Gdzieś na Dolnym Śląsku

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Franiu
podróżnik
Posty: 125
Rejestracja: 16-02-2012 16:35

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Franiu » 12-09-2022 07:29

buba1 pisze:
A na tej linii do Boreczka cos zostalo? Jakies tory/podklady/budynki?


Nie wiem - ale planuję się dowiedzieć.
Przebieg linii jest dość dobrze udokumentowany na popularnym Hydralu:
https://polska-org.pl/564733,Linia_kole ... awska.html

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 03-10-2022 19:19

Wszystkie poniższe relacje z Nowej Rudy pochodzą z wyjazdu w styczniu 2022:



W Nowej Rudzie postanawiamy się pokręcić po terenach nieczynnej kopalni. Ponoć była to pierwsza kopalnia węgla kamiennego na terenach obecnej Polski i reklamują ją również jako jedną z najbardziej niebezpiecznych i wybuchowych w Europie, np. w 1941 roku podziemny wyrzut gazów i skał zabił tu 187 górników (więcej o tym na forum straznicyczasu - tutaj: http://www.straznicyczasu.pl/viewtopic. ... 37&t=13478)

Nie tylko węglem szczyciła się Nowa Ruda. Odkryto tu także złoża łupku ogniotrwałego, który był na miejscu specjalnie oczyszczany i wyprażany w pieco-kominkach o ciekawych kształtach.

W latach 90 tych losy kopalni potoczyły się klasycznie - okazała się nierentowna, niepotrzebna, wszystko nagle przestało działać jak trzeba, więc została zlikwidowana. Obecnie fraza "Kopalnia w Nowej Rudzie" kojarzy się głównie z obecnym tam muzeum i podziemną trasą turystyczną, gdzie wędruje się z przewodnikiem i chyba nawet można pojeździć podziemną kolejką. Nas jednak głównie interesują tereny rozciągające się kawałek dalej, gdzie zostały hałdy i szumi młody las nafaszerowanych mniejszymi i większymi ruinkami.

Póki co oddalamy się od centrum miasta, kierując na obrzeża. Mijamy ogrodzenie, ponoć dawnej szkoły górniczej. Tak nam mówił przynajmniej jeden koleś zza płotu.

Obrazek

Jest też orzeł z pozyskaną świetlistą koroną.

Obrazek

Ozdobny mur z ceglastych elementów. Nie wiem jakie miejsce niegdyś ozdabiał, ale sugeruje, że idziemy w dobrą stronę.

Obrazek

Obrazek

Tu chyba bardziej współczesne pieczątki i szlaki.

Obrazek

Zza węgła jakiegoś opuszczonego budynku wygląda szyb.

Obrazek

Obrazek

To póki co ta część muzealna, ale prezentuje się nadpodziw sympatycznie. Pomnik górnika.

Obrazek

Obrazek

Pomnik kolejki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś tu pewnie wpuszczają pod ziemie wycieczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądam do otwartego budynku. Sklepik z pamiątkami, kasa, trochę eksponatów. Jakby kogoś interesowała dokładniejsza historia kopalni:

Obrazek

Wiszą różne odezwy, mające sprowadzić styl życia górnika na właściwe tory. Ciekawe czy działało? I górnik po przeczytaniu tabliczki od razu tracił smaka na piwo i biegł do lekarza?

Obrazek

Obrazek

Kolekcja sztandarów. Mniej i bardziej bojowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No to byłoby na tyle ze zwiedzania miejsc turystycznie udostępnionych. Na zorganizowaną wycieczkę podziemną się nie wybieramy - nie bardzo mamy czas a innych planów dużo. Poza tym kabak chyba by nas zabił, jakby się dowiedziała, że jeździliśmy podziemną kolejką bez niej ;)

Tunel do innego świata.

Obrazek

Obrazek

Można też chyba schodami.

Obrazek

Za tunelem otwiera się pusta przestrzeń. Taka zbyt pusta... Czuć wyraźnie w powietrzu jeszcze nie do końca wymazane z czasoprzestrzeni budynki. Ziemia pachnie postindustrialem. Bardzo charakterystyczny zapach - ni to żwiru, ni to nadpalonego kabla, ni to starego jutowego worka, w którym zostało trochę pyłu po węglu. Trochę jak aromat smaru, trochę rdzy, trochę zawilgłego betonu. Taki ogólnie zapach przygody, podpowiadający: "zaraz znajdziesz coś ciekawego, chyba że to najpierw cieć pilnujący terenu znajdzie ciebie" ;)

Nie wiem dlaczego, ale jest to jeden z terenów pokopalnianych o bardziej mrocznej atmosferze. Z każdego zakamarka wyziera tu jakiś smutek, jednocześnie z lekka podprawiony niepokojem. W podobnych miejscach w Bytomiu czy Wałbrzychu nigdy nie miałam takich odczuć, nawet włócząc sie samotnie. Bardziej posępne wrażenie chyba robiła jedynie kopalnia im. Izotowa z Nikitowki ;) ( https://photos.google.com/share/AF1QipO ... NUUGdZUUF3 )

Jedyny zachowany budynek (z gatunku dużych) przypomina nieco wieżowiec. Ale to tak na pierwszy rzut oka. Troszkę dokładniejsze oględziny - i widać, że to coś raczej nie mieszkalne dla ludzi. Tu miał mieszkać prąd ;) Miała tu być jego centralna rozdzielnia. Budynek nigdy jednak nie pełnił swojej funkcji, bo nie został ukończony. Jak zaczęli go budować w latach 90 tych, tak i przerwali i porzucili. No bo wtedy kopalnia upadła, więc już nie było jakiego prądu rozdzielać i po co.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lód w podobnym stanie jak beton. Kompozycja spójna ;)

Obrazek

Obrazek

Główny nasz cel to hałda! Wyleźć na górę i się rozejrzeć. Czarny szczyt w naszą stronę opada bardzo stromym zboczem, pewnie by i tu wlazł, ale trochę się obawiamy czy to się nam na łeb nie osypie. Idziemy więc drogą jezdną zupełnie naokoło.

Obrazek

Obrazek

Całkiem pokaźna górka z tej naszej hałdy! Widoki wokół cieszą oko. Robimy sobie mały piknik, obserwując okoliczne szczyty, zarówno te płowe, jak i te pocukrowane śniegiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest nawet jeden duży jęzor śniegu! ;)

Obrazek

W dolinach śmigają pociagi...

Obrazek

Strome zbocza odległych kamieniołomów...

Obrazek

Obrazek

I snują się dymy! Tak... To jedna z moich ulubionych rzeczy w czasie zimowych włóczęg. Nawet tak nazywamy ten nasz zimowy cykl wyjazdów - "małe zadymione miasteczka". Pewnie wielu ludzi na tym etapie zacznie tupać z oburzenia, szczelniej się zamota w maseczki antysmogowe, zamknie okna i zacznie wygłaszać coś o substancjach smolistych, od których płuca zawiązują się w supeł. I ja nie twierdze, że to nieprawda. Sama prawda! Ale ja i tak uwielbiam dymy! Podziwiac wizualnie i wąchać! Patrzeć jak łamie się na nich światło i jak pełzają, wiją się, wirują... Jak przyjmują różne kształty i sprawiają wrażenie żywego organizmu. A może one potrafią być przyjazne i nie szkodzić? Ale tylko dla tych, którzy je szczerze pokochali, darząc sympatią i szacunkiem? ;)

O tak... Nowa Ruda w kategorii moich zadymionych miasteczek stanęła na wysokości zadania i spełniła oczekiwania na 200% :D Zapewne ten sympatyczny punkt widokowy miał w tym też spory swój udział!

Obrazek

Obrazek

I tak... Odłożyć na chwilę i zapomnieć slogany "smog to zło", "wymień swój piec", itp. I spojrzeć z boku. Z dystansu. Bez tych wszystkich cywilizacyjnych obciążeń. Jakby się było przybyszem z innej planety, który zwiedza nasz świat i obserwuje ciekawe zjawisko. W tym naprawdę można odnaleźć piękno. Może nieoczywiste, może nie wpadające w klasyczne kanony, którymi jesteśmy nasączani od dziecka... Bo świat nie jest czarno - biały... Często bywa szary... jak ten dym!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

"To za węgiel!" :) To chyba dobry toast siedząc na hałdzie dawnej kopalni i patrząc na wyziewy z miejskich kominów?? ;)

Obrazek

Gdzieś na hałdzie. Takowa tasiemka. Karagana to jakaś syberyjska roślina. Ktoś ją tu specjalnie posadził? Ładnie by było jakby się rozrosła, a żółte kwiaty pokryły całe wzgórze! :)

Obrazek

Przepusty pod drogą mają tu solidne, z daleka myśleliśmy, że to jakiś bunkier ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po krzakach rozsiane jest sporo betonowych pozostałości jakiś budowli. W większości już tak omszałych i zasypanych liśćmi, że łatwo można je przegapić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W skarpie jednego ze wzgórz dostrzegamy bardzo intrygujący otwór. Nie wypada nie sprawdzić!

Obrazek

Obrazek

W środku widzimy taki korytarzyk. Nie wiem jak daleko prowadzi, bo po jakiś 5 metrach zaczyna być zalany. Gumiaki niestety zostały w domu, a moczyć butów przy tych temperaturach całkowicie nie mam ochoty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Było wejście... I oczywiście zamurowali. A akurat nie zgraliśmy się w fazie z żadną dobrą duszą, która rozkuwa takie miejsca :(

Obrazek

Już, już mamy wracać do miasta, gdy rzuca się w oczy jeszcze jedna szczelina. Ładnie zamaskowana zwieszającą się trawą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na dole w dwie strony rozchodzą się małe korytarzyki o ceglastych sklepieniach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sufity mają tu całe w korzeniach.

Obrazek

Tym tunelem trzeba by się czołgać. Wieje z niego chłodem bardziej niż z innych. Może by tędy wlazł do kopalni na krzywy ryj? ;)

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoja takowe kominki.

Obrazek

Widoczki w promieniach zachodzącego słońca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieczynne piece do prażenia łupku. Szukaliśmy ich - i ni cholery... Ni ma... Niestety chyba już je rozebrali. Albo nie znaleźliśmy. Zdjęcie z Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Łupek_ogn ... a_Ruda.jpg

Obrazek

Czy gdzieś tutaj były te piece??? Zostały jakieś betonowe ściany jakby dawnych podpór, miejsce jakby trochę podobne...

Obrazek

Do Nowej Rudy znów wracamy tunelem pod torami. Ten jest jeszcze bardziej klimatyczny od poprzedniego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak oto nam zeszło pół styczniowego dnia wśród żwiru hałd, błota tuneli, mchów, liści i rozległych widoków na sudeckie pagóry, wśród snujących się malowniczych dymów!


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 18-10-2022 13:55

W Nowej Rudzie klimaty kolejowe towarzyszą nam od samego początku pobytu - nie może być inaczej, skoro przyjeżdżamy tu pociągiem.

Obrazek

Dużym plusem tej stacyjki jest otwarta poczekalnia.

Obrazek

Obrazek

Mają tu stylowy stoliczek, rzeźbioną fikusną bramkę... Kasa tylko się nie ostała i zaginęła gdzieś w wirze dziejów...

Obrazek

Budynek naprzeciw stacji pełni funkcje jakiś magazynów.

Obrazek

A na tej ścianie wyłażą stare napisy, niestety nie umiemy rozszyfrować ich treści.

Obrazek

Tu nie wiem co kiedyś było? Może kibelki? Może jakieś garaże? Teraz wszystko zamknięte na głucho, przynajmniej od strony peronów.

Obrazek

Obchodząc dookoła jednak znajdujemy wejście - widać ktoś sobie zagospodarował to miejsce na noclegownie lub inny kąck rekreacyjno - wypoczynkowy.

Obrazek

Obrazek

Potem udajemy się na obrzeża miejscowości - w kierunku mostów i wiaduktów, mając informacje, że okolica słynie z takowych. Pierwszy wpada nam w oczy kamienny wiadukcik polnej drogi, przekładający się nad linią kolejową. Droga ma wybitnie rude umaszczenie, jak przystało na te okolice, mające odzwierciedlenie nawet w nazwie miasta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pociąg do Wałbrzycha radośnie nas pozdrawia sygnałem, machaniem z kabiny maszynisty a potem zapodaje spory przechył na zakręcie!

Obrazek

Zaraz obok jest mosto-wiadukt kolejowy, gdzie prawie 40 metrów pod torami przepływa sobie rzeka Woliborka i przebiega boczna droga. Robi wrażenie skubaniec! Wiedzieliśmy, że jest spory, ale żeby aż tak? Osz kurde! Jaki gigant! Kiedyś miał dwa tory. W latach 90-tych zdjęli jeden, ponoć dla odciążenia konstrukcji. Teraz wygląda to więc nieco krzywo, acz owa asymetria może nawet dodaje uroku konstrukcji?? Aha! I co jeszcze ciekawe - ten wiadukt nie jest prosty, on zakręca!

Najpierw oglądamy go sobie z góry - miejsce jednoczesnie jest fajnym punktem widokowym na miasto, góry - w ogóle na cała okolicę!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem złazimy pod most. Z dołu wygląda chyba jeszcze bardziej imponująco!

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idzie ku wieczorowi... Dymy snują się nad Nową Rudą... Część zdjęć jest z tego roku, część pochodzi z naszych poprzednich pobytów w tym miasteczku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dymy nad blokowiskiem

2014

Obrazek

2022

Obrazek

Włócząc się po Nowej Rudzie rzucają się nam w oczy różne kościoły...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu w wyobrażeniu korony cierniowej poszli na spore uproszczenie ;)

Obrazek

Acz głównie ten budynek przykuwa uwagę - taki niesamowicie gigantyczny jak na takie małe miasteczko. I taki jakiś porozgałęziany, sprawiający wrażenie, że w środku musi być setki tajnych przejść i przedziwnych pomieszczeń, do których tylko nieliczni znają dojściowe korytarzyki. Początkowo odbijamy się od zamknietych drzwi, jak to zazwyczaj bywa z kościołami w Polsce...

Obrazek

Kolejnego dnia, a raczej wieczora, widzimy przygaszone światło w oknach i sączące się przez mury śpiewy - ktoś musi być w środku. Zaglądamy, może teraz się uda zobaczyć wnętrza? Tak trafiamy na wieczorną, śródtygodniową mszę. Kościoły i nabożeństwa organizowane w nich w niedzielę/święta a w zwykłe dni - to zupełnie inny świat, krańcowo odmienna atmosfera. Jak to kiedyś nam powiedział jakiś mądry ksiądz: "W niedzielę ludzie przychodzą do kościoła z obowiązku, ci, którym się wydaje, że muszą, bo wypada, bo inaczej pójdą do piekła albo co powiedzą sąsiedzi. Trzeba ubrać nową kieckę, pokazać się, odbębnić, odhaczyć i uffff zaliczone. W tygodniu przychodzą ci, którzy chcą. Ci, którzy czuja taką potrzebę w sercu. Bo nikt im tego nie rozkazał, to jest tylko i wyłacznie ich własna wola". I to cholernie czuć! W kościele w Nowej Rudzie jest może ze 30 osób. Msza jest krótka, bez zbędnego pierdzielenia o polityce i szlag wie czym jeszcze. Przyćmione światło, dużo pieśni odbijających się echem po wysokich sklepieniach i jakieś takie poczucie przestrzeni i szerokiego oddechu. Można wbić się w ciemny kąt i chłonąć atmosferę małego, styczniowego, sennego miasteczka i lokalnych babuszek przesuwających w dłoniach perełki różańca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tu też niesamowita wystawa świętych obrazów, takich zrobionych ze śrubek, muterek, podkładek, gwoździ i innego żelastwa typu drobnego. Coś pięknego! Chciałabym mieć taki obraz w domu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I ów kościół nocną porą, widziany z jakiegoś okolicznego zaułka.

Obrazek

Obrazek

Bo w długie, zimowe wieczory pętamy się uliczkami, podwórkami, korytarzykami lokalnych bram. Podziwiamy jak dymy snują się w świetle latarni i samochodowych reflektorów. Zaglądamy ludziom do okien, będąc cichymi świadkami zwykłych i niezwykłych scen i zdarzeń... Jakoś tak jest, że nocami płyty wydają się bardziej popękane, asfalt wyboisty a czeluście piwnic bardziej tajemnicze i ziejące chłodem. Czasem spomiędzy załomów muru oderwie się jakaś postać i chyłkiem oddali się znikając w mroku. Inna chwiejnym krokiem, jakby targanym przez wiatr, zatańczy na środku ulicy w światłach mknącego auta i zniknie jak sen nie wiadomo gdzie. A może to tylko nas na chwilę oślepiły reflektory? Latarnie czasami buczą, innym razem mrugają. Trafiamy też na ulicę gasnących latarń. Gdy podchodzimy do kolejnych - to one gasną. Spotkałam dotychczas "fotokomórki" gdzie ruch generował zapalanie się światła. Ale odwrotnie? Może to specjalna ulica dla buby, aby mogła się nacieszyć klimatem?? A na to wszystko z wysoka patrzy księżyc, kałuże ścina mróz, a nocni wędrowcy coraz bardziej rozglądają się za knajpą, gdzie można by ogrzać zgrabiałe łapy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z czym mamy problem w tym miasteczku to nocleg. Wszystkie tanie hoteliki czy kwatery pracownicze zostały zabite przez zorganizowaną akcję przestępczą pod kryptonimem "Pandemia". Dodzwoniłam się na kilka nieaktualnych już numerów i pogadałam z właścicielami upadłych obiektów... Te, które cudem przetrwały, są napchane po brzegi ukraińskimi robotnikami. Jedyne wolne miejsca są w zameczku, który o dziwo klimaty ma akceptowalne, acz ceny są dość odrażające... Cóż, coraz ciężej jest znaleźć w Polsce normalny nocleg pod dachem, taki zwykły, dla niewymagających...

Nasze wymuszone i nieco burżujskie miejsce noclegowe takowoż się prezentuje:

Obrazek

cdn