W lutym trzy jednodniowe wypady na narty - do Oscadnicy oraz Koutów nad Desnou.
W marcu i kwietniu dwukrotnie Wrocław - normalnie bym nie liczył takich wyjazdów, ale tym razem penetracja była dokładna i tematyczna po starych śladach
Przed Wielkanocą pobuszowałem też przy węźle kolejowym w Pyskowicach, a raczej przy tym, co Hitler chciał tam wybudować.
W maju piękny tygodniowy wypad na Podlasie i Suwalszczyznę
Weekend bożocielny to ponownie Republika Czeska - penetrowaliśmy środkowe Morawy oraz trochę wschodnich Czech. Cmentarze żydowskie, synagogi, pałace, zamki, niedokończona hitlerowska autostrada i to wszystko przy przepięknej pogodzie.
Przełom czerwca i lipca - Skandynawia, czyli Szwecja i Dania. Do tego trochę Niemiec. Pogodowa mieszanka, nowe kraje, trzy stolice (trzy, bo przez Berlin też przejeżdżaliśmy), masa zabytków, lasów i jezior, Wikingowie.
Sierpień - Woodstock. Mój jubileuszowy. Dziewic tym razem nie było.
Połowa września - tradycyjne już spotkanie w Sanoku miłośników Austro-Węgier.
W drodze powrotnej - rusińskie pogranicze: cerkwie, cmentarze i czołgi.
Grudzień - również tradycyjnie wyjazd na jarmark adwentowy. Tym razem Hradec Kralove i okolice:
Pod względem częstotliwości wyjazdów rok podobny jak ten 2014. Tylko kierunki nieco inne - zamiast na południe to północy więcej