Pudelek pisze:psa każdej rasy można wychować, aby nie zrobił nikomu krzywdy - to, że pies jest agresywny, to nie jego wina, a wina właściciela. Jakiś czas temu czytałem, że wbrew temu co się sądzi, statystycznie najbardziej agresywna rasa to nie jakieś pitbulle ale... jamnik! Tyle, że po ugryzieniu jamnika mało kto zgłosi się do lekarza albo policję.
mnie tam zwisa czy mnie pies upali bo ma zly charakter czy pan go zle wychowal..wole zeby byl w kagancu bo wtedy mnie nie uzre..
a jak juz ma mnie dziabnac to wole zeby to byl jamnik ktory ma maly pysk niz jakis pies obronny co mi pol nogi odgryzie.. poza tym przed jamnikiem troche latwiej sie bronic np. przy uzyciu kija...
Pudelek pisze:[
Mnie się to osobiście bardzo podoba, a nie polski absurd że teoretycznie nawet mały kundelek powinien być na smyczy i w kagańcu - psa praktycznie nie ma gdzie wypuścić, aby pobiegał, żeby się ktoś nie doczepił. A tam jeśli pies nie sprawia problemów to nikt się nie czepia, w parku polata czy posiedzi koło pana, pobiega za kijem (na trawnik, uwaga, można wyjść), do wielu knajp też z psem wejdziesz bez problemów... bardzo pozytywnie
ale teoria z praktyka nie ma nic wspolnego... wszedzie biegaja luzem psy wszelakiej wielkosci, sraja, obszczekuja i rzucaja sie na ludzi.. w pociagach, autobusach, knajpach tez trzeba tolerowac obecnosc, halas i obslinianie i ocieranie sie o nogi czyjegos pupila...a interweniowac wrecz nie wypada bo cie zaraz okrzykna ze jestes zly bo wszystkie zwierzeta musi sie kochac..
wiec wydaje mi sie ze pieski w polsce takie wcale pokrzywdzone nie sa..