tej samej zasadzie lubię tablice opisowe w schroniskach i przed schroniskami, kartki w muzeach itp. lubię być dobrze poinformowany i nie uważam tego za jakieś ograniczanie mojej wolności.
to rzeczywiście jest straszne - ci niedobrzy ludzie znakują las! przecież przedzieranie się z maczetą jest super!ja sobie pomysle ze za moja kase znakuja szlaki
nie wszyscy lubią przechodzić rzekę wpław.robia kladki
i nie wszyscy lubią wychylać się bez żadnego zabezpieczenia nad przepaścią.barierki
pomyśl buba, że np. za twoje pieniądze wydane na bilet PKP mogą kupić dodatkowy pociąg! to dopiero jest skandal!
Tu jest problem, bo jeśli wspólny polsko-czeski szlak biegnie akurat po polskiej stronie, to Czesi wędrujący tym szlakiem znajdują się na terenie KPN i by mieli zejść gdzieś w dól na polską stronę, tam poszukać punktu sprzedaży i kupić polski bilet wstępu?
nie ma żadnego problemu. bilet kupuje się wyłacznie w miejscach ich sprzedaży. nie ma obowiązku schodzenia do takich miejsc. analogicznie w Babiogórskich Parku Narodowym wędrując od strony Pilska nikt nie ma biletów, na szlaku ich nie sprzedają. obstawione są głównie wejścia stonkowe i popularne.
a w parku trzeba zabezpieczyć szlaki, barierki, tablice, ławki i inną infrastrukturę turystyczną. porównanie jest jak najbardziej w sam raz.To właśnie porównywanie rozległego otwartego obszaru Karkonoskiego Parku Narodowego do zamkniętego obiektu Muzeum, gdzie rozmieszczone są często bezcenne eksponaty, który zimą musi być ogrzany, zamykany na noc i zabezpieczony przed włamaniem itp. jest kompletnie bez sensu.
A poza tym mimo tak ogromnej różnicy w kosztach utrzymania, to nie wszystkie muzea pobierają opłatę za wstęp.
nie kojarzę w tej chwili żadnego znanego polskiego muzeum w budynku, które nie pobierałoby opłaty (i nie mówię o dniach wolnych).
pobieranie opłat w parkach to praktyka nie tylko polska - na całym świecie ludzie płacą, bo wiedzą, że te pieniądze są wydawane także na nich. tylko w Polsce robi się z tego sensację pod znanym hasłem "państwo chce mnie okraść".
