Czesko-saska Szwajcaria i okolice
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Z tymi mapami na pewno wędrówka byłaby łatwiejsza ino dostać chyba ciężko, jak wspominałem w "Podróżniku" we Wrocławiu trochę kiepski asortyment pod tym względem, chyba, że zna ktoś coś innego? Ale chyba zdaje się, z Wrocławia tylko ja jestem w tym temacie 
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl/990,pl_labskie-piaskowce-(eurokart)-1-25-000.html
a tutaj dwie:
https://mapy.bialystok.pl/p4369,labskie-piaskowce-np-esk-v-carsko-a-saske-v-carsko-mapa-turystyczna-1-25-000.html
https://mapy.bialystok.pl/p1600,gory-polabskie-elbsandsteingebirge-mapa-turystyczna-1-25-000-laminowana.html
Na ten drugiej w rejonie brodu narysowano ścieżkę:

Tak więc warto ją mieć ze sobą.
a tutaj dwie:
https://mapy.bialystok.pl/p4369,labskie-piaskowce-np-esk-v-carsko-a-saske-v-carsko-mapa-turystyczna-1-25-000.html
https://mapy.bialystok.pl/p1600,gory-polabskie-elbsandsteingebirge-mapa-turystyczna-1-25-000-laminowana.html
Na ten drugiej w rejonie brodu narysowano ścieżkę:
Tak więc warto ją mieć ze sobą.
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Brama już zaliczona
Wbrew moim obawom nie było wcale tak źle a nawet lepiej jak się spodziewałem. Trudności były jedyni na początku z dotarciem do zamku Kyjov... żółta ścieżka oznakowana niezbyt czytelnie w efekcie czego straciliśmy 20 min na samym starcie co wpłynęło na ostry marsz całą trasę. A było tak: z przystanku Kyjov, host. ruszyliśmy w kierunku owej ścieżki po czym nagle straciliśmy ją z oczu. Okazało się, że idzie ona koło czyjegoś podjazdu po czym nagle skręca w lewo za jakąś starą szkołą czy coś. Jak już znaleźliśmy owy podjazd i ścieżkę poszliśmy prosto w kierunku ostatnich zabudowań gdzie zawróciła nas pewna Czeszka
Tak oto wróciliśmy znów na ścieżkę koło starej szkoły, a raczej dróżkę o szerokości 1,5m między płotami z barszczami sosnowskiego po bokach. Z powodu owych barszczy zrezygnowaliśmy z żółtej ścieżki na tym etapie i poszlismy czerwonym szlakiem odbijając doń później, przed samym zamkiem. I w tym miejscu użądliła mnie osa
Dalej jednak było już zupełnie lepiej i całkiem bezproblemowo, "zamek" choć widoków nie oferuje z pewnością wart odwiedzenia, schodki w skale, drabinki, mostki robią klimat
Później dość nudny i monotonny etap asfaltem do mostku granicznego, jedyny plus że w cieniu. A dalej wąwozem wzdłuż Krinicy mijając przystań łodzi (tłum chyba ze 100 osób, przez szlak się nie można było przebić
) do niebieskiego. Tam ciekawy punk widokowy Hermannseck (jeszcze parę kilo więcej i utknąłbym
http://farm4.static.flickr.com/3599/379 ... fea8a8.jpg ) i jesteśmy już na niebieskim szlaku. Wszędzie tablice Kernzone ale Kerbensteig ważniejszy
Na wąwóz natrafiamy bezproblemowo (mieliśmy nawet wydrukowane zdjęcie owego miejsca) i za jakieś 10 min jesteśmy już u wrót Cernej Brany... Całość poszła o wiele szybciej niż myślałem - po zejściu do wąwozu dalsza ścieżka a raczej droga widoczna jak na dłoni dokładnie na wprost. Minuta, dwie i osiągamy już Branę wprawiając w zdumienie tych co tam byli swoim pojawieniem
Dalej również starym szlakiem czyli ścieżką a potem drogą prosto do samych Doubic. Całość wyszła jakieś 4,5h. Zdjęcia dodam jak zgram.
Dalej jednak było już zupełnie lepiej i całkiem bezproblemowo, "zamek" choć widoków nie oferuje z pewnością wart odwiedzenia, schodki w skale, drabinki, mostki robią klimat
Dalej również starym szlakiem czyli ścieżką a potem drogą prosto do samych Doubic. Całość wyszła jakieś 4,5h. Zdjęcia dodam jak zgram.
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Cieszę się, że wyprawa się udała. Właśnie ściągam sobie z czeskiego portalu warstwę wms w skali 1:10000 tego rejonu, zrobię sobie następną mapę do Garmina. Lubie granice i graniczne ścieżki, na pewno tam się wybiorę. Jest jeszcze druga ścieżka, tzw. przemytnicza, z której można zerknąć na dolną śluzę. Czekam na foty. 
Jak by ktoś się chciał przejść, to mapa w formacie kmz gotowa:
Mapa rejonu Czarnej Bramy
Papierowe mapy turystyczne przy niej niezbyt ciekawie wyglądają.
Jak by ktoś się chciał przejść, to mapa w formacie kmz gotowa:
Mapa rejonu Czarnej Bramy
Papierowe mapy turystyczne przy niej niezbyt ciekawie wyglądają.
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Z ciekawych ścieżek granicznych w Czesko-Saskiej Szwajcarii godny uwagi jest odcinek granicy pomiędzy Großer Zschand i Großer Winterberg przez efektowny punkt widokowy Neues Kanapee (to ta skalna ściana, którą Pudelek podziwiał od dołu, wędrując do Pravčickiej brány). Mniej więcej w połowie odcinka granicę przecina stara ścieżka łącząca Webergrotte (również ciekawe, oficjalnie niedostępne miejsce) z Pravčicką bráną przez historyczne Kanapee. Więcej o tym szlaku: http://www.webergrotte.de/verbotenes/ht ... otenes.htm
A tu relacja z jego przejścia z ciekawymi historiami dotyczącymi łapania przez parkowych: http://sandsteinpfade.de/2013/09/29/weg ... n-grenzweg
Z map turystycznych online niemieckich Sudetów i przyległych terenów mogę polecić Wanderreitkarte.de. Podkład to OpenStreetMap, ale zaletą tej mapy są dokładnie i dość aktualnie przedstawione szlaki i ścieżki turystyczne (także nieznakowane), które można powiększać do bardzo dużych skal. Dobrze sprawdza się szczególnie w takich rejonach jak ten.
Tak wygląda na "Wanderreitkarte" przejście przez Křinicę przy Černej bránie. Cała ścieżka jest oznaczona jako verboten:

Z map drukowanych podlinkowanych przez Fadla najlepszą "na naszą kieszeń" są według mnie "Labské pískovce" wydawnictwa Geodézie On Line. Na miejscu (po czeskiej stronie) pewnie da się ją kupić w co drugim kiosku, a dalej od Czeskiej Szwajcarii w większych księgarniach (cena ok. 90 Kč). Map Kartografie HP nie używam w terenie, ale kiedyś przejrzałem kilka z nich i ogólnie nie wydają się złe. Warto mieć jednak świadomość, że nieco większa skala w stosunku do konkurencji to powód głównie marketingowy, z którym raczej nie idzie w parze zwiększenie dokładności i szczegółowości treści. "Dwudziestka piątka", moim zdaniem, jest w zupełności wystarczająca, za to obejmuje trochę większy obszar.
To pokazuje jasno, jaka jest rzetelność tej mapy.
Chyba że masz na myśli użycie jej jako argumentu w przypadku złapania przez strażników - wtedy rzeczywiście mogłaby pomóc
A tu relacja z jego przejścia z ciekawymi historiami dotyczącymi łapania przez parkowych: http://sandsteinpfade.de/2013/09/29/weg ... n-grenzweg
Z map turystycznych online niemieckich Sudetów i przyległych terenów mogę polecić Wanderreitkarte.de. Podkład to OpenStreetMap, ale zaletą tej mapy są dokładnie i dość aktualnie przedstawione szlaki i ścieżki turystyczne (także nieznakowane), które można powiększać do bardzo dużych skal. Dobrze sprawdza się szczególnie w takich rejonach jak ten.
Tak wygląda na "Wanderreitkarte" przejście przez Křinicę przy Černej bránie. Cała ścieżka jest oznaczona jako verboten:

Z map drukowanych podlinkowanych przez Fadla najlepszą "na naszą kieszeń" są według mnie "Labské pískovce" wydawnictwa Geodézie On Line. Na miejscu (po czeskiej stronie) pewnie da się ją kupić w co drugim kiosku, a dalej od Czeskiej Szwajcarii w większych księgarniach (cena ok. 90 Kč). Map Kartografie HP nie używam w terenie, ale kiedyś przejrzałem kilka z nich i ogólnie nie wydają się złe. Warto mieć jednak świadomość, że nieco większa skala w stosunku do konkurencji to powód głównie marketingowy, z którym raczej nie idzie w parze zwiększenie dokładności i szczegółowości treści. "Dwudziestka piątka", moim zdaniem, jest w zupełności wystarczająca, za to obejmuje trochę większy obszar.
Fadel pisze:Na ten drugiej w rejonie brodu narysowano ścieżkę:
Tak więc warto ją mieć ze sobą.
To pokazuje jasno, jaka jest rzetelność tej mapy.
Chyba że masz na myśli użycie jej jako argumentu w przypadku złapania przez strażników - wtedy rzeczywiście mogłaby pomóc
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
No jasne, że jako argument na wymiganie się od kary pieniężnej. Skoro jest narysowana ścieżka na mapie wydanej w 2015 roku, tzn. że mogę po niej iść. Napisu na marginesie mapy "Alle Wege sind nach bestem Wissen recherchiert und verstehen sich als Vorschläge. Die tatsächliche Qualität bzw. Benutzbarkeit der Wege kann z. B. durch Eigentümer eingeschränkt oder gänzlich untersagt sein. Bitte halten Sie sich auf jeden Fall an alle Verbote, Hinweise und Beschilderungen vor Ort! (pogrubienie własne) Es kann ausnahmslos keine Haftung von uns übernommen werden, weil außerhalb unserer Sphäre gelegen. Eigene aktuelle Erkundigungen vor Ort sind nötig" mogłem nie zauważyć, śledząc ścieżkę.
Ja korzystam w terenie, na pograniczu Czech i Niemiec z map Topo Deutschland i Topo Czech dla Garmina. Ale ładuję też inne mapy, często zrobione samodzielnie z podkładów rastrowych.
"Wanderreitkarte" wygląda ciekawie. Dzięki za linka. Będę jednak jako podstawową mapę używał swoją, zrobioną na podkładzie uzyskanym z czeskiego geoportalu.
35 - 40 Euro "pokuty" to w sumie niewiele jak na możliwość zobaczenia ciekawych okolic. A ponieważ, mimo napisów, że nocowanie "na dziko" jest zabronione (no przecież strażnik musi zdążyć dojechać i dojść na miejsce łapanki), to kto mnie w hamaku w tych lasach znajdzie? Wstanę skoro świt (dotyczy to oczywiście letniej pory) i zobaczę, co będę chciał, zanim strażnik się tam dotelepie. Chociaż w rejonie Wielkiego Czandu dojazd w pobliże granicy zarówno po saskiej, jak i czeskiej stronie jest bardzo łatwy, a odcinki dojściowe krótkie. A rangersi są tam dlatego, że zrobiła się w tym miejscu masówka, ponieważ jest to fajny skrót na Prebischtor. Więc są zmuszeni to ukrócić. Ja przeważnie chodzę wzdłuż, nie w poprzek granicy, tak więc mają mniejszą szansę.
Często korzystam z tego portalu:
http://www.statnihranice.cz/indextreti.php?vyska=768&sirka=1024,
czasem przydają mi się takie mapy:
http://www.statnihranice.cz/Mapy/Sm06/SM06031.png
Ja korzystam w terenie, na pograniczu Czech i Niemiec z map Topo Deutschland i Topo Czech dla Garmina. Ale ładuję też inne mapy, często zrobione samodzielnie z podkładów rastrowych.
"Wanderreitkarte" wygląda ciekawie. Dzięki za linka. Będę jednak jako podstawową mapę używał swoją, zrobioną na podkładzie uzyskanym z czeskiego geoportalu.
35 - 40 Euro "pokuty" to w sumie niewiele jak na możliwość zobaczenia ciekawych okolic. A ponieważ, mimo napisów, że nocowanie "na dziko" jest zabronione (no przecież strażnik musi zdążyć dojechać i dojść na miejsce łapanki), to kto mnie w hamaku w tych lasach znajdzie? Wstanę skoro świt (dotyczy to oczywiście letniej pory) i zobaczę, co będę chciał, zanim strażnik się tam dotelepie. Chociaż w rejonie Wielkiego Czandu dojazd w pobliże granicy zarówno po saskiej, jak i czeskiej stronie jest bardzo łatwy, a odcinki dojściowe krótkie. A rangersi są tam dlatego, że zrobiła się w tym miejscu masówka, ponieważ jest to fajny skrót na Prebischtor. Więc są zmuszeni to ukrócić. Ja przeważnie chodzę wzdłuż, nie w poprzek granicy, tak więc mają mniejszą szansę.
Często korzystam z tego portalu:
http://www.statnihranice.cz/indextreti.php?vyska=768&sirka=1024,
czasem przydają mi się takie mapy:
http://www.statnihranice.cz/Mapy/Sm06/SM06031.png
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Fadel, jak 35-40 euro pokuty to niewiele to może zostaniesz sponsorem moich pokut a ja oferuję wrzucać relacje z ciekawych miejsc?
Zgrałem obiecane zdjęcia, niestety nowa usługa google trochę mniej praktyczna od picasy, jak choćby brak możliwości dodania tekstu pod zdjęciem więc częściowo opiszę tu:
Mając 50 min zapasu w Żytawie wyskoczyliśmy na szybkie zwiedzanie a zwiedzać jest co, całe miasto robi o wiele lepsze wrażenie niż Gorlitz opisywany jako jedno z najpiękniejszych miast Niemiec. Wg mnie Żytawa o wiele przyjemniejsza, w Gorlitz przytłacza już od dworca opustoszała główna ulica - deptak z pustostanami albo kebabowniami.
Na jednej z kamienic w pierwszej chwili myślałem że jest gapa

do Rybniste przybyliśmy takim cudem, po zajęciu miejsca z przodu oferuje doskonały widok na kabinę maszynisty i szlak
dzięło ogrodnika-rowerzysty
podejście na zamek Kyjov, w tym miejscu miałem bliski kontakt z osą, nie wiedzieć czemu idąc po schodach postanowiła potraktować mnie swym żądłem
sam zamek Kyjov był dość oblężony
idąc czerwonym szlakiem wzdłuż Krinicy do granicy pozostałości chyba starych domów, po drugiej stronie stoi też jakieś gospodarstwo
wejście na czerwony po Niemieckiej stronie

spory tłum w oczekiwaniu na łódkę a był to środek tygodnia, koniec ogonka na wysokości łódek, ja tam wolę wędrować niż stać i czekać
prosta jak drut droga do Doubic, znamienne jest że w jej początkowej części gdzie jest 1 zona wędrować nie można, za to rozjeżdzać ciężkim sprzętem zapewne już tak
i na koniec knajpa dworcowa w Rybniste, na pierwszy rzut oka speluna jakich wiele i do wejścia nie zachęca, ale przełamałem się i nie żałuję - obiad smażeny syr z hranolkami 80 koron, piwo Breżniew czy jakoś tak 13

Wieczorem mając znów czas na przesiadkę w Żytawie zwiedziliśmy tym razem kościół nieopodal dworca, załapaliśmy się nawet na mszę z organami
i 1,5h oczekiwanie w Gorlitz. Niestety tym razem "skomunikowanie" (przyjazd z Żytawy 19.39, odjazd do Wrocławia 19.33) nie wypaliło i trzba było czekać aż do 21.00. Ogólnie do kultury nic nie mam ale w ramach ESK w jednej z poczekali dworcowym urządzono nie wiadomo co z nie wiadomo czym...
A teraz zabieram się za kolejną, wczorajszą część a jest o czym pisać
Całość zdjęć: https://goo.gl/photos/GSeFzive3MT7pyhR9
niestety, z samego Kerbensteig zdjęcia nie bardzo mi wyszły, generalnie ma mój Nikon L31 problemy z ostrością w warunkach inne niż dobre światło, więc w zacienionych miejscach i wąwozach wysiada całkowicie a powtarzać ujęcie do skutku czasu za bardzo nie było.
Zgrałem obiecane zdjęcia, niestety nowa usługa google trochę mniej praktyczna od picasy, jak choćby brak możliwości dodania tekstu pod zdjęciem więc częściowo opiszę tu:
Mając 50 min zapasu w Żytawie wyskoczyliśmy na szybkie zwiedzanie a zwiedzać jest co, całe miasto robi o wiele lepsze wrażenie niż Gorlitz opisywany jako jedno z najpiękniejszych miast Niemiec. Wg mnie Żytawa o wiele przyjemniejsza, w Gorlitz przytłacza już od dworca opustoszała główna ulica - deptak z pustostanami albo kebabowniami.
Na jednej z kamienic w pierwszej chwili myślałem że jest gapa
do Rybniste przybyliśmy takim cudem, po zajęciu miejsca z przodu oferuje doskonały widok na kabinę maszynisty i szlak
dzięło ogrodnika-rowerzysty
podejście na zamek Kyjov, w tym miejscu miałem bliski kontakt z osą, nie wiedzieć czemu idąc po schodach postanowiła potraktować mnie swym żądłem
sam zamek Kyjov był dość oblężony
idąc czerwonym szlakiem wzdłuż Krinicy do granicy pozostałości chyba starych domów, po drugiej stronie stoi też jakieś gospodarstwo
wejście na czerwony po Niemieckiej stronie
spory tłum w oczekiwaniu na łódkę a był to środek tygodnia, koniec ogonka na wysokości łódek, ja tam wolę wędrować niż stać i czekać
prosta jak drut droga do Doubic, znamienne jest że w jej początkowej części gdzie jest 1 zona wędrować nie można, za to rozjeżdzać ciężkim sprzętem zapewne już tak
i na koniec knajpa dworcowa w Rybniste, na pierwszy rzut oka speluna jakich wiele i do wejścia nie zachęca, ale przełamałem się i nie żałuję - obiad smażeny syr z hranolkami 80 koron, piwo Breżniew czy jakoś tak 13
Wieczorem mając znów czas na przesiadkę w Żytawie zwiedziliśmy tym razem kościół nieopodal dworca, załapaliśmy się nawet na mszę z organami
i 1,5h oczekiwanie w Gorlitz. Niestety tym razem "skomunikowanie" (przyjazd z Żytawy 19.39, odjazd do Wrocławia 19.33) nie wypaliło i trzba było czekać aż do 21.00. Ogólnie do kultury nic nie mam ale w ramach ESK w jednej z poczekali dworcowym urządzono nie wiadomo co z nie wiadomo czym...
A teraz zabieram się za kolejną, wczorajszą część a jest o czym pisać
Całość zdjęć: https://goo.gl/photos/GSeFzive3MT7pyhR9
niestety, z samego Kerbensteig zdjęcia nie bardzo mi wyszły, generalnie ma mój Nikon L31 problemy z ostrością w warunkach inne niż dobre światło, więc w zacienionych miejscach i wąwozach wysiada całkowicie a powtarzać ujęcie do skutku czasu za bardzo nie było.
Ostatnio zmieniony 08-08-2016 13:44 przez Dolnoślązak, łącznie zmieniany 8 razy.
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Kolejny wyjazd zgodnie z założeniami to miała być Pravicka brana i zamek Saustejn. Żadnych nielegali, wszystko po prawie i sprawiedliwie
I jak to z założeniami bywa tym razem postanowiły wziąć całkiem w łeb. A było tak:
Po przyjeździe do Gorlitz zgodnie z planem, udajemy się na pociąd do Drez... zaraz na tablicy jest tylko Lobau. Okazuje się, że ten jedzie tylko do Lobau, po przeszukaniu dziś internetu znalazłem jedynie takie coś: http://www.powiatzgorzelecki.pl/index.p ... law-drezno oczywiście w pociągu były stosowne ulotki o zmienionym rozkładzie, jak i konduktor informował pasażerów. Jako, że jechaliśmy tylko do Lobau (chyba cały pociąg mieliśmy dla siebie) nic nam ta zmiana nie robiła. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Planowo meldujemy się w Lobau o 8.04 gdzie mamy o 8.10 autobus do Ebersbach. Tym razem zamiast jechać standardowo Gorlitz-Zittau-Rybniste postanowiłem nieco od drugiej strony z połączeniami autobusowymi. I to się zemściło
Autobus o 8.10 nie pojawił się... wraz z upływem kolejnych minut czuć było, że jest coś nie tak, wszak nie śmiałbym posądzać niemieckiej punktualności o tak haniebny czyn jak spóźnienie
Z tablicy na wyświetlaczu też zniknął, więc pełni trwogi zaczęliśmy studiować rozkład, w czym ochoczo pomagał nam pewien Niemiec w koszulce NPD
Jak się okazało, ów autobus w weekendy jest tylko na telefon (?) zostawiam o do rozwikłania bardziej w tym zorientowanym, a my możemy pojechać sobie za godzinę innym. Oczywiście plan w tym momencie sypnął się już całkowicie jako, że mieliśmy w Ebersbach 15 minut na przesiadkę w kolejny autobus do Krasnej Lipy. W minorowych nastrojach siedzimy więc na dworcu w Lobau czekając właściwie zupełnie bez celu na owy autobus. Gdy po prawie godzinie podjeżdza jakiś, okazuje się że też jedzie do owego Ebersbach tyle że naokoło. Jako, że nam już wszystko jedno - postanawiamy jechać. Kierowca chyba nie był zbyt zorientowany co przedstawia nasz wydruk z urządzenia mobilnego KD, fakt Euro - Nysa tam drobnym maczkiem napisane, zrobił tylko ździwioną minę i ostatecznie machnął ręką
Po prawie godzinie smętnej jazdy dotarliśmy do Ebersbach gdzie miały się ważyć dalsze losy naszej wyprawy
Jako, że była 10.00 a następny autobus do Krasnej dopiero o 11.05 (czyli o tej co planowaliśmy już ruszać na szlak...) postanawiamy nie czekać bez sensu, tylko ratować wyjazd gdyż jedzie za chwilę pociąg do Zittau. I ów decyzja uratowała chyba cały ten dzień. A jak Żytawa to i wiadomo, że Oybin. Tym razem postanawiamy zwiedzić zamek który pominęliśmy za pierwszym razem, wszak strata 100zł za wyjazd bardziej bolałaby niż dodatkowe 50 na zwiedzanie zamku...
Niemal jak psu z gardła wysupłuję owe 12 ojro wciąż nieprzekonany jednak o słuszności tej decyzji... jednak w trakcie zwiedzania nastrój zmienia mi się całkowicie. I tu mogę powiedzieć za Hazmburkiem - zdecydowanie warto wydać te 12 ojro. Chyba jedno z ciekawszych miejsc jakie przyszło nam zwiedzać. Sam kompleks leży właściwie na kilku poziomach skały więc ścieżkami jest naprawdę gdzie chodzić. Do tego mamy mapkę w jęz. polskim więc i zorientować można się dokładnie. Jako bonus odkrywamy ichni "Kerbensteig" czyli szlak za barierkami ze stopniami w skale, gdzie zdzieram sobie kolano
Samą kamerę obskurę sobie odpuśiliśmy, jako że była za dodatkową opłatą a tego byłoby już chyba za wiele (pewnie Haz znów napisze, że jednak było warto
).
Po zamku jako, że mamy jeszcze chwilę czasu do pociągu (tego dnia był jakiś festyn kolejowy w Bertsdorfie więc i tłumy były jak nigdy, do pociągu wsiadaliśmy z drugiej strony by zająć miejsca (ma się te doświadczenie z dawnych wyjazdów pociągami na majówkę
) wyskakujemy jeszcze na pobliski punkt widokowy Scharfenstein który wypatrzyłem przy okazji studiując w domu mapy (jednak studia na coś się przydają
).
W Żytawie by nie czekać na pociąg do Gorlitz i później godzinę w samym Gorlitz, spontanicznie wchodząc na peron wsiadamy w pociąg do Drezna, by dojechać do Bischofswerdy gdzie mamy tuż przed naszym "drezdeńskim" regionalny do Gorlitz, z którego korzystamy. Może to była kolejna dobra decyzja tego dnia, gdyż po przyjeździe do Gorlitz - tamten miał być 15 min po nas, okazało się że ów pociąg do Wrocławia już stoi. Więc albo całkiem pomieszali kursy, albo Drezno - Gorlitz i Gorlitz - Wrocław jedzie osobno.
Warta uwagi jest też sama linia Zittau - Bischofswerda, z zabitymi dechami dworcami i zachaszczonymi peronami, można poczuć się zupełnie swojsko jak u nas
Po zobaczeniu dworca w Ebersbach od frontu żona zapytała "a tu w ogóle coś jeździ?
Dla odmiany - perony całkowity full wypas z elektronicznymi wyświetlaczami.
Zdjęcia z wyjazdu i wspomniana zagadka autobusowa: naprawdę trzeba dzwonić 60min wcześniej po autobus? Może to taka taksówka zamiast autobusu?
http://www.kvg-zittau.de/fahrplaene/fpl ... inie53.pdf
http://www.zvon.de/pl/fps/2016-53-h.84.pdf
Zastanawia mnie też to połączenie w tygodniu ,to kursuje tylko w dni nauki szkolnej?
Zdjęcia: https://goo.gl/photos/yzpFu7efrXfwpVbM9
Po przyjeździe do Gorlitz zgodnie z planem, udajemy się na pociąd do Drez... zaraz na tablicy jest tylko Lobau. Okazuje się, że ten jedzie tylko do Lobau, po przeszukaniu dziś internetu znalazłem jedynie takie coś: http://www.powiatzgorzelecki.pl/index.p ... law-drezno oczywiście w pociągu były stosowne ulotki o zmienionym rozkładzie, jak i konduktor informował pasażerów. Jako, że jechaliśmy tylko do Lobau (chyba cały pociąg mieliśmy dla siebie) nic nam ta zmiana nie robiła. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Planowo meldujemy się w Lobau o 8.04 gdzie mamy o 8.10 autobus do Ebersbach. Tym razem zamiast jechać standardowo Gorlitz-Zittau-Rybniste postanowiłem nieco od drugiej strony z połączeniami autobusowymi. I to się zemściło
Jak się okazało, ów autobus w weekendy jest tylko na telefon (?) zostawiam o do rozwikłania bardziej w tym zorientowanym, a my możemy pojechać sobie za godzinę innym. Oczywiście plan w tym momencie sypnął się już całkowicie jako, że mieliśmy w Ebersbach 15 minut na przesiadkę w kolejny autobus do Krasnej Lipy. W minorowych nastrojach siedzimy więc na dworcu w Lobau czekając właściwie zupełnie bez celu na owy autobus. Gdy po prawie godzinie podjeżdza jakiś, okazuje się że też jedzie do owego Ebersbach tyle że naokoło. Jako, że nam już wszystko jedno - postanawiamy jechać. Kierowca chyba nie był zbyt zorientowany co przedstawia nasz wydruk z urządzenia mobilnego KD, fakt Euro - Nysa tam drobnym maczkiem napisane, zrobił tylko ździwioną minę i ostatecznie machnął ręką
Jako, że była 10.00 a następny autobus do Krasnej dopiero o 11.05 (czyli o tej co planowaliśmy już ruszać na szlak...) postanawiamy nie czekać bez sensu, tylko ratować wyjazd gdyż jedzie za chwilę pociąg do Zittau. I ów decyzja uratowała chyba cały ten dzień. A jak Żytawa to i wiadomo, że Oybin. Tym razem postanawiamy zwiedzić zamek który pominęliśmy za pierwszym razem, wszak strata 100zł za wyjazd bardziej bolałaby niż dodatkowe 50 na zwiedzanie zamku...
Niemal jak psu z gardła wysupłuję owe 12 ojro wciąż nieprzekonany jednak o słuszności tej decyzji... jednak w trakcie zwiedzania nastrój zmienia mi się całkowicie. I tu mogę powiedzieć za Hazmburkiem - zdecydowanie warto wydać te 12 ojro. Chyba jedno z ciekawszych miejsc jakie przyszło nam zwiedzać. Sam kompleks leży właściwie na kilku poziomach skały więc ścieżkami jest naprawdę gdzie chodzić. Do tego mamy mapkę w jęz. polskim więc i zorientować można się dokładnie. Jako bonus odkrywamy ichni "Kerbensteig" czyli szlak za barierkami ze stopniami w skale, gdzie zdzieram sobie kolano
Samą kamerę obskurę sobie odpuśiliśmy, jako że była za dodatkową opłatą a tego byłoby już chyba za wiele (pewnie Haz znów napisze, że jednak było warto
Po zamku jako, że mamy jeszcze chwilę czasu do pociągu (tego dnia był jakiś festyn kolejowy w Bertsdorfie więc i tłumy były jak nigdy, do pociągu wsiadaliśmy z drugiej strony by zająć miejsca (ma się te doświadczenie z dawnych wyjazdów pociągami na majówkę
W Żytawie by nie czekać na pociąg do Gorlitz i później godzinę w samym Gorlitz, spontanicznie wchodząc na peron wsiadamy w pociąg do Drezna, by dojechać do Bischofswerdy gdzie mamy tuż przed naszym "drezdeńskim" regionalny do Gorlitz, z którego korzystamy. Może to była kolejna dobra decyzja tego dnia, gdyż po przyjeździe do Gorlitz - tamten miał być 15 min po nas, okazało się że ów pociąg do Wrocławia już stoi. Więc albo całkiem pomieszali kursy, albo Drezno - Gorlitz i Gorlitz - Wrocław jedzie osobno.
Warta uwagi jest też sama linia Zittau - Bischofswerda, z zabitymi dechami dworcami i zachaszczonymi peronami, można poczuć się zupełnie swojsko jak u nas
Zdjęcia z wyjazdu i wspomniana zagadka autobusowa: naprawdę trzeba dzwonić 60min wcześniej po autobus? Może to taka taksówka zamiast autobusu?
http://www.kvg-zittau.de/fahrplaene/fpl ... inie53.pdf
http://www.zvon.de/pl/fps/2016-53-h.84.pdf
Zastanawia mnie też to połączenie w tygodniu ,to kursuje tylko w dni nauki szkolnej?
Zdjęcia: https://goo.gl/photos/yzpFu7efrXfwpVbM9
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Fadel pisze:Napisu na marginesie mapy "Alle Wege sind nach bestem Wissen recherchiert und verstehen sich als Vorschläge. Die tatsächliche Qualität bzw. Benutzbarkeit der Wege kann z. B. durch Eigentümer eingeschränkt oder gänzlich untersagt sein. Bitte halten Sie sich auf jeden Fall an alle Verbote, Hinweise und Beschilderungen vor Ort! (pogrubienie własne) Es kann ausnahmslos keine Haftung von uns übernommen werden, weil außerhalb unserer Sphäre gelegen. Eigene aktuelle Erkundigungen vor Ort sind nötig" mogłem nie zauważyć, śledząc ścieżkę.
Formułka formułką, ale wcale nie musi być ona zobowiązująca dla sądu w przypadku procesu w sprawie braku rzetelności wydawcy. Na mojej mapie z 2007 roku tego samego wydawcy (Kompass) nie ma zaznaczonego przejścia przez Křinicę:

Na mapie online na stronie Kompassu, tak samo jak na Twojej mapie, jest. Od 2007 roku nic się nie zmieniło w kwestii udostępnienia tej drogi, więc podejrzewam, że świadomie oznaczają kolorem ścieżki, po których z formalnego punktu widzenia poruszanie się jest zabronione, ale mimo to są uczęszczane.
Więc w razie wlepienia Geldstrafe rachunek można wysłać do Innsbrucku
Dolnoślązak pisze:Jak się okazało, ów autobus w weekendy jest tylko na telefon (?) zostawiam o do rozwikłania bardziej w tym zorientowanym, a my możemy pojechać sobie za godzinę innym. Oczywiście plan w tym momencie sypnął się już całkowicie (...) naprawdę trzeba dzwonić 60min wcześniej po autobus?
Jak się podróżuje w weekend, to nawet jeszcze wcześniej - najpóźniej w piątek do godzin popołudniowych trzeba "zamawiać" kurs.
Nie wiem, w jaki sposób sprawdzasz połączenia, ale w wyszukiwarce połączeń na stronie ZVON zawsze pokazuje się odpowiednia adnotacja, jeśli to jest Rufbus. Tak samo informacje o czasowych zmianach związanych z remontami, objazdami, komunikacją zastępczą itd. Trzeba po prostu zwracać uwagę na wykrzykniki, wytłuszczone adnotacje i inne komunikaty pod każdym połączeniem. Ja te rufbusy omijam szerokim łukiem, gdyż jestem uzależniony od pogody i ostateczną decyzję o wyjeździe zawsze podejmuję późnym wieczorem, więc nawet nie mógłbym zadzwonić. Na szczęście ten wynalazek funkcjonuje tylko na niektórych liniach w rejonie Löbau (o ile nic się nie zmieniło ostatnio), więc można po prostu omijać w weekendy Löbau przy przesiadkach.
Następnym razem będziecie już wiedzieć, żeby dokładnie sprawdzać połączenia pod tym kątem
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Za to ten z Krasnej do Ebersbach kursuje już normalnie?
Może i mój błąd, połączenie takie na sobotę mi wyświetliło, pod samstag kurs był więc w dalsze szczegóły się już nie zagłębiałem... a z autobusami na telefon się w sumie jeszcze nie spotkałem
Może i mój błąd, połączenie takie na sobotę mi wyświetliło, pod samstag kurs był więc w dalsze szczegóły się już nie zagłębiałem... a z autobusami na telefon się w sumie jeszcze nie spotkałem
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Szkoda, że Ci zdjęcia z Kerbensteig nie wyszły.
Coś mi to przypomina.
Z autobusami na telefon spotkałem się w Górach Orlickich:
http://www.audis.cz/turista
Coś mi to przypomina.
Z autobusami na telefon spotkałem się w Górach Orlickich:
http://www.audis.cz/turista
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Te mapy też są ciekawe:
Saski geoportal - mapy historyczne
Na zakładce Karteninhalt można sobie włączać / wyłączać poszczególne mapy.
Saski geoportal - mapy historyczne
Na zakładce Karteninhalt można sobie włączać / wyłączać poszczególne mapy.
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Dolnoślązak pisze:Za to ten z Krasnej do Ebersbach kursuje już normalnie?
Konkretnie o który kurs Ci chodzi?
Fadel pisze:Z autobusami na telefon spotkałem się w Górach Orlickich:
http://www.audis.cz/turista
W Kraju Libereckim też coś takiego jest na niektórych liniach, ale na trochę innej zasadzie - autobus w danej relacji jedzie obligatoryjnie, ale do niektórych przystanków (specjalnie oznaczonych w rozkładzie) zajeżdża po wcześniejszym powiadomieniu: telefonicznym (wsiadający) lub bezpośrednim kierowcy w autobusie (wysiadający). W rozkładzie są kilkuminutowe luzy zarezerwowane na tę okazję bądź też dopuszcza się przyjazd autobusu do celu kilka minut po rozkładowym czasie.
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
A że ostatnio cały czas o mapach i komunikacji, to wrzucę coś z terenu.
Dolnoślązak lubi schodki i drabinki, więc proponuję te na Winterstein. Przy okazji parę widoczków z Kuhstal. Byliśmy też na Grosser Winterberg, ale wieża była niestety w remoncie.
Z kampingu w Hinterhermsdorf idziemy zielonym szlakiem w kierunku Winterstein. Przed doliną Kirnitzsch odbijamy na punkt widokowy Großes Pohlshorn.

Winterstein to te wyniosłe wzgórze na wprost lewej poręczy.

Dolina Kirnitzsch.

Aby dostać się na szczyt Winterstein trzeba się wspiąć po fajnych drabinkach.



Ze szczytu są fajne widoki:







Zejście z plateau szczytowego do Klufthöhle

Widok z Klufthöhle na Kleinen Winterberg

Skalnym tarasem wychodzimy z Winterstein, czerwonym szlakiem idziemy w kierunku Kleiner Winterberg, przy Heringsloch odbijamy w kierunku Großer Winterberg.




Niestety, wieża widokowa na Großer Winterberg jest w remoncie.

Wracamy więc w kierunku Kleiner Winterberg.

Widok na Winterstein

i inne:






Zaraz po Kleiner Winterberg jest Kuhstal, słynne ze skalnego okna.





Tramwaj z Bad Schandau.

Lichtenchainer Wasserfall - czynny co pół godziny

I tu na dzisiaj kończymy.
Dolnoślązak lubi schodki i drabinki, więc proponuję te na Winterstein. Przy okazji parę widoczków z Kuhstal. Byliśmy też na Grosser Winterberg, ale wieża była niestety w remoncie.
Z kampingu w Hinterhermsdorf idziemy zielonym szlakiem w kierunku Winterstein. Przed doliną Kirnitzsch odbijamy na punkt widokowy Großes Pohlshorn.
Winterstein to te wyniosłe wzgórze na wprost lewej poręczy.
Dolina Kirnitzsch.
Aby dostać się na szczyt Winterstein trzeba się wspiąć po fajnych drabinkach.
Ze szczytu są fajne widoki:
Zejście z plateau szczytowego do Klufthöhle
Widok z Klufthöhle na Kleinen Winterberg
Skalnym tarasem wychodzimy z Winterstein, czerwonym szlakiem idziemy w kierunku Kleiner Winterberg, przy Heringsloch odbijamy w kierunku Großer Winterberg.
Niestety, wieża widokowa na Großer Winterberg jest w remoncie.
Wracamy więc w kierunku Kleiner Winterberg.
Widok na Winterstein
i inne:
Zaraz po Kleiner Winterberg jest Kuhstal, słynne ze skalnego okna.
Tramwaj z Bad Schandau.
Lichtenchainer Wasserfall - czynny co pół godziny
I tu na dzisiaj kończymy.
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Czesko-saska Szwajcaria i okolice
Hazmburk, autobus o 16.05 (w sobotę) z Chribska do Ebersbach http://www.zvon.de/pl/fps/2016-401-r.332.pdf
Fadel, owym miejscem się "zajmę" ale z tego co widzę, na samym Euro-nysa dotarcie może być trochę kłopotliwe?
Fadel, owym miejscem się "zajmę" ale z tego co widzę, na samym Euro-nysa dotarcie może być trochę kłopotliwe?