voi-vod pisze:tomaszll pisze:Wiele osób na tym forum uważa za normę, że idzie się w góry, pije piwo w każdym możliwym schronisku czy barze a wieczorem do kolacji wódka. A tutaj przyszła grupa młodzieży wypiła trochę więcej i ogromne głosy oburzenia ze strony osób, które same piją sporo w górach tylko, że mniej niż ta grupa.
Nie widzisz różnicy między ludźmi wędrującymi po górach, sprzątających po sobie a często po innych i pijących przy tym alkohol zwykle w umiarkowanej ilości a takimi co jadą do chatki w górach tylko po to żeby zrobić imprezę na której się uchleją i zostawią po sobie syf ?
Jeśli ktoś jedzie w góry pije w prawie każdym możliwym miejscu alkohol
(schronisku, barze) a następnie imprezuje do późna w nocy przy wódce czy winie to uprawia turystykę pieszo-alkoholową. To jego sprawa co robi.
A ta młodzież też musiała wejść i to spory kawałek do chatki a później z niej zejść. Też imprezowali wieczorem tylko wypili znacznie więcej i trochę rozrabiali. Tak naprawdę nie wiemy co było dalej bo młodzież jeszcze spała. Może na drugi dzień posprzątali po sobie?
Różnica jest w ilości spożytego alkoholu i głośniejszej zabawie.
A dla TEORETYCZNEGO turysty indywidualnego, który idzie cały dzień po zarwanej nocy w pociągu czy autobusie a na wieczór przychodzi do chatki aby coś ugotować i zamierza iść szybko spać aby wstać o 5 rano i ruszyć rano na długi wyczerpujący marsz nie ma specjalnie dużego znaczenia czy w nocy nie wyśpi się z powodu małokulturalnych śpiewów młodzieży czy też kulturalnego głośnego grania do późnych godzin nocnych.
Jakoś nie mogę uwierzyć, że każdy kulturalnie pijący alkohol sprząta po sobie. Ostatnio szedłem czerwonym szlakiem na Ślężę z Sobótki i na szlaku mnóstwo porzuconych butelek i puszek po piwie. W jednym miejscu ktoś nawet zostawił pusty kubek plastikowy obok pustej porzuconej butelki z piwem. Myślę, że osoby te kulturalnie wypiły sobie piwko na podejściu a butelkę ciach niezbyt kulturalnie w krzaki.
Inna sprawa, że wszystkie śmietniki obok miejsca odpoczynku gdzie łączy się szlak czerwony z żółtym były dokumentnie zapchane tak, że śmieci walały się obok i nawet obok stolika i ławki w szałasie. Odpowiednie służby co ustawiły śmietniki zapomniały, że trzeba je regularnie opróżniać. Brzydki to widok i niestety mocno charakterystyczny dla innych miejsc w polskich górach. Zapchany śmietnik widziałem kilka razy na Bukowej Kalenicy i w schronie pod Puszczą Jaworową nad Bielicami.