Chorwację do tej pory znałem prawie wyłącznie z wysp - i wybrzeża, którym na wyspy docierałem. Perły architektury w Szybeniku, Trogirze, Splicie czy Dubrovniku trudno porównać do innych miejsc. Są po prostu jedyne w sobie. W zeszłym roku, w pierwszej połowie września, wieczorami na głównym placu Pałacu Dioklecjana gość przygrywał na pianinie standardy - za które otrzymywał rzęsiste brawa

. W każdym razie klimat był nieziemski, a może tylko ja to tak odbierałem przez miłość do antyku?
Na Peljesacu zawsze kupowaliśmy wino u Bartula, gnając dalej na Hvar. Właśnie na Hvarze czy Korculi było najcieplej, dlatego zawsze tam lądowaliśmy. Szkoda, że tak pechowo trafiłaś z pogodą, bo rok temu o tej porze były tam upały >30 st. C.
(ale mi rozbudziłaś wspomnienia

)
Nie znam Bośni, ale po Twoich genialnych zdjęciach wiem, że muszę ją poznać

.