opolskie wycieczki

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 31-10-2018 18:15

Nie zawsze trzeba jechac gdzies daleko, zeby było fajnie. Czasem dluższy/dalszy wyjazd jakos sie nie składa. Czasem ma sie tylko jeden dzien wolny albo tylko jeden wieczór i noc. Czasem jedzie sie gdzieś przejazdem - do rodziny, albo cos załatwic. Czasem złapie nieprzebrana chęć aby nie czekac do weekendu i w tygodniu tez gdzies pospac wsrod przyrody. Aby pogapić sie w niebo, policzyć chmury, poczuć zapach ogniskowego dymu i żywicznego lasu czy posłuchac nocnych i nadwodnych ptaków.

Tak powstało kilka krótkich, ale niezwykle udanych pobliskich leśno-nadwodnych posiadówek i terenowych noclegów.

ROGALICE

W lesie niedaleko wsi. Nasz pierwszy tegoroczny biwak. Kwietniowy las trzęsący sie od śpiewu ptactwa, pierwsze zielone listki i bujanie sie w hamaku, wędząc sie w oparach dymu z ogniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Nad jeziorkiem kolo Lasowic

Gdzies do północy bylo normalnie.. Biwak jakich wiele..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem ogień jakby ożył!
Ognisko próbowało nam nawiać. Palone na żwirze, ale żwir chyba był czymś nasączony. Co chwile ogień wybijał pół metra, metr od ogniska, gdzies miedzy kamieniami. Wyglądało jakby pełznął pod ziemią i rozciągał macki na wszystkie strony. Wpompowalismy chyba z 20 litrow wody aby go skutecznie ugasić. Pierwszy raz w życiu mielismy taką przygode ogniskową - ze palił sie kamień a wlewana do ogniska woda zachowywała sie jak benzyna… Masakra!

Wieczorem i w nocy nadjeziorna okolica była pusta. Tylko kumkot żab i kwiki nocnego ptactwa. A rano obudzilismy sie na zatłoczonym parkingu! Kilkanascie aut! Całe jeziorko obstawione szczelnie przez wędkarzy. Na śniadanko trzeba bylo nawiewac w inne miejsce…


CHUDOBA

Tak w ogole to mielismy plan nocowania gdzie indziej. Ale podopolskie jeziorko w sierpniowy weekend okazało sie byc tak potwornie zatłoczoną masakrą, ze zapodaliśmy bardzo przyspieszony odwrót.. I trafiliśmy przypadkiem na ten przykolejowy plac. Ogromny obszar zarastającego chwastami betonu chyba kiedys służył jako miejsce przeładunkowe albo jakieś składowisko.

Obrazek

Obrazek

Dziś hula tu tylko wiatr. Ślady po ogniskach i gdzieniegdzie śmieci wskazują, ze czasem odbywają sie tu imprezy lokalsów. Dzis na szczescie jestesmy sami. Tzn. mnie i toperzowi sie tak wydaje - kabaczek kilkukrotnie dopytywał sie o “te dziwne dzieci na drzewie”. Dzieci nie było.. Albo stępione zmysły dorosłego nie były w stanie ich dostrzec. Troche sie tymi dziećmi zmartwilismy, zwlaszcza po zmroku… Rano juz ich ponoc nie było ;)

Rozłożylismy sie na samym koncu placu, schowani nieco za rampą. Teren pod namiot trzeba było trochu pozamiatac z kamieni i szkła. Z pieczenia ziemniaków zrezygnowaliśmy - juz kiełbasa i grzanki miały w swoim smaku subtelną nutę asfaltu.. ;) Taaaaa... na betonie sie dobrze pali ognisko... ale na asfalcie paliliśmy pierwszy raz.. i on sie nieco nadtapiał...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano odwiedził nas dziadek. Przyszedł z kijaszkiem i usiadł kilka metrów od nas na brzegu rampy. Nie odpowiadał na pozdrowienia, nie patrzył sie na nas. Sprawiał wrazenie jakby nas nie widział i nie słyszał.. Posiedział chwile, odpoczął i poszedł. Spowrotem w las. Tam skąd przyszedł…



Kantorowice letnie

Dawne wyrobiska żwirowni, zalane wodą i rokujące kąpielowo.

Zaglądamy tu wracając z innego wyjazdu i jakos nas nachodzi, zeby jednak zostac do jutra.

Obrazek

Nadjeziorne drogi wsrod malowniczego chaszcza..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Biwak ten byl zdecydowanie kąpielowy.

Obrazek

Obrazek

Rozmiękła grobla - półwysep wcinająca sie w jeziorne odmęty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wypadek deszczu i dla sympatyków wiekszego komfortu niz karimata pod kuprem ;)

Obrazek


Kantorowice jesienne

W troche wiekszej ekipie, z pieczeniem ryb w ognisku. Z ciepłymi promieniami słonca w południe i chłodnym oddechem wieczora. Na samym piaszczystym skraju nad wodą, w towarzystwie stad łabędzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


LIPKI

Dziesiatki razy przejezdzalismy przez tą miejscowosc, ale stawki odkrylismy dopiero teraz. Półbiwak tylko tym razem, bez spania, bo pizgało niemiłosiernie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ognisko specyficzne bo głownie na zeschłych ziołach, roznych wrotyczach i innych, ktorych nazw nie kojarze. I jakos inaczej smakuje kanapka na chwastach niz pieczona na drewnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwne kulki odkryte w jednym z nadbrzeznych miejsc poogniskowych. Kulki miekkie, pękające pod naciskiem patyka. Bez zapachu.

Obrazek