MsSewik pisze:A ja w całym tym sporze, Krzych, gratuluję wycieczki i determinacji w zabieraniu dzidzi w górki

Kiedys Wam za to podzękuje....mam taką nadzieję,bo sama zabieram córcie w góry

A pomysł z trójkołowcem może w tym wypadku lepszy niż nosidło...
Zaczelismy ja zabierac chyba w 3 tygodniu od urodzenia, zrobilismy krotki wypad w okolice Andrzejowki. Potem przyszly calodniowe wypady.Jak mloda jeszcze nie chodzi to jest gicior - tylko siedzi,patrzy i gada. Co do nosidel,chust i trojkolowcow to kazdy ma swoje zastosowanie. Chusta jest fajna na krotkotrwale spacery gdy nie ma wysilku ani tez nie jest upalnie (dziecko nie dosc,ze sie grzeje od rodzica to jeszcze jest owiniete szmata),swietnie sluzy za kocyk piknikowy i miesci sie w wozku, nosidlo lepiej sprawuje sie w trudniejszym terenie (wieksze kamulce, schody,koncowka sniegu) - probowalismy raz i bylo sympatycznie o ile dziecko juz sie przyzwyczai do nowej pozycji, trojkolowiec albo nawet gondola z duzymi kolami jest swietna na drogi utwardzone (sufit Karkonoszy czy szlaki rowerowe w Izerach czy Jesionkach),mozna robic kilometry bez duzego zmeczenia. Gorzej jak sie trafi na trudniejszy teren to trzeba sie nameczyc. W wysokie gory wozek nie zda egzaminu - bylismy na Chopoku,Łomnicy i Marmoladzie - w takim terenie to tylko chusta (to byl i tak tylko spacer z wyciagu do najblizszego schroniska czy polany).
Mozna by mowic o tym godzinami
