Chatka "Morganka". Kto ją pamięta?
czytam i czytam i zastawiam sie.. najblizsza chatka - wiata- szalas jaka znam kolo odrodzenia jest AKT. o nia chodzi?? Czy to tam trafiles na jakies nieprzyjazne klimaty?? no bo nie wiem co by jeszcze moglo byc niedaleko odrodzenia?? mnie w AKT bardzo sie podobalo, a bylam kilka razy.. a psia kupa musiala byc dobijajaca - jeszcze w gorskiej chacie, juz dosc ze czlowiek musi slalomem po osiedlu chodzic
trzeba bylo zrobic tak jak kumpel w pociagu ,jak pies jakiegos podroznego zrobil kupe kolo jego plecaka
podniosl kupe przez woreczek i wrzucil do kubka delikwenta 
Witam!
Człowiek, który chodzi po Sudetach od lat siedemdziesiątych, powiedział mi, ile było wtedy chatek w samym Hrabstwie Kłodzkim - 26! Przypuszczam, iż wielu z was będzie zdziwionych, niemniej sprawa wygląda tak, że o większości z nich nie wiedzą nawet leśnicy. Znajomy ten zrobił spis lokalizacji tych chatek, spróbuję go zdobyć, niemniej prawie wszystkie chatki są teraz w stanie agonalnym, wiadomo czas robi swoje. Pomimo to warto by wybrać się szlakiem "chatkowym" i zobaczyć, jak sprawa wygląda obecnie. Jeśli choć jedna chatka - kompletnie nieznana - stoi, to jest to super sprawa.
Pozdrawiam.
Człowiek, który chodzi po Sudetach od lat siedemdziesiątych, powiedział mi, ile było wtedy chatek w samym Hrabstwie Kłodzkim - 26! Przypuszczam, iż wielu z was będzie zdziwionych, niemniej sprawa wygląda tak, że o większości z nich nie wiedzą nawet leśnicy. Znajomy ten zrobił spis lokalizacji tych chatek, spróbuję go zdobyć, niemniej prawie wszystkie chatki są teraz w stanie agonalnym, wiadomo czas robi swoje. Pomimo to warto by wybrać się szlakiem "chatkowym" i zobaczyć, jak sprawa wygląda obecnie. Jeśli choć jedna chatka - kompletnie nieznana - stoi, to jest to super sprawa.
Pozdrawiam.
Tu się będę kłócił
i stanowczo odpowiem, że liczba 26 jest mocno przesadzona. Owszem, było ich znacznie więcej, niż dziś, ale nie aż tyle. Sam od lat chodzę po sudeckich chaszczach bez szlaku, spotykam na swych ścieżkach budki drwali, szopopaśniki, paśniki, chatki na sadzonki, ale chatek, rzekomo poukrywanych w lesie, nie ma. 
Chwała Ci, że się kłócisz, i chwała, że chodzisz, niemniej zrozum, nie mówię tu o chatkach turystycznych, czy nawet chatkach drwali, lecz postawionych przez ludzi, którzy umieli ukryć się przed światem. Ukrywali skutecznie. Ten znajomy założył się z pewnym leśniczym, że w promieniu JEDNEGO kilometra od domu tego leśniczego jest zapomniana chatka. Zakład wygrał, leśniczy jak ją zobaczył, to zdębiał. Są miejsca tak zarośnięte, że musiałbyś czołgać się, żeby przejść dalej. Są skały. Są bagna. Zapytasz, jak w takim razie ten znajomy znalazł te chatki - wiele lokalizacji wskazali mu ludzie, którzy mieszkali tam w czasie wojny lub potem - ot, taka mała konspiracja. O niektórych znalazł strzępy informacji w jakichś niemieckich starych pismach. No i najważniejsze - przez trzydzieści lat chodził po górach pięć dni w tygodniu. Obiecuję, że jak zdobędę spis tych chatek, to zainteresowanych poinformuję. Pozdrawiam serdecznie 
Oj, jak trzeba było się czołgać, to się czołgałem. Pokonać skałę? Wspinałęm się. Jakieś bagna czy szuwary, ryłem w nich po pas, po szyję (potraciłem w ten sposób wielu towarzyszy wędrówek - potonęli gdzieś w bagnach
). Byłem nawet tam, gdzie wzrok nie sięga, gdzie ludzka myśl nie dociera. Brnąłm w śniegu, deszczu, chłodzie i mrozie.
Emil, a tak poważnie, to czekam na spis chatek. Przecież ja też nie muszę wiedzieć o wszystkich chatkach.
Emil, a tak poważnie, to czekam na spis chatek. Przecież ja też nie muszę wiedzieć o wszystkich chatkach.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”