Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Makuh » 12-09-2016 21:12

Znowu wyprawa planowana na poprzedni rok, która z różnych przyczyn nie doszła do skutku. Wtedy miałem dłuższy pobyt w Jeseniku, skąd do Zlatych Hor jest bardzo dobre połączenie. Teraz postanowiłem zdobyć Pricny vrch zaczynając i kończąc w Polsce. Udało się:)

Trasa: Konradów - Zlate Hory - Stola Melchior - Pricny vrch - Edelstejn - Zlate Hory - Głuchołazy

Z Wrocławia dojechałem do Głuchołaz. Tam załapałem się na bezpłatny autobus miejski, który robił akurat pętelkę przez Konradów, więc mogłem zacząć marsz tak blisko granicy, jak to tylko było możliwe. W Głuchołazach wprowadzono bezpłatną komunikację, która jest obsługiwana prawdopodobnie przez tylko jeden autobus, który naprzemiennie przejeżdża 4 trasy, z których każda zaczyna się i kończy na dworcu autobusowym.

Wędrówkę zacząłem w Konradowie. Pierwszy odcinek był nudny i monotonny. Trzeba było iść po asfaltowej drodze. Po stronie polskiej można było iść po chodniku, więc było bezpieczniej. Po niecałym kilometrze przekroczyłem granicę. Dawne przejście graniczne zostało bardzo dobrze zachowane, aczkolwiek, co jest oczywiste, nie pełni już swoich pierwotnych funkcji - oby jak najdłużej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po czeskiej stronie nie było już chodnika - było tylko pobocze, które im bliżej Zlatych Hor, tym było mniej wyraźne, a samochody jeździły dość często i dość szybko. Do tego było upalnie. Cóż, ten odcinek trzeba było po prostu przeboleć. Na pocieszenie został krajobraz wokół - nad Zlatymi Horami wisiała Biskupia Kopa, a dalej "prężył się" Pricny vrch. Przy okazji dręczyło mnie pytanie o rzecz pozornie oczywistą. Pytanie to i odpowiedź na nie jest zawarte w tym wywiadzie: http://wyborcza.pl/1,75248,7416245,Dlaczego_zloto_jest_cos_warte_.html.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu doszedłem do Zlatych Hor. Zajęło mi to prawie pół godziny. Pewnie zaoszczędziłbym je gdyby... Wiem, że lubię narzekać na komunikację, ale w tym przypadku to jest chyba uzasadnione. Nie wiem dlaczego Głuchołazy i Zlate Hory, które są przecież miastami partnerskimi nie mają połączenia autobusowego. Po stronie polskiej autobusy najbliżej granicy dojeżdżają do skrzyżowania z drogą prowadzącą do Podlesia. Po stronie czeskiej mają przystanek tuż przy granicy. Nie mam pojęcia dlaczego nikt nie wpadł na pomysł na puszczenie autobusów przez granicę!

No dobrze. Zlate Hory prezentują się naprawdę fajnie. Oczywiście musiałem zajść na stację kolejową.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać oferta przewoźnika kolejowego jest bardzo skromna, a wnioskując po stertach drewna, stacja pełni głównie funkcje towarowe.

Po opuszczeniu stacji skierowałem się na szlak czerwony, którego trzymałem się przez 8 kolejnych kilometrów. Najpierw prowadził przez obrzeża Zlatych Hor, by w końcu dotrzeć do sanatorium Edel.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem wkroczyłem w końcu na teren, gdzie przewagę miała natura. Droga była dość monotonna. W sumie nie było na niej nic, co by przykuło szczególną uwagę. Trasa dla tych, co cenią sobie ciszę i spokój. Ludzi było bardzo mało - głównie miejscowi grzybiarze.

Monotonię przerwała Złodziejska Łąka

Obrazek

Ale to tylko na chwilę. Trochę żałuję, że nie poszedłem na Cerne jizerko, ale nie chciałem sobie przedłużać trasy - bałem się trochę o swoją kondycję przy temperaturze oscylującej wokół 30 stopni. Po dojściu do Sztolni Melchiora szlak skręcił na płaską drogę, po czym po kilkuset metrach skręcił w prawo w leśną ścieżkę. Wtedy droga zaczęła nabierać wysokości. Zrobiło się dużo ciekawiej.

Obrazek

Obrazek


Doszedłem do Taborskich Skal. Widoki z niej są mocno ograniczone, ale w końcu jakieś tam są. Widać choćby Pradziada.

Obrazek

Wystaje za drzew Biskupia Kopa

Obrazek

A to same skały:

Obrazek

Obrazek

I w sumie poza widokiem na polskie niziny... to wszystko. Drzewa coraz bardziej wygrywają... Niemniej miejsce bardzo fajne. Po jakimś czasie dochodzę do kamiennego punktu widokowego. Ktoś usypał coś takiego z kamieni i zabezpieczył barierką. Zdecydowanie nie polecam tego miejsca dzieciom - kamienne schodki są mało stabilne, kamienie się chyboczą, a barierki są na wysokości głowy. Słowem, trochę mało bezpiecznie. Widoki jednak są niczego sobie.

Punkt widokowy:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalsza droga przebiega obok dawnych sztolni.

Obrazek

Aż w końcu ścieżka się wypłaszcza. Pricny vrch ma dość długi grzbiet ze słabo zaznaczoną kumulacją. Po drodze do szczytu z ciekawszych miejsc można odnotować maszt.

Obrazek

Obrazek

Wreszcie dotarłem na szczyt. Ogólnie nic szczególnego i gdyby nie wymysł pod tytułem "Korona Sudetów" pewnie niewiele osób by tu zaglądało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powrót tą samą drogą do przełęczy Hreben, a potem skręt w niebieski szlak. Przebiegał głównie wśród młodych drzew, zza których dało się co nieco zobaczyć. Szczególnie, że było po drodze kilka punktów widokowych.

Zlate Hory z góry:

Obrazek

Sina dal

Obrazek

Interesujący sposób wycinki drzew

Obrazek

Chyba Orlik (???)

Obrazek

Po jakimś czasie szlak doszedł do asfaltowej drogi, przy której było źródełko Nad Mirem

Obrazek

... ruiny dawnej kaplicy (których nie znalazłem :( )

Obrazek

I sporo zieleni

Obrazek

W końcu dotarłem do Zamku Edelstejn. Jak widać niewiele z niego zostało...

Obrazek

Obrazek

Potem było zejście - najpierw po leśnej ścieżce, a potem asfaltem wzdłuż trasy narciarskiej.

Obrazek

Obrazek

Doszedłem do zlatohorskiego ośrodka Bohema. Jest to kompleks wypoczynkowy złożony z hotelu, domków kempingowych i obiektów sportowych oraz gastronomicznych. Bardzo fajny ośrodek. Co ciekawe szlak prowadzi przez sam środek kompleksu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem był znane już sanatorium Edel...

Obrazek

...a następnie wędrówka przez bardzo senne Zlate hory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A po opuszczeniu tej miejscowości ponowne dojście do granicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wreszcie znowu w Polsce

Obrazek

Obrazek

No i dotarłem do Głuchołaz. Do autobusu miałem trochę czasu, więc zwiedziłem sobie dworzec Głuchołazy Miasto. Właściwie to nie miałem, czego zwiedzać. Chciałem tylko sprawdzić, coś co wyczytałem na jakimś forum. Otóż ktoś się dziwił, że pociągi do Jesenika nie zatrzymują się na tej stacji - przecież na górze też jest peron. Sprawdziłem - nie ma.

Obrazek

Obrazek

A to zdjęcia ze stacji właściwej:

Obrazek

Do stacji Głuchołazy Zdrój dojazdu nie ma...

Obrazek


Podsumowanie:

Trasa dla koneserów i zdobywców Korony Sudetów. Jak ktoś na niej szuka fajerwerków to ich nie znajdzie. Pricny vrch, mimo że wyższy zdecydowanie przegrywa w walce o popularność z Biskupią Kopą. Na koniec ciekawostka - większość ludzi, których spotkałem na trasie to Polacy. Czyli popularność koron sudeckich robi swoje.
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Dolnoślązak » 13-09-2016 00:09

E tam, mnie takie coś jak "korony" zupełnie nie interesuje i z tego co widzę, trochę to takie na siłę... Dla fajerwerków polecam np Czeski Raj jak choćby okolice Malej Skaly, również jednodniowo z Wrocławia. I komunikacja autobusowo-kolejowa jest dobra, więc nie trzeba dylać z buta asfaltowch odcinków pomiędzy atrakcjami :)

Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Makuh » 13-09-2016 06:05

Dolnoślązak pisze:E tam, mnie takie coś jak "korony" zupełnie nie interesuje i z tego co widzę, trochę to takie na siłę... Dla fajerwerków polecam np Czeski Raj jak choćby okolice Malej Skaly, również jednodniowo z Wrocławia. I komunikacja autobusowo-kolejowa jest dobra, więc nie trzeba dylać z buta asfaltowch odcinków pomiędzy atrakcjami :)


Zawsze jednak wszelkie "korony" powodują, że wzrasta zainteresowanie danym miejscem. Najgorsze jest jednak to, że twórcy KS, KSP i KSC poprzestali na wytypowaniu szczytów do zdobycia i stworzeniu odznaki. Chyba tego nie przemyśleli i w efekcie ludzie zaczęli zdobywać takie góry jak Koło Obserwatora, Kalwarię, Gardzień - czyli góry nie dość, że mało atrakcyjne to jeszcze wymagające umiejętności przechodzenia przez chaszcze, pokrzywy i inne pola.
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Fadel » 13-09-2016 09:32

Makuh pisze:

W końcu doszedłem do Zlatych Hor. Zajęło mi to prawie pół godziny. Pewnie zaoszczędziłbym je gdyby... Wiem, że lubię narzekać na komunikację, ale w tym przypadku to jest chyba uzasadnione. Nie wiem dlaczego Głuchołazy i Zlate Hory, które są przecież miastami partnerskimi nie mają połączenia autobusowego. Po stronie polskiej autobusy najbliżej granicy dojeżdżają do skrzyżowania z drogą prowadzącą do Podlesia. Po stronie czeskiej mają przystanek tuż przy granicy. Nie mam pojęcia dlaczego nikt nie wpadł na pomysł na puszczenie autobusów przez granicę!



To jest bolączka wszystkich połączeń transgranicznych między RP a ČR. Wg polskich przepisów potrzebna jest licencja (koncesja) na osobowe przewozy międzynarodowe, wniesienie stosownych opłat i opłacenie podatków. No cóż, między ČR a BRD można jakoś to zorganizować, u nas NIE!!!

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Pudelek » 13-09-2016 10:53

wystarczyłoby aby z jednej i drugiej strony busy podjeżdżały do granicy i były ze sobą skomunikowane. To akurat jest do zrobienia bez oglądania się na jakieś wyższe przepisy.

No cóż, między ČR a BRD można jakoś to zorganizować, u nas NIE!!

Czesi jeszcze nie podnieśli się z kolan, więc kolaborują z Niemcami ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Makuh » 13-09-2016 16:54

I tak są postępy. Można już dostać się ze Szklarskiej do Harrachova, są sezonowe pociągi do Trutnova, trasa do Międzylesia przedłużyła się nawet do Pardubic (no tutaj to już się normalnie w d... poprzewracało, że sobie na taki rozmach pozwolili :D), w końcu pociągi zatrzymują się na stacji Głuchołazy, przez co kolej Krnov - Jesenik przestała być eksterytorialna. Ale to wciąż mało!

Zlate Hory, Jesenik, Nove Mesto pod Smrkiem, Broumov, Nachod, Teplice i Police nad Metuji, Destne w Orlickich horach, Żulova, Javornik, Vidnava. To wszystko miejscowości, które albo nie mają bezpośredniego połączenia z Polską, albo mają połączenia rzadkie i mało wygodne. Chyba byłoby dużo korzyści dla obu stron, gdyby się ze sobą dogadali.
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

włodarz
stary wyga
Posty: 1097
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: włodarz » 13-09-2016 16:57

Fadel pisze: Po jakimś czasie dochodzę do kamiennego punktu widokowego. Ktoś usypał coś takiego z kamieni i zabezpieczył barierką. Zdecydowanie nie polecam tego miejsca dzieciom - kamienne schodki są mało stabilne, kamienie się chyboczą, a barierki są na wysokości głowy. Słowem, trochę mało bezpiecznie. Widoki jednak są niczego sobie.

Byłem tam w sierpniu i nic się nie chwiało. A cały punkt widokowy nie jest usypany tylko starannie ułożony. Barierki są tak wysoko ponieważ układanie kamieni nie zostało ukończone. Podest będzie wyżej to automatycznie barierki będą na odpowiedniej wysokości.

Makuh pisze:Chyba tego nie przemyśleli i w efekcie ludzie zaczęli zdobywać takie góry jak Koło Obserwatora, Kalwarię, Gardzień - czyli góry nie dość, że mało atrakcyjne


Koło Obserwatora i Gardzień są zdecydowanie widokowe.

Makuh pisze:to jeszcze wymagające umiejętności przechodzenia przez chaszcze, pokrzywy i inne pola.

To niestety prawda, ale tylko latem. :)

Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Makuh » 13-09-2016 17:23

włodarz pisze:Byłem tam w sierpniu i nic się nie chwiało. A cały punkt widokowy nie jest usypany tylko starannie ułożony. Barierki są tak wysoko ponieważ układanie kamieni nie zostało ukończone. Podest będzie wyżej to automatycznie barierki będą na odpowiedniej wysokości.


Dziwne, bo jeszcze o tej godzinie nic wyskokowego nie piłem;) Poszczególne kamienie były niestety mało stabilne, podobnie jak barierki. Troszkę drżałem ze strachu. Ale skoro uważasz, że to jeszcze nie koniec roboty, to może wszystkie niuanse zostaną poprawione.

włodarz pisze:Koło Obserwatora i Gardzień są zdecydowanie widokowe.


Przyznaję się bez bicia - nie byłem, czytałem tylko opisy i szczerze mówiąc nie zachęciły mnie do odwiedzenia tych miejsc. Sugerujesz, że warto?
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

włodarz
stary wyga
Posty: 1097
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: włodarz » 13-09-2016 18:10

Ja nie żałuję, że tam byłem.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Na Górę Poprzeczną, czyli tam gdzie kiedyś było bogato 27/08/2016

Postautor: Dolnoślązak » 13-09-2016 22:15

http://inforail.pl/autobusem-miejskim-z ... 87590.html

Jednak coś się dzieje, jeszcze zimą dylałem z buta z Mieroszowa do Mezimesti :wink:


Wróć do „Relacje z wypraw”