (nie wiem czy czynnej) stoi potencjalne miejsce noclegowe.

Obrazek

Obrazek

Miedzy Banica a Wolowcem ciagnie sie sliczna dolina, droga wije sie nad potokiem, co chwile jest brod. Potok oczywiscie we wladaniu bobrow jak w calej okolicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Wolowcu cerkiew, krzyze przydrozne i klimaty beskidzkoniskie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kibelek grajacy w chowanego. Latem zapewne nie do zauwazenia

Obrazek

Przyplątuje sie do nas mlody piesek, ktory chce przylaczyc do wycieczki i wspolnie opuscic wies.

Obrazek

Polezie, zgubi sie, nic dobrego dla psiny z tego nie wyniknie. Mamy spory problem zeby go odpedzic, bo tupanie noga, wolanie “apsik” , “poszedl” czy gest podnoszenia kamienia uwaza za swietna zabawe. Na tym etapie jeszcze nie wiemy ze ten problem bedzie istnial przez cale wakacje i na wschodzie znacznie sie nasili. Jeszcze nie wiemy ze beda do nas lgnac wszystkie psy jakie sa w okolicy. Tzn nie do mnie i toperza. My za psami nie przepadamy i przewaznie trzymaly dystans. Ale jest z nami jedno stworzonko ktore psy uwielbia (po kim ona do licha to ma???) i niestety z wzajemnoscia… Chyba bedziemy musieli pogodzic sie z korowodem zapchlonych, wylinialych, parchatych zwierzakow ciagnacych sie za nami w co drugiej wsi i koczujacych nocami przed namiotem ku ogromnej radosci niektorych uczestnikow wycieczek…

Wolowiec obecnie robi wrazenie nie wsi a osiedla dacz, ciekawe jaki procent domow ma stalych, calorocznych mieszkancow. Niektore domki mile, nadaly by sie na chatki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gonia nas czarne chmury. Juz sie wydaje ze zdazymy do schroniska przed ulewa gdy odkrywam dziure w kieszeni i brak telefonu. Telefon lezy okolo pol kilometra wczesniej, wbity ladnie w blotko. Nic dziwnego ze nie uslyszalam pacniecia w czasie wypadania. Wszystko ladnie pieknie tylko wlasnie lunelo i do bacowki doplywamy.

Obrazek

Wieczor spedzamy z Andrzejem w kuchni, przy pierogach i ciekawych gadkach. Cala noc leje. Rano tez sciana wody. Jedziemy wiec na wycieczke objazdowa. Przejazd przypomina slalom miedzy slimakami ktore masowo wylegaja na drogi. Czego w zieleni nie siedza? Cieplej im tu czy po prostu instynkt samobojczy? Chyba kilkadziesiat z nich zbieram i wrzucam w krzaki (a pewnie za chwile znow wypelzna). Wiem.. dzialkowcy mnie pewnie znienawidza ;) ale jakos od dziecka darze szczegolna sympatia te stworzenia.

Obrazek

Odwiedzamy cerkiewki w Bartnym

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cerkwie w Bodakach

Obrazek

W Krzywej

Obrazek

Caly czas towarzysza nam mile dla oka chalupinki, duzo bym dala aby moc je zobaczyc tez wewnatrz a najlepiej w nich zanocowac. Ze tez na takowej nigdy nie wisi kartka “agroturystyka”, “noclegi”, “wolne pokoje” lub chociazby “zapraszamy bube” :P

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem Czarne pelne zmoklych owiec i krzyzy przydroznych otulonych zielenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po terenach wsi wlocza sie samopas ogromne psy pasterskie. Ciekawe czy ktos dzis bedzie tu szedl pieszo z plecakiem.. Bo nie zazdroszcze…

Obrazek

Knajpa w Radocynie pusta i zamknieta na cztery spusty. Baza otwarta ale rowniez pusta. Domeczek bazowy dobrze rokuje noclegowo poza sezonem

Obrazek

Obrazek

Na scianach rysunki bazy o roznym poziomie profesjonalnosci ;)

Obrazek

Co ciekawe- droga z Czarnego ktora wlasnie przyjechalismy jest oznaczona jako ślepa. Hę???

Obrazek


Przez Lipna jedziemy do Zdyni. Droga z opisu najezona jest niebezpieczenstwami i atrakcjami a to po prostu zwykla normalna droga. Po co wiec taka az reklama? No przynajmniej wspoluzytkownikow mielismy sympatycznych :)

Obrazek

W Radocynie i Lipnej kapliczki rozniste

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem Zdynia

Obrazek

Obrazek

Kwiaton..

Obrazek

Uscie Gorlickie- cerkiew i pomnik obecnie niewygodny politycznie

Obrazek

Obrazek
Wszystko w ulewnym deszczu ktory ni na chwile nie odpuszcza…

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 22-09-2016 00:48

Oj Buba, jak można nie lubić psów? No kotów to jeszcze rozumiem, bo fałszywe ale, psów? :mrgreen:

Do mnie jak jeden przyplątał się na Ślęży tak jest z nami do dziś :wink: No ale faktycznie był bezdomny, czy raczej porzucony, co innego takie co chcą samowolnie zmienić właściciela :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 24-09-2016 10:48

Dolnoślązak pisze:Oj Buba, jak można nie lubić psów? No kotów to jeszcze rozumiem, bo fałszywe ale, psów? :mrgreen:

Do mnie jak jeden przyplątał się na Ślęży tak jest z nami do dziś :wink: No ale faktycznie był bezdomny, czy raczej porzucony, co innego takie co chcą samowolnie zmienić właściciela :wink:


Koty sa madre i tajemnicze! :P

A co do psow to najgorsze jest jak sie przyplatuje taki co widac ze ma wlasciciela i potem polezie gdzies za czlowiekiem iles kilometrow i nie trafi do domu. Nie przepadam za psami ale takiego mi zal jak potem przychodzi noc a biedak gdzies w lesie i ani dachu nad lbem ani miski... A ludzie czesto poglaszcza, dokarmia, piesek idzie za nimi kilka dni gorami, a oni potem wsiadaja w autobus a piesek zostaje , z przykladowa reka (łapą? ;) ) w nocniku
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4969
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 24-09-2016 10:49

W Usciu Gorlickiem jest knajpa, taka z dawnych lat. Obecnie sluzy glownie za dom weselny ale pojedyncze osoby tez zjezc moga.

Obrazek

W pustych przepastnych wnetrzach dzis procz nas stoluja sie tylko policjanci ktorzy stoja obok z radarem. Szkoda ze nie mam jak nagrac ich rozmow komentujacych przejezdzajacych kierowcow i auta. Momentami dusze sie ze smiechu.

Z kabakiem jest problem w knajpach bo wchodzi nam do talerza. Ona chce jesc wszystko to co my a nie jakies mdle niemowlece papki! Tylko jak tu wciagnac schabowego bez zebow? Probujemy oszukac malenstwo ziemniaczkiem umaczanym w sosie ale nie zawsze dziala … ;)

Potem mijamy Oderne i Nowice. Nowica chyba obecnie jest juz niezamieszkala, tylko same domy letniskowe. Co chwile tablica “sprzedam dzialke”, “sprzedam dom”. Skad ta masowosc? czy ludziom sie przestalo tu podobac czy ktos pare lat temu pokupowal i chce teraz opchnac drozej?

Cerkiewki stoja jak staly

Obrazek

Straszne sa swiezo wyremontowane boczne drogi w Niskim. Kiedys bylo cos, moze nierowne ale normalnej szerokosci, a przynajmniej z szerokoscia dostosowana do predkosci jazdy. I z poboczami. Teraz robia wstazke asfaltu z rolki na jedno auto, sypia nasyp a z obu stron kopia przepasciste rowy. Rowniusia nawierzchnia wiec ludzie zapychaja ile fabryka dala. Do mijanki trzeba zjezdzac na milimetry od przepasci. Kilka razy doznajemy prawie zawalu serca gdy zza zakretu pojawia sie kolejny wyscigowiec. Nie wiem co te remonty maja na celu ale napewno nie bezpieczenstwo i wygode jazdy…

Na nocleg zapadamy na Magure Malastowska. Niby to obiekt PTTK a wyglada, pachnie i zalatuje klimatem jak najlepsza chatka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dlugo zastanawiamy sie ktory pokoj na nocleg wybrac- wszystkie sa sympatyczne. Ostatecznie wybieramy najmniejszy- moze bedzie najcieplej?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I przesmieszna tam jest ta sprawa z winda towarowa do zamawiania zarcia czy jakiegokolwiek kontaktu z obsluga. Pokrzykiwanie do szybu “hej ho, wy tam na dole” i wozeniem kasy w szufladkach jak na ukrainskiej stacji benzynowej.

Obrazek

W schronisku jestesmy sami tzn sa jeszcze dwa madre koty i glos z szufladki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokol mgly i wilgoc. I znow nie moge uzyc na kanapach pod drzewem… Buuuuuu

Obrazek

Na scianie schroniska wisza rozne fajne fanty- polamane narty z rajdu sprzed prawie 50 laty

Obrazek

I dyplom sprzed lat 30. Ciekawe jakie wtedy stosowano zasady przy rankingach schronisk? Przypuszczalnie nie takie jak teraz - “ma wygladac jak hotel”

Obrazek

Za oknem szumi kolejna zlewa. Zreszta to chyba ta sama jedna od przedwczoraj, tylko intensywnosc sie zmienia. W scianach cos chrobocze, ciezko ocenic wielkosc delikwenta- kornik to czy mysza jaka? Deski korytarza skrzypia jakby ktos po nich chodzil, ale chyba ktos niewidzialny… W ciemnych wnetrzach trzeba uwazac aby nie wdepnac w kota. Acz koty sa madre, gdy czlowiek zblizy sie na wiecej niz metr wydaja z siebie przeciagne “miauuuu” - jestem tuuuuu! Zasypiamy wsluchani w cisze i te rozne dzwieki prawdziwego schroniska. Kabak nie chce sie polozyc. Dlugo stoi slupka w swoim lozeczku i z milczeniem wpatruje sie w mrok. Czasem tylko wyda z siebie przeciagle “uuuu”. Czasem poskrobie łapka w siatke lozeczka, jakby porozumiewala sie morsem z tym czyms ze scian? Moze widzi lub slyszy cos czego my nie dostrzegamy bo mamy zbyt starte calym zyciem zmysly? Szkoda ze nie powie nam teraz co ją tak zafascynowalo w tym miejscu, a kiedys, gdy bedzie juz umiala powiedziec pewnie nie bedzie pamietac tej kwietniowej nocy w Beskidzie Niskim. A moze wlasnie w takich momentach cos sie ryje w podswiadomosci co ma pozniej jakis wplyw na nasze przyszle zycie?

Zreszta to nie tylko wieczorem- w jadalni tez jakos sie zawiesila i wpadla w zadume patrzac dluzsza chwile w przestrzen...

Obrazek

A potem jeszcze Ropica

Obrazek

Sękowa

Obrazek

i Owczary

Obrazek

Obrazek

Hmmmm.. Czy nasz Bog mial brata? Albo co to znaczy nasz? Moze to jakis inny Bog? Pomnik stal przed kosciolem (Sękowa) wiec ten fakt sugeruje ze chodzi o tego znanego i popularnego u nas Boga. Ktos wie o co tu biega?

Obrazek

W Gorlicach ciekawa plaskorzezba na wjezdzie do miasta. Tyle razy tedy jechalam a zauwazylam ją po raz pierwszy.

Obrazek

A potem juz powrot. Po pierwsze bo leje. Po drugie - miesiac w tym rejonie chyba nam wystarczy. Po trzecie- za tydzien majowka, Bałkany czekaja i trzeba by sie troche ogarnac. Kurde, jak to fajnie wracac z wyjazdu tylko dlatego by moc sie przygotowac na kolejny!

KONIEC
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”