Tak z drugiej strony to np. w Czechach pies przebywający ze swoim panem w knajpie to jest norma. Ba, często dostają nawet piwo do swojej miski
Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"
Oczywiście wiele osób zachowuje się z psami niewłaściwie, ale znowu mam wrażenie, że jakoś niesamowity pech cię prześladuje - ja nigdy nie widziałem, aby ktoś wchodził z psem do sklepu, urzędu czy kościoła (pomijam psy przewodnickie). Natomiast jak najbardziej "dawniej" psy trzymało się w domu (nie wiem czy w beciku, bo o takich przypadkach też nie słyszałem
), bo od zawsze był podział na psy domowe i "budowe". Przecież część ras zwyczajnie by na łańcuchu nie przeżyło, zresztą pożytek byłby z nich żaden...
Tak z drugiej strony to np. w Czechach pies przebywający ze swoim panem w knajpie to jest norma. Ba, często dostają nawet piwo do swojej miski
W Polsce z 90% lokali (mam na myśli bary, a nie restauracje) taki pies i właściciel by wyleciał. Tak samo psy latające swobodnie po miejskim parku nie są tam niczym dziwnym, choć z trzeciej strony znacznie rzadziej zdarza się, aby jakiś czworonóg za granicą na mnie "skoczył"...
Tak z drugiej strony to np. w Czechach pies przebywający ze swoim panem w knajpie to jest norma. Ba, często dostają nawet piwo do swojej miski
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Re: Dziwne rzeczy na "Marii Śnieżnej"
Są jeszcze PSY i psy. W Czechach np. wielkość i rasa nie ma znaczenia. W schroniskach i restauracjach ludzie wchodzą z psami, często w upalne dni przy wejściu czeka miska z wodą dla czworonogów i nikt nie robi z tego problemu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by w przypadku pieska rasy York, bo to małe pieski, które bez problemu można włożyć do plecaka albo wziąć na ręce, ksiądz musiał użyć paralizatora bo poczuł się zagrożony. Znam kilku księży, w tym proboszcza w Wierzenicy pod Poznaniem, który lubi zwierzęta, sam ma psa i nawet zaprasza zwiedzających zabytkowy drewniany kościółek do wejścia z psem nie tylko na teren przykościelny ale nawet do wnętrza świątyni. Ojciec zakonny, którego uwidoczniłem na zdjęciu z 1983 r. obok kościoła Marii Śnieżnej miał nawet dwa psy i bardzo lubił te zwierzęta. Nic dziwnego, jako Franciszkanin właściwie rozumiał przesłanie św. Franciszka, czego w żadnym razie nie można powiedzieć o obecnym duchownym traktującym to miejsce jak swój prywatny folwark a ludzi przechodzących obok kościoła jak bydło.
