Sudecki chrzest górski - jak to było?

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Sudecki chrzest górski - jak to było?

Postautor: Leuthen » 04-11-2011 14:19

Lektura postów w wątku http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=2978 zachęciła mnie, by założyć wątek, w którym każdy, kto ma ochotę, może opisać swą pierwszą poważną wyprawę sudecką :wink:

Pierwszą górą, którą zdobyłem, była Wieżyca (miałem wtedy 9 lat) - w drodze na Ślężę z Sobótki, ale za swój "chrzest bojowy" uważam wyprawę w sierpniu 1998 r. To było tydzień przed tym, jak poszedłem do 8. klasy podstawówki. Pojechaliśmy z kolegą na Pogórze Izerskie i w Karkonosze.
Pierwszy raz zrobiłem wtedy trasę: Szklarska Poręba-Karpacz grzbietem Karkonoszy. Najlepiej chyba pamiętam zejście przez Biały Jar, ponieważ miałem wtedy bardzo modne buty - "Vansy", ale one (ze swoją płaską podeszwą) kiepsko nadawały się do stąpania po kamieniach tego zakątka Karkonoszy :lol: Bolało, ale przestało :)
Pamiętam, że zbliżając się do Spalonej Strażnicy widziałem sylwetkę polskiego pogranicznika i miałem stracha, bo nie miałem przy sobie paszportu a myślałem, że idąc wzdłuż granicy trzeba go mieć bo czasem słupki wskazują, że jest się w Czechach.
Jeszcze jedna godna wzmianki uwaga - po tej wyprawie pierwszy raz w życiu wróciłem do domu o 1 w nocy nie będąc pod opieka dorosłej osoby :mrgreen:

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 04-11-2011 16:42

Mój może nie pierwszy raz w górach bo bardzo dużo z tatą jeździłem za bajtla od 2 roku życia, ale pierwszy wyjazd bez rodziców to było w 4 klasie podstawówki w Rudawy Janowickie :) na 4 dni- pamiętam jak dziś noclegi w PTSM-ie w Stróżnicy ;) Całość była zorganizowana przez świetnego faceta - nauczyciela geografii z mojej szkoły, propagatora turystyki i później wielu innych ciekawych rzeczy min biegów i marszy na orientację :)
Nie było może żadnych niespodzianek podczas tego pobytu bo praktycznie każdy z nas był nieźle wyposażony jak na tamte czasy - trapery z Otmętu lub tzw "kangurki", koszule flanelowe itp :) Oj to były czasy!!!! i od tego czasu to praktycznie 20 lat minęło ...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5003
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 04-11-2011 21:55

Jednym z moich pierwszych charakterystycznych wyjazdow w gory byla wyprawa gdzies nad korbielowem w strone hali mizowej gdzie sie wypierdzielilam na mokrym korzeniu i zlamalam obojczyk. Mialam poltora roczku. Nie pamietam tego ale rodzice mi czesto opowiadali 8) i uczulali zeby uwazac na korzenie ;)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 04-11-2011 22:08

buba1 pisze:zlamalam obojczyk. Mialam poltora roczku.

!!! Jak na razie, to najbardziej dramatyczny opis debiutu w tym wątku. Ale po relacjach widac, że ta kontuzja w żaden sposób nie wpłynęła negatywnie na Twoje podróże :)

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 05-11-2011 00:36

Chyba 1983 rok- obóz hufca ZHP Kędzierzyn w Międzygórzu (prawdopodobnie 6 klasa podstawówki). Poszliśmy na Śnieżnik, kilka razy łaziliśmy wokół Iglicznej.
1985 rok, po zakończeniu podstawówki, pierwsza wyprawa solo, z kumplem, autostopem i koleją, dotarliśmy do Karpacza (pociągiem, pamiętam TKt-48!), spaliśmy pod namiotem, wyprawa na Śnieżkę, ale wopiści nas nie puścili na szczyt, bo byliśmy gówniarze :-) Moja pierwsza praca!- zarabiałem pieniądze na resztę wakacji myjąc gary w knajpie w Karpaczu. Potem m.in. biwakowaliśmy pod nastawnią na stacji Świdnica Kraszowice, do dyżurnej chodzlilśmy po wodę, pamiętam pełno wojsk radzieckich.
Przełom lat 80 i 90, kultowa Srebrna Góra w Górach Sowich/ Bardzkich, pół Kędzierzyna wtedy tam siedziało, ludzie wywodzący się z kędzierzyńskiego harcerstwa, piwo lało się w ilościach proporcjonalnych do stopnia funkcyjnego w harcerstwie.
Z dotarciem w Sudety nie było problemów, jeździła legendarna Śnieżka i inne pociągi.
To były czasy!

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 05-11-2011 14:50

Skoro opowiadamy o swoim pierwszym razie :-P. Kwiecień 2000 roku trasa Głuszyca-Walim-Wielka Sowa - Zygmuntówka - Srebrna Góra - Bardo Śląskie. Pierwszy wyjazd w Sudety, pierwszy wyjazd w góry na ciężko. I tak mi jakoś zostało na lata :-D

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5003
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 05-11-2011 15:28

A ja wogole dopiero teraz doczytalam tytul watku- ze chodzi o sudety a nie o gory wogole ;)

W sudetach pierwszy raz bylam majac lat 4, w miedzygorzu, ale caly czas lalo i bylo strasznie zimno, wiec chodzilismy tylko na krotkie spacery do lasu albo na miasto i wracalismy zeby sie suszyc. Tata raz sie uparl ze pojdzie mimo deszczu na snieznik, poszedl, ale butow i kurtki to nie dosuszyl do konca wyjazdu ;)

Tak zeby wyjsc w gory to pierwszy raz w sudetach bylam w 2002 roku wraz z kolem naukowym geografow, ktorzy organizowali oboz integracyjny dla studentow 1 roku. Mieszkalismy w kletnie w domku przypominajacym chatke studencka. Wybralismy sie na snieznik , a jak schodzilismy zaczelo lac, zrobila sie mgla i pobladzilismy. Zeszlismy do jakiejs zapadlej wioski i do kletna musielismy wracac asfaltem w potokach deszczu chyba 15 km. Wtedy po raz pierwszy zobaczylam sudeckie wsie, znacznie rozniace sie od tych w beskidach. Ogromne ilosci starych, nieraz zruinowanych i opuszczonych domow, jakies murki, stodoly jak zapomniane palace. Wtedy wlasnie, w tej mokrej dolinie, ktorej nie znalismy nazwy, wtedy zauroczyly mnie sudety :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 06-11-2011 00:16

1991 rok, mam 4 lat i drapię się na Chojnik :)

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 06-11-2011 19:20

Ja jakoś pierwszego razu nie pamiętam :( Mieszkałem we Wrocławiu od pierwszego roku życia. Jeździłem z rodzicami na wczasy do Szklarskiej Poręby, na wycieczki zakładowe, a Ślęża to był cel wycieczek szkolnych "obowiązkowy". Pamiętam, że mając 6 lat pierwszy raz jechałem sam wyciągiem na Szrenicę.

Awatar użytkownika
Spirit
podróżnik
Posty: 227
Rejestracja: 21-07-2008 00:13
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Postautor: Spirit » 06-11-2011 19:39

Ale fajny wątek :D Mój pierwszy raz w Sudetach, hm, no to tak;najpierw była szkolna wycieczka chyba w czwartej klasie do Międzygórza, weszliśmy na Igliczną i aż do końca ósmej klasy byłam przekonana, że to był... Śnieżnik :lol: Ten był właśnie po podstawówce na wakacjach tuż przed pójściem do szkoły średniej.Potem chyba w roku 2000 był pierwszy raz samemu w góry i była to Ślęża, na której tego dnia się pogubiłam jak dziecko we mgle w drodze na szczyt.Najpierw zamiast iść szlakiem pod górę cały czas jakoś z niego zlazłam i wylądowałam w Strzegomianach, a gdy wkońcu dotarłam na szczyt i już schodziłam to też nie tędy gdzie trzeba.Gubienie się zostało mi do dziś :lol: .A 15.10.2005 były pierwszy raz Karkonosze i wejście na Śnieżkę, z grupą tą moją, z którą do dziś wędruję prawie co miesiąc.W 2007 były pierwszy raz Karkonosze w pojedynkę.Jest tych pierwszych razów trochę :P

gar
stary wyga
Posty: 1516
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 06-11-2011 20:04

Podobnie jak wirek swojego pierwszego razu w Sudetach nie pamiętam, ale jak się odwiedzało dziadków w Kamiennej Górze i miało rodziców-górołazów to ciężko powiedzieć kiedy pierwszy raz byłem na sudeckim szlaku, ale można przypuszczać że miałem góra 2 lata.
Samotny pierwszy raz to coś koło roku 1992 i Rudawy Janowickie oraz Góry Kamienne (ale które z nich były pierwsze tego nie mogę sobie przypomnieć).
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 06-11-2011 22:44

buba1 pisze:Mieszkalismy w kletnie w domku przypominajacym chatke studencka.


To chyba była ta druga (po Domku Myśliwskim) chatka pod Śnieżnikiem, słyszałem o niej, ale nigdy nie dotarłem, ZTCW to jest zamknięta, a klucze ma leśniczy.

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 07-11-2011 22:27

Pierwszy raz (jaki pamiętam) w Sudetach byłem w trzeciej lub czwartej klasie szkoły podstawowej na koloniach letnich w Bukowinie Kłodzkiej. To był 76 lub 77 rok :) Na pewno zaliczyłem wtedy Błędne Skały i Szczeliniec oraz zagubienie w lesie podczas zbierania jagód :)
Z tego samego okresu pamiętam wycieczkę szkolną na Ślężę. Szliśmy przez Wieżycę a do Sobótki przyjechaliśmy pociągiem. Skład był ciągnięty przez parowóz, oj dawno to było.
Pierwsza wycieczka na własną rękę z kolegami do Zagórza ze Świdnicy żółtym szlakiem. Wracaliśmy zielonym do Modliszowa i asfaltem do Świdnicy. Miałem wtedy 13 lub 14 lat.
A to jest moja pierwsza mapa turystyczna:

Obrazek

Mam ją do dziś :)
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 12-12-2011 08:05

pierwszy w ogóle wyjazd to chyba czas spędzony z ciocią pracującą jako lekarz w Czeszce w Świeradowie podczas turnusów dla jakichś dzieci. okolice Polany Izerskiej znałem wtedy nieźle. i wszystko się wydawało jakieś większe ;-)

a pierwszy bez kurateli, to raczej wyjazd rowerem na Kopę Biskupią z kumplem w czerwcu 2006.

natomiast Opus Magnum to chyba tu - http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1780&start=0

pamięta ktoś? ;-)
"following our will and wind we may just go where no one's been"


Wróć do „Relacje z wypraw”