Po sprecyzowanach Humana trochę sytuacja jaśniejsza. A detektor oczywiście, że można zakopać i ćwiczyć. Aczkolwiek osobiśscie poczekałbym jednak na zimę. Gdyz kolejnym elementem takiego treningu jest sondowanie.
"Żeby cokolwiek ćwiczyć musiałbyś mieć parę" pisze Human i on jeden wie o co chodzi.
Dziecko w górach - savoir vivre ;)
buba1 pisze:Human pisze:Ja zdecydowanie wole łazic po pokrzywach w dlugich spodniach..jasne ze w krotkich tez sie przezyje nawet ponoc stawy zdrowsze beda- ale jednak przed wejsciem w pokrzywy odwijam spodnie jak mam podwiniete i chyba nic w tym zlego...
Pewnie też bym odwinął, ale trudno odwinąć krótkie spodenki... Szczególnie, że prognoza przewidywała +20 dnia następnego, więc nie wziąłem długich.
Artur M. pisze:[
Chyba źle mnie zrozumiałaś - nie przeszkadza mi to, że ktoś chce pogadać, bo chce pogadać. Przeszkadzają mi komentarze deprymujące moje dziecko. Wygłaszane tylko dlatego, że ktoś widzi dziecko w górach i chce się np. pochwalić dowcipem przed towarzyszami.
.
To chyba jedyne wyjscie tak dobierac trasy aby spotykac na nich wiecej wiewiorek, żab i bocianow niz ludzi
Human pisze:[
Pewnie też bym odwinął, ale trudno odwinąć krótkie spodenki... Szczególnie, że prognoza przewidywała +20 dnia następnego, więc nie wziąłem długich.
To chyba wszystko zalezy od tolerancji czlowieka na temperature.. Ja przy +20 stopniach rozwazam nalozenie drugiego polarka/sweterka a mialam kolezanke ktora do zera chodzila w sandalach na bose stopy.
Dla mnie hardcorem bylyby krotkie spodenki przy +20 (no chyba ze w komplecie z butelka wodki
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
Hmm, ja często zagaduję jeśli widzę dzieciaka w nosidełku np. "takiemu to dobrze" i nigdy nie spotkałem się z negatywna czy chłodną reakcją, a za to często kończy się przynajmniej krótką, sympatyczną pogawędką. Ostatnio za to ugryzłem się w język w Tatrach, bo chciałem cos powiedzieć gościowi, który schodził ze Starorobociańskiego z dzieckiem w nosidle i rekami w kieszeniach... Może jednak powinienem?
Nauczyłem się za to że pozdrawianie ludzi na wielu głównych/popularnych szlakach mija sie z celem, bo albo nie odpowiadają, albo reagują zdziwieniem, albo niemal agresywnie. Między innymi dlatego staram sie takowe szlaki omijać w sezonie..
P.S. Chodzę cały rok w jednych, ciężko doświadczanych bundeswerach i nawet przy lejącym sie z nieba żarze mam 2 pary skarpet. W tym wierzchnia to w większości wełniana, oryginalna skarpeta z deichmanna... Zapewniam, że nie gotuję się w tym zestawie, a jestem zdecydowanie zimnolubny... Do mnie także mozna zagadywać
Nauczyłem się za to że pozdrawianie ludzi na wielu głównych/popularnych szlakach mija sie z celem, bo albo nie odpowiadają, albo reagują zdziwieniem, albo niemal agresywnie. Między innymi dlatego staram sie takowe szlaki omijać w sezonie..
P.S. Chodzę cały rok w jednych, ciężko doświadczanych bundeswerach i nawet przy lejącym sie z nieba żarze mam 2 pary skarpet. W tym wierzchnia to w większości wełniana, oryginalna skarpeta z deichmanna... Zapewniam, że nie gotuję się w tym zestawie, a jestem zdecydowanie zimnolubny... Do mnie także mozna zagadywać
teodozjusz pisze:Hmm, ja często zagaduję jeśli widzę dzieciaka w nosidełku np. "takiemu to dobrze"
Taki komentarz az sam sie cisnie na usta!!! jeszcze jakby dzieciak mial w rece browara to juz totalnie zazdroscic mozna
teodozjusz pisze:
Nauczyłem się za to że pozdrawianie ludzi na wielu głównych/popularnych szlakach mija sie z celem, bo albo nie odpowiadają, albo reagują zdziwieniem, albo niemal agresywnie. Między innymi dlatego staram sie takowe szlaki omijać w sezonie..
:
taaaaa... toperz kiedys powiedzial "czesc" dziewczynie w Bieszczadach na szlaku a jej chlopak prawie sie wyrywal do bitki wrzeszczac "czego k... zaczepiasz moja laske???"
acz chyba jest cos takiego ze nawet na potwornie zatłoczonym szlaku mozna wylowic osoby ktore sie bedzie chcialo pozdrowic... Nie zapomne jak kiedys w Karkonoszach przebijajac sie przez okolokolejkowy rozgardiasz i wrzeszczace pielgrzymki na Szrenicy zobaczylismy grupke chlopakow z wielkimi plecakami w ubloconych wojskowych gaciach a zapach roztaczajacy sie wokol swiadczyl ze nie sa pierwszy ani drugi dzien na szlaku... Nie powiedzielismy "czesc" - po prostu rzucilismy sie sobie w ramiona!! Samotnosc wsrod tłumu???
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Human pisze:Ja pamiętam jak kiedyś przypadkiem w środku lata trafiliśmy ze znajomymi w Karkonosze. Idziemy sobie Łomniczką, a kumpela "dzień dobry mówimy dopiero ludziom ubranym powyżej Campusa".
Rozwaliła mnie wtedy całkowicie.
A jak nie widziala dobrze to najpierw zagadywala "panie pokaz pan metke" a dopiero potem sie odpowiednio ustosunkowywala?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
Human pisze:Ja pamiętam jak kiedyś przypadkiem w środku lata trafiliśmy ze znajomymi w Karkonosze. Idziemy sobie Łomniczką, a kumpela "dzień dobry mówimy dopiero ludziom ubranym powyżej Campusa".
Rozwaliła mnie wtedy całkowicie.
Ciekawa technika.. Mnie się sprawdza, że pozdrawianie ludzi "nieodpowiednio ubranych" jest najmniej ryzykowne. Oczywiście nie mam na myśli "szpilek na Giewoncie' i różowych laleczek.
Ja się nauczyłem przede wszystkim pozdrawiać wszystkich szybciej idących ludzi z nawet lekką siwizną, bo zazwyczaj jak idą lekko szybciej to chodzą po górach pewnie dłużej niż ja żyje.
Resztę weryfikuję wizualnie- jak ma na sobie ciuchy za 10 tysięcy, albo absolutnie nowiutkie i czyściutkie to szkoda czasu. I tak przyjechał tylko po to żeby potem kolegom w pracy udowodnić, że jest lepszy i modniejszy od nich.
Resztę weryfikuję wizualnie- jak ma na sobie ciuchy za 10 tysięcy, albo absolutnie nowiutkie i czyściutkie to szkoda czasu. I tak przyjechał tylko po to żeby potem kolegom w pracy udowodnić, że jest lepszy i modniejszy od nich.
Fadel pisze:Widzę, że lubisz stereotypy i masz wyrobiony światopogląd. Swój własny. A szerzej spojrzeć, to już trudno... Nie oceniam ludzi po wyglądzie. Można się pomylić.
Nie, chodzę po górach od tylu lat, że potrafię odróżnić człowieka gór od zwykłego lansera. To nie jest trudne.
MsSewik- jagodziarze i grzybiarze odpowiadają zawsze!
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”