Wojtek: zdjątka muszę wywołać i jak będe miał dostęp do skanera to moge jakieś podesłać. Na Róg podjeżdżałem bodajże niebieskim szlakiem (nie czerwonym). Niestety jest słabo oznaczony, a na początku jakby wiódł przez teren prywatny (trzeba sie było schylać pod jakimiś rozciągnietymi w poprzek drogi drutami

). Jak się już jest w okolicach można sobie też zobaczyć Czartowskie Skały (w pełni można je podziwiać jak się na nie wejdzie bo z dołu nie wyglądają aż tak okazale). A dla masochistów (takich jak ja

) polecam targanie roweru na plecach na Trupienia (ścieżką dydaktyczną). Wrażenia murowane szczególnie na ostatnim odcinku, na którym jest chyba ze 60 stopni nachylenia

. Zmęczyłem się jak pies ale warto było. Szczyt jest krawędzią Gór Stołowych, fajnie to wygląda. Na szczycie niestety zgubiłem zejście szlakiem. Złapałem małego doła Słonce zaczynało zachodzić a ja posuwałem się z iście żółwim tępie (szybciej się nieda z rowerem, trzeba to wziąźć pod uwage gdy się tam wybiera). Na dodatek do domu jeszcze szmat drogi. Jakby Wam zdarzyło się to samo pociesze was, że zjazd jest koło takiego małego jeziorka wśród skał (tudzież dużej kałuży

) Pozdrawiam