Czas nie goni nas czyli skodusia na Kaukaz

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Czas nie goni nas czyli skodusia na Kaukaz

Postautor: buba1 » 16-10-2016 14:24

Dolnoślązak pisze:Buba, przypadek podejrzenia palenia konopii powinnaś była zgłosić na policję.









:mrgreen: :lol:


No skandal- nie wykazalam sie czujnoscia obywatelska :lol: A tak wogole to nawet nie wiem jak wyglada w Bulgarii sprawa posiadania i uzywania takowego ziela- moze tam to jest legalne? Bo slyszalam ze np. w Czechach mozna miec przy sobie mala ilosc na wlasny uzytek i poki cie nie zlapia na handlu to policja moze ci skoczyc...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Czas nie goni nas czyli skodusia na Kaukaz

Postautor: buba1 » 16-10-2016 14:56

Na naszej dalszej trasie odwiedzamy Nesebar. Duzo o tej miejscowosci slyszalam od rodzicow ktorzy tu byli 40 lat temu. W ich opowiesciach bylo tam duzo starych murow, zruinowanych sie cerkwi i drewnianych domkow w waskich uliczkach. Teraz niby to wszystko wciaz jest, ale w ciut innym stylu… Starowka miasteczka jest rzeczywiscie ladna ale potwornie zalana morzem komerchy i znudzonymi, rozgrymaszonymi turystami z calego swiata. Jest kilka kamiennych cerkiewek o ciekawej bryle i nietypowych zdobieniach scian.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sa swiatynie w stanie trwalej ruiny.

Obrazek

Obrazek

Sa cerkwie ktore schowano do worka, nie wiem czy na czas remontu czy wogole zeby turysci nie ukradli.

Obrazek

Plątamy sie troche waskimi uliczkami, choc slowo “przeciskamy” byloby chyba bardziej na miejscu ze wzgledu na ilosc ludzi. Drewniane domki nadal sa, pelne balkonikow, pergoli winorosli i czerwonych dachow na ktorych wygrzewaja sie mewy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Czasem udaje sie znalezc jakis zaulek gdzie jakims cudem udalo sie schowac troche normalnosci i zwyklego nadmorskiego zycia. Choc to glownie pojawia sie na obrazach sprzedawanych przez lokalnych artystow.

Obrazek

Niby te same uliczki ale jakby znikly z nich tlumy, knajpy i stosy chinskich pamiatek. No wlasnie pamiatki. Tego co szukam oczywiscie nie udaje mi sie znalezc. A wydawaloby sie ze nie mam wygorowanych wymagan. Chce koszulke, na ktorej bylyby napisy po bulgarsku. Moze pisac Neseber, moze byc Morze Czarne, moze byc oda do kraba ale w lokalnym jezyku i czcionce. Wlaze do setek sklepikow. Nie ma szans. Przewaza angielski- “with love from Bulgaria” i w ten desen. Trafiaja sie tez z rosyjskimi napisami, czesto nie majacymi nic wspolnego z regionem. Myslalam ze to Nesebar a nie Nowy Jork czy Moskwa. Czy dyktuje to rynek i rzeczywiscie wiekszosc turystow nie chce pamiatek z lokalnym napisem? Bo nie tylko tu spotkalam sie z tym problemem...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjadamy ogromnego, pysznego i upiornie drogiego loda, a potem rapany i malze w knajpie

Obrazek

Obrazek

Zasłonka rybna ma chyba pobudzac apetyt :)

Obrazek

A nastepnie zapodajemy ewakuacje w jakies przyjemniejsze miejsce. Takowe znajdujemy troche na poludnie od miasta,taki na wpol opuszczony kemping “Ahelojska Bitka”. Kiedys byla tu chyba spora knajpa ktora obecnie juz nie dziala. Jest placyk z plyt i stoliki przy ktorych wciaz mozna jadać i pijać ale juz tylko wlasna strawe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mozna tez za niewielka oplate postawic sobie namiot.

Obrazek

Wiekszosc terenu stanowia rozstawione stacjonarnie przyczepy kempingowe a przy nich ogromne namioty, miejsca do siedzenia zrobione z palet, rozwieszone plandeki. I to wszystko puste, zasypane igliwiem. Czy tu ludzie przyjezdzaja na weekendy? Czy na tydzien w roku? Nie udaje sie nam owej tajemnicy rozwiklac.

Obrazek

Przy plazy jest czynna knajpa, o ciekawej zbitce jezykowej na szyldzie.

Obrazek

Zjadamy tam rapany a kabaczę jest zafascynowane czerwonymi paznokciami kelnerki. Jak jeszcze nimi postukala w stol to radosc maksymalna i ciagle wybuchy entuzjastycznego kwiku.

Obrazek

Taka firane musze sobie sprawic do domu!

Obrazek

W jednym z osrodkow na wydmie sa domki ktore niezwykle przypadaja mi do gustu, o ksztalcie zupelnie nietypowym.

Obrazek

Obrazek

My tymczasem wypatrzylismy na plazy bunkier i do niego zmierzamy! Trojkolowiec troche sie zagrzebuje, przydalyby sie grubsze opony

Obrazek

Obrazek

Czasem trzeba przekraczac wplywajace do morza strumienie

Obrazek

Obrazek

Ślad….

Obrazek

I bunkier.. Jeden jedyny nad morzem tu taki spotkalismy

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz przy plazy jest tu jakies wyschniete sztuczne jezioro, jakby takie do pozyskiwania soli? Albo jakies rybki tu trzymali? Widac jakies zaryte poglebiarki, baraczki. Dno jest muliste i nie nadaje sie do chodzenia bo zasysa. No chyba ze sie jest ptakiem, one sobie daja rade.

Obrazek

Obrazek

Na koniec spaceru mijamy babke ktora chyba zazyla kapieli w jakims blocie. Albo ropie naftowej jak w kurortach Azerbejdzanu :) Ta pani nie ma na sobie pianki do nurkowania, ona ma zwykly , dwuczesciowy kostium kapielowy.

Obrazek


cdn