"§ 8 (...)
4. Uprawnienia przewodnika górskiego - sudeckiego (...) Obszar uprawnień obejmuje teren położony na południe i południowy zachód od drogi Jędrzychowice - Bolesławiec (droga nr 4) - Złotoryja - Jawor (droga nr 363) - Strzegom (droga nr 374) - Świdnica (droga nr 382) - Tworzyjanów (droga nr 35) - Sobótka - Jordanów Śl. (drogi lokalne) - Łagiewniki (droga nr
(...}
§ 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do zapewnienia udziału:
(...)
2) przewodnika górskiego - na obszarach górskich określonych w § 8, jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy miejscowości;"
źródło: http://bap-psp.lex.pl/cgi-bin/demo.cgi?id=&comm=jn&akt=nr17121660&ver=-1&jedn=-1
Czy wiecie, że w myśl tych przepisów wycieczki piesze, które odbywają się na całej rozległej prawie płaskiej części terytorium woj. dolnośląskiego i opolskiego - poza obszarem zabudowy miejscowości, nawet po znakowanych szlakach turystycznych - między polami, na których rośnie zboże i kapusta mogą prowadzić wyłącznie przewodnicy sudeccy? Mądre to jak cholera, nieprawdaż? Kto te wszystkie bzdury powymyślał?
Jak mogę przypuszczać, źródło tych ograniczeń tkwi w mentalności naszych urzędników ministerialnych - w zdecydowanej większości zapewne narciarzy zjazdowych, których kontakt z górami sprowadza sie do okolic "boiska" wzdłuż wyciągu. Statystyki górskie pokazują, że wypadki w górach w wiekszości dotyczą właśnie tej grupy społecznej i stąd chyba te chore pomysły narzucenia organizatorom turystyki na tym terenie obowiązku obsługi wycieczek wyłącznie przez przewodnika górskiego.
Co o tym sądzicie? Czy ktoś znajduje jakieś inne wytłumaczenie zaistnienia tak kuriozalnych zapisów w tym podobno wymagającym poważnego traktowania akcie prawnym.
Pozdrawiam
