Beskid Żywiecki 22-24.10.2010

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
mzak
podróżnik
Posty: 246
Rejestracja: 13-06-2007 09:12
Lokalizacja: Wrocław

Beskid Żywiecki 22-24.10.2010

Postautor: mzak » 25-10-2010 18:51


Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 02-11-2010 14:44

Ponieważ z mzakiem spotkaliśmy się nieoczekiwanie w bacówce na Rycerzowej pozwolę sobie dorzucić do jego wątku swoje 0,03 pln :-P.
Kilka dni przed wyjazdem dostałem zaproszenie od Angiego na wspólna wyprawę na Rycerzową. Byłem na niej co prawda w tym roku już dwa razy, ale jak to mówią dla towarzystwa Cygan dał się powiesić ;-). W piątek rano okazuje się, że w tych stronach zaczyna bawić też moja znajoma Aneta.
Wyruszam ze Skierniewic w pierwszych sobotnich minutach. Plan dojazdu mam dość karkołomny - przesiadki w środku nocy w Lublińcu i Katowicach. W okolicach 9.30 jednak docieram do Soli. Sklepostop i ruszam znanym mi już czarnym szlakiem do Rycerki. Stamtąd mozolnie wspinam się na Praszywkę. Sms do Angiego i już wiem, że reszta ekipy czai się na Przysłopie. Co sił w nogach pędzę do reszty ekipy. Odpoczynek, pogaduchy i wzmocnionym składem szturmujemy Będoszkę. Po drodze wreszcie pojawiają się inni turyści. Potem hop siup na Przegibek, obiadek i piwko i ruszamy czerwonym na Rycerzową. Po drodze piękny widok na Małą Fatrę. O 17.30 meludujemy się pod opiekuńczymi ramionami Cegły i Muchy ;-). Jeszcze tylko namierzenie się z Anetą i po chwili cała siemioosobowa ekipa oddaje się konsumpcji trunków i nocnym góroholików rozmowom.
Niedziela upłynęła na nie spiesznym marszu na Przegibek - tym razem niebieskim szlakiem. Piwko, pogaduchy i kolejna niespodzianka. Nagle ktoś mi mówi dzień dobry i w szoku stwierdzam obecność Doroty - znajomej sąsiedniego Łowicza. Z Anetą zaczynamy mieć zgryza - czy iść dalej z Dijinnem i Angim i jeszcze zaliczyć Rachowiec, czy też pojechać z Żywca do domu, czy może poderptać z Dorotą i jej koleżanką i zabrać się jej mikrusią. Cóż góroholikowi w żłobie dano... W końcu jednak wybieramy wariant drugi. Żegnamy się z częścią ekipy i już w czwórkę schodzimy do Rycerki Kolonii. Dijnn podrzuca nas do Żywca - tu kolejne rozstanie. Już w troje jedziemy do Katowic. O 17.20 rozstaejmy się z Angim. W Skierniewicach zostawiam Anetę samą.

Angiemu dziękuję za zaproszenie, Koleżance i Kolegom zaś za wyśmienite towarzystwo.

Nieliczne moje fotki tradycyjnie na Picasie

Migawka
podróżnik
Posty: 115
Rejestracja: 14-06-2009 11:03

Postautor: Migawka » 05-11-2010 18:50

Mzak... powiedz gdzie i jak zamawia się taką pogodę ? :)


Wróć do „Relacje z wypraw”