Od tego, żeby je ograniczać są myśliwi. Problem w tym, że z myśliwymi to bywa różnie, bo ostatnio schodzą na psy strzelając do psów spacerujących ze swoim właścicielem. http://www.tvn24.pl/poznan,43/mysliwy-z ... 04564.htmlZły Marcin pisze:takie dajmy na to sarny powinny być bardziej ograniczone terytorialnie.
Co byście zrobili gdyby taki stwór stanął na drodze?
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Lech pisze:Od tego, żeby je ograniczać są myśliwi. Problem w tym, że z myśliwymi to bywa różnie, bo ostatnio schodzą na psy strzelając do psów spacerujących ze swoim właścicielem. http://www.tvn24.pl/poznan,43/mysliwy-z ... 04564.htmlZły Marcin pisze:takie dajmy na to sarny powinny być bardziej ograniczone terytorialnie.
Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny.. Wiele razy w lasach, parkach spotkalam psy ktore puszczone luzem atakowaly mnie albo innych ludzi.
Jakby pańcia spacerowala ze swoim pupilem i trzymala pieska na smyczy a nie "spuszczala go z oczu" to by go nikt nie zastrzelil. A potem wedlug wlascicieli kazda wsciekla bestia jest lagodna i nikomu nie przeszkadza.. Pies jest to zdecydowanie to zwierze ktorego boje sie najbardziej. (a na drugim miejscu wymienilabym mysliwych ktorzy nieraz pomyla czlowieka z sarna..
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
I co? Od razu zastrzelić? Ja nie raz natknąłem się na wałęsającego psa, ale przecież nie jestem myśliwym i nie chodzę z bronią. Dawałem sobie zawsze radę w inny sposób. Kiedyś nawet porządnym kopniakiem z turystycznego buta. Broń myśliwska jest do polowania na dziczyznę pod warunkiem zachowania zasad użycia tej broni, a nie do strzelania do każdego napotkanego psa. W tamtym przypadku był to środek dnia, publiczna droga i pies który na 100% nie był agresywny. Znam psy rasy golden, kilkanaście wśród znajomych i wiem że te psy każde żywe stworzenie traktują jak przyjaciela lub kumpla do wygłupów. Wiem, że są ludzie, którzy nie lubią psów ale to jeszcze nie powód by zabić komuś pupila tylko dlatego, że ma się przy sobie broń.buba1 pisze:Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny..

-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Przecież nawet chyba na tym forum jest ktoś kto przygarnął błąkającego się psa. Poza mną
Śmiem twierdzić, że jeśli już o psach mowa to najgorsze są przydomowe wiejskie burki atakującego każdego przechodzącego w pobliżu gospodarstwa a te są raczej nikczemnej postury
Ostatnio idąc z Głuchołaz do Zlatych Hor od strony Czech do Polski leciał labrador przyjaźnie machając ogonem. Połasił się i poleciał dalej do PL 
Śmiem twierdzić, że jeśli już o psach mowa to najgorsze są przydomowe wiejskie burki atakującego każdego przechodzącego w pobliżu gospodarstwa a te są raczej nikczemnej postury
Lech pisze:I co? Od razu zastrzelić? Ja nie raz natknąłem się na wałęsającego psa, ale przecież nie jestem myśliwym i nie chodzę z bronią. Dawałem sobie zawsze radę w inny sposób. Kiedyś nawet porządnym kopniakiem z turystycznego buta. Broń myśliwska jest do polowania na dziczyznę pod warunkiem zachowania zasad użycia tej broni, a nie do strzelania do każdego napotkanego psa. W tamtym przypadku był to środek dnia, publiczna droga i pies który na 100% nie był agresywny. Znam psy rasy golden, kilkanaście wśród znajomych i wiem że te psy każde żywe stworzenie traktują jak przyjaciela lub kumpla do wygłupów. Wiem, że są ludzie, którzy nie lubią psów ale to jeszcze nie powód by zabić komuś pupila tylko dlatego, że ma się przy sobie broń.buba1 pisze:Luzno biegajacy pies czesto moze byc duzo wiekszym niebezpieczenstwem niz dziki i sarny..
Ja nie mowie ze jest dobre strzelanie do wszystkiego co sie rusza.. Tylko nad psem to zaraz wielki lament ale jak ten sam mysliwy wygarnia do nikomu nie wadzacej sarenki pasacej sie na brzegu lasu to juz wszystko ok.. A to takie samo zwierze... (z ta roznica ze wzgledem sarny nigdy buta stosowac nie musialam..)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...