Dzisiaj tam pojechałem z synem, taka szybka wycieczka. No niestety koszmar i rozczarowanie. Przerób mają ogromny, bilety drogie, jednym słowem gorąco odradzam ten przybytek.
Za dwie osoby zapłaciłem 22 zł (9 zł ulgowy), przepędzanie - trudno tu mówic o zwiedzaniu - trwa około 20 minut. Przewodnicy (chyba jacyś studenci) recytują wyuczony na pamięc tekst z prędkością karabinu maszynowego, nie ma mowy o zadawaniu jakichkolwiek pytań (nie wiem czy byliby w stanie odpowiedziec) bo po prostu nie pozwalają się odezwac - bla bla bla pierdu pierdu i proszę dalej do następnego obiektu! I do tego mówią koszmarnym językiem - jakiś taki porąbany „zaśpiew” rodem z pola buraków - nie wiedziałem czy się z tego śmiac czy płakac, porażka straszna. Do tego akcentowanie nie wiadomo z jakiego narzecza.
Nie był to przypadek tylko jednego „oprowadzacza” bo zwiedzaliśmy z synem własnym tempem, odłączając i podłączając się do kolejnych do kolejnych grup.
OMIJAJCIE Z DALEKA!
Kowary, muzeum miniatur zabytków - maszynka do zarabiania
Re: Kowary, muzeum miniatur zabytków - maszynka do zarabiani
seba123 pisze:OMIJAJCIE Z DALEKA!
Cenne ostrzeżenie. Mankamentem takich miejsc jest faktycznie zazwyczaj "przerób" jak największej ilości osób. Większość pewnie i tak nie zwraca uwagi, na kwestie, które poruszyłeś, a w innych pozostaje niezadowolenie.
Przewodnicy stanowią zasadniczą podstawę odbioru wystawy przez zwiedzających, a z opisu wygląda to żałośnie.
Nasuwa mi się porównanie jakości i zaangażowania przewodników z trzech podziemnych obiektów walimskich. Opowiadają właściwie o tym samym, a jednak różnice bywają duże.
Byłem tam ze 3 (a może 4) razy.
Pierwszy raz kiedy jeszcze Park nie był tak znany, a oprowadzał sam właściciel. Wspomnienia bardzo pozytywne - spokojny spacer wśród eksponatów i spora dawka informacji od oprowadzającego. Przy następnych wizytach nie korzystałem już z usług przewodników, lub też (tak jak seba123) wyrywkowo podczepiałem się pod inne grupy.
Drogo? Nieopodal są Sztolnie Kowary. Nie pamiętam ceny, ale dla mnie tam dopiero było drogo, w stosunku do tego, co można było zobaczyć i usłyszeć.
(Zawsze twierdzę, że) raz można pójść, żeby zobaczyć. I to jest właśnie takie miejsce. Ja byłem tam 2 razy, i o jeden raz za dużo. Obsługa przewodnicka była taka, jak opisywał seba123 (widać, niestety, Park wziął przykład ze Sztolni). 2-ch różnych przewodników opowiedziało dokładnie, słowo w słowo, to samo, włącznie z tymi samymi (kiepskimi) żartami. Sposób oprowadzania był taki, że o ile za pierwszym razem uznałem, że przewodniczka albo ma te dni, albo jest na kacu, to za drugim razem przewodnik zdawał się być w stanie agonalnym.
Cóż. Nie pierwszy to przypadek, gdy wzrost popularności idzie w parze ze spadkiem jakości. Niestety.
Pierwszy raz kiedy jeszcze Park nie był tak znany, a oprowadzał sam właściciel. Wspomnienia bardzo pozytywne - spokojny spacer wśród eksponatów i spora dawka informacji od oprowadzającego. Przy następnych wizytach nie korzystałem już z usług przewodników, lub też (tak jak seba123) wyrywkowo podczepiałem się pod inne grupy.
Tu się nie zgodzę. Uważam, że eksponaty tam wystawione warte są obejrzenia, nawet bez przewodnika. Może i drogo, ale nie na tyle by zajrzeć tam co parę lat (częściej nie ma sensu) i zobaczyć - co nowego. Po Parku można chodzić do woli i pstrykać zdjęć do bólu. Oczywiście rozumiem (i popieram) postawę, że jeżeli płacę za przewodnika, to wymagam by był (sensowny). Ale mi się nie chce wykłócać.seba123 pisze:OMIJAJCIE Z DALEKA!
Drogo? Nieopodal są Sztolnie Kowary. Nie pamiętam ceny, ale dla mnie tam dopiero było drogo, w stosunku do tego, co można było zobaczyć i usłyszeć.
(Zawsze twierdzę, że) raz można pójść, żeby zobaczyć. I to jest właśnie takie miejsce. Ja byłem tam 2 razy, i o jeden raz za dużo. Obsługa przewodnicka była taka, jak opisywał seba123 (widać, niestety, Park wziął przykład ze Sztolni). 2-ch różnych przewodników opowiedziało dokładnie, słowo w słowo, to samo, włącznie z tymi samymi (kiepskimi) żartami. Sposób oprowadzania był taki, że o ile za pierwszym razem uznałem, że przewodniczka albo ma te dni, albo jest na kacu, to za drugim razem przewodnik zdawał się być w stanie agonalnym.
Cóż. Nie pierwszy to przypadek, gdy wzrost popularności idzie w parze ze spadkiem jakości. Niestety.
Ostatnio zmieniony 06-08-2009 09:07 przez KornelO, łącznie zmieniany 1 raz.

W parku byłem 2 razy - raz z przewodniczką a raz tak sobie pochodziliśmy przy okazji jakiejś wycieczki.
Pierwszy pobyt oceniam bardzo dobrze - przewodniczka była kompetentna i odpowiadała na każde pytanie - cały nasz obchód trwał coś około godziny.
Drugi pobyt był jakieś pół roku później - nie było pogody na wyjście w góry a że byliśmy ze zorganizowaną grupą pojechaliśmy do Kowar.
Na bramce żona zapytała się czy może dostaniemy jakąś zniżkę bo niedawno byliśmy i obsługa wpuściła nas wogóle za darmo. Za drugim darmowym razem pokazano nam nawet pracownnię.
Tak więc uważam to miejsce za bardzo sympatyczne i nie do końca się zgadzam z Tobą seba.
Oczywiście wszystko zależy może od pory w jakiej się tam jest i od ilości zwiedzających.
Jak dla mnie to miejsce to naprawdfę DUŻY POZYTYW.
Pierwszy pobyt oceniam bardzo dobrze - przewodniczka była kompetentna i odpowiadała na każde pytanie - cały nasz obchód trwał coś około godziny.
Drugi pobyt był jakieś pół roku później - nie było pogody na wyjście w góry a że byliśmy ze zorganizowaną grupą pojechaliśmy do Kowar.
Na bramce żona zapytała się czy może dostaniemy jakąś zniżkę bo niedawno byliśmy i obsługa wpuściła nas wogóle za darmo. Za drugim darmowym razem pokazano nam nawet pracownnię.
Tak więc uważam to miejsce za bardzo sympatyczne i nie do końca się zgadzam z Tobą seba.
Oczywiście wszystko zależy może od pory w jakiej się tam jest i od ilości zwiedzających.
Jak dla mnie to miejsce to naprawdfę DUŻY POZYTYW.
może miałem pecha, ale więcej tam nie pojdę i nikogo nie zabiorę...
Dzień wcześniej byliśmy w Muzeum Przemysłu w Wałbrzychu (KWK Thorez) i tam choc o podziemnych pracach górniczych niewiele (atrakcją jest samo przejście przez Lisią Sztolnię?!) mało jest pokazanych podziemnych urządzeń, to wrażenia bardzo pozytywne. Przewodnicy to chyba byli pracownicy kopalni i powiedzieli sporo ciekawych informacji nt. ostatnich lat pracy kopalni (pracowała do 1996 r.), rabunkowe wydobycie, błędy w gospodarowaniu, warunki pracy, itd. Pokazanych jest sporo urządzeń infrastruktury naziemnej - to prawdziwa gratka - większośc to były eksponaty muzealne już w momencie zamykania kopalni. Pomieszczenia socjalne i biurowe są tak jak w dniu likwidacji - czas tam się zatrzymał.
To trochę temat nie związany z Górami ale warto!
Czas zwiedzania ponad 2 godz., bilety po 6 zł
jak znajdę trochę czasu dam więcej fotek
Dzień wcześniej byliśmy w Muzeum Przemysłu w Wałbrzychu (KWK Thorez) i tam choc o podziemnych pracach górniczych niewiele (atrakcją jest samo przejście przez Lisią Sztolnię?!) mało jest pokazanych podziemnych urządzeń, to wrażenia bardzo pozytywne. Przewodnicy to chyba byli pracownicy kopalni i powiedzieli sporo ciekawych informacji nt. ostatnich lat pracy kopalni (pracowała do 1996 r.), rabunkowe wydobycie, błędy w gospodarowaniu, warunki pracy, itd. Pokazanych jest sporo urządzeń infrastruktury naziemnej - to prawdziwa gratka - większośc to były eksponaty muzealne już w momencie zamykania kopalni. Pomieszczenia socjalne i biurowe są tak jak w dniu likwidacji - czas tam się zatrzymał.
To trochę temat nie związany z Górami ale warto!
Czas zwiedzania ponad 2 godz., bilety po 6 zł
jak znajdę trochę czasu dam więcej fotek
1008 - ???
Ja byłem w muzeum miniatur dolnośląskich w zeszłym roku w czerwcu i odebrałem je bardzo pozytywnie. Może zmieniło się na gorsze, ale uważam że miniatury robią wrażenie i pięknie się prezentują, więc można pospacerować trochę wśród nich bez opieki przewodnika.
Ja byłem w muzeum miniatur dolnośląskich w zeszłym roku w czerwcu i odebrałem je bardzo pozytywnie. Może zmieniło się na gorsze, ale uważam że miniatury robią wrażenie i pięknie się prezentują, więc można pospacerować trochę wśród nich bez opieki przewodnika.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4263
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
ja za bardzo nie rozumiem, jaki sens ma branie przewodnika czy łażenie z nim po takim obiekcie? znacznie przyjemniej jest chodzić samemu, a jeśli ktoś chce poznać dokładnie historię miniaturek, to w internecie można znaleźć znacznie więcej, niż powie nawet najlepszy przewodnik... generalnie ja wszystkim przewodnikom (a już szczególnie obowiązkowym) mówię jasne i stanowcze NIE!
PS>czy miniatury tam są opisane, czy tylko sobie po prostu stoją i tyle?
PS>czy miniatury tam są opisane, czy tylko sobie po prostu stoją i tyle?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Niektórzy wolą, żeby im ktoś opowiedział, niżby mieli sami szukać. Szczególnie, jeśli nie są zainteresowani tematem, aż tak bardzo.
Wszystkie są podpisane, co przedstawiają. Opisów (mniej lub bardziej) szczegółowych nie ma.Pudelek pisze:PS>czy miniatury tam są opisane, czy tylko sobie po prostu stoją i tyle?

ale przewodnik w takim miejscu jest jak najbardziej wskazany (zresztą nie ma wyboru) aby opowiedeziec o rzeczach których nie znajdziesz w internecie (14% Polaków korzysta świadomie z internetu!!!), np. co sprawiło trudności w budowie miniatury, skąd wzieli plany budowlane, których stron bydunków nie ma możliwości obejrzec na żywo (chocby ze względu na ukształtowanie terenu), i inne ciekawe historie... A jak nie to precz z przewodnikami i niech bilet kosztuje 5 zł a nie 13
Z jakieś 2 lata temu byłem w kopalni w Nowej Rudzie i Złotym Stoku. Same pozytywy, przewodnicy odpowiadali na moje pytania, nie spieszyło się nikomu, można było spokojnie przyjrzeć się eksponatom, poczytać gablotki i opisy. Ja oczywiście buszowałem (za zgodą przewodników) po urządzeniach elektrycznych (z zawodu i z zamiłowania jestem elektrykiem).
Najzabawniejsza sytuację miałem podczas zwiedzania bunkrów MRU. Zapytałem przewodnika- pasjonata i wolontariusza, czy wie, do czego służą pewne wnęki w konstrukcji bunkrów. Gość stwierdził, że pomimo starań, nikt z organizacji opiekującej się MRU nie doszedł przeznaczenia. Ku jego miłemu zaskoczeniu, wyjaśniłem, że są to wnęki ochraniające mufy kabli elektrycznych.
Pozdrawiam
Najzabawniejsza sytuację miałem podczas zwiedzania bunkrów MRU. Zapytałem przewodnika- pasjonata i wolontariusza, czy wie, do czego służą pewne wnęki w konstrukcji bunkrów. Gość stwierdził, że pomimo starań, nikt z organizacji opiekującej się MRU nie doszedł przeznaczenia. Ku jego miłemu zaskoczeniu, wyjaśniłem, że są to wnęki ochraniające mufy kabli elektrycznych.
Pozdrawiam
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Re: Kowary, muzeum miniatur zabytków - maszynka do zarabiani
seba123 pisze:Dzisiaj tam pojechałem z synem, taka szybka wycieczka. No niestety koszmar i rozczarowanie. Przerób mają ogromny, bilety drogie, jednym słowem gorąco odradzam ten przybytek.
Za dwie osoby zapłaciłem 22 zł (9 zł ulgowy), przepędzanie - trudno tu mówic o zwiedzaniu - trwa około 20 minut. Przewodnicy (chyba jacyś studenci) recytują wyuczony na pamięc tekst z prędkością karabinu maszynowego, nie ma mowy o zadawaniu jakichkolwiek pytań (nie wiem czy byliby w stanie odpowiedziec) bo po prostu nie pozwalają się odezwac - bla bla bla pierdu pierdu i proszę dalej do następnego obiektu! I do tego mówią koszmarnym językiem - jakiś taki porąbany „zaśpiew” rodem z pola buraków - nie wiedziałem czy się z tego śmiac czy płakac, porażka straszna. Do tego akcentowanie nie wiadomo z jakiego narzecza.
Nie był to przypadek tylko jednego „oprowadzacza” bo zwiedzaliśmy z synem własnym tempem, odłączając i podłączając się do kolejnych do kolejnych grup.
OMIJAJCIE Z DALEKA!
Skansen Miniatur
Typ obiektu: galeria/wystawa
Kraj: Polska
Województwo: wielkopolskie
Powiat: poznański
Miejscowość: Pobiedziska
otwarte: 8.00-20.00
cena: bilet 5 zł, szkolny 4 zł, grupowy dla dorosłych 4 zł, grupowy szkolny 3,50 zł
Na Szlaku Piastowskim, między Gnieznem a Poznaniem, powstał skansen przedstawiający najciekawsze budowle Wielkopolski wraz z ich otoczeniem. Ciekawie wyeksponowane na świeżym powietrzu modele wykonano z tworzyw sztucznych, z wielką dbałością o szczegóły, w skali 1:20. Największe są nieco wyższe od dorosłego człowieka, najmniejsze - niższe od dziecka.
Obecnie ekspozycja liczy 35 makiet, m.in. Mysiej Wieży, poznańskiego Starego Rynku i opery z parkiem, Biskupina, gnieźnieńskiej katedry i pałacu w Rogalinie. To niepowtarzalna okazja, aby w jednym miejscu i z zupełnie innej perspektywy - niczym Guliwer w krainie Liliputów - przyjrzeć się najważniejszym obiektom architektonicznym regionu, porównać proporcje, kształty i detale.
http://www.pascal.pl/atrakcja.php?id=49 ... s=biskupin
Jak widać najdroższy bilet tylko 5 zł. I co ważne, skansen można zwiedzać samodzielnie, bez przewodnika.

Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”