Nasza wędrówka zaczyna sie na przystanku CFR Sebeş Olt
Bujamy się w kierunku gór, do Sebeşu de Sus
W końcu jestesmy na grani, na Şaua Surului
Odpoczynek pośród fogaraskich rododendronów
Na nocleg wybieramy brzeg jeziora Avrig
Poranek trochę mglisty, ale po śniadaniu ...
... i wizycie łowiecek wypogadza się.
Idziemy więc dalej, na Şaua Scării
Widok na Serbotę i grań Negoiu.
No to idziemy …
A co tam…
Na Negoiu jednak dzisiaj nie dojdziemy.
Pogoda załamuje się, zaczyna błyskać, musimy się trochę cofnąć spod Igły Cleopatry i w dogodnym miejscu zabiwakować. Tu poznaliśmy co znaczy powiedzenie „piździ jak w Transylwanii”.
Następnego dnia możemy iść dopiero po ustabilizowaniu sie pogody, po ok. czternastej
No i Negoiu jest nasz.
Stringi Drakuli zamknięte, więc bujamy sie przez Doamnei, ale ze względu na trudności ze zmrożonym śniegiem schodzimy na nocleg do dolinki na południe od grani.
Czas iść ...
Dobrze, że zanocowaliśmy w dolince, bowiem przez dłuższy czas brakowało płaskiego.
Po trudnościach, widok na Lacul Călţun
Schodzimy…
Podchodzimy…
Nic na skróty !!!
Lacul Capra. Najpiękniejsza miejscówka w której nocowaliśmy
Rozgrzewka…
I w drogę. Ale nie tą (Szosa Transfagaraska)
Stamtąd przyszliśmy…
… a tam pójdziemy. Ścieżki niestety nie widać.
Ale co tam, wiemy gdzie iść…
No i po wszystkiemu,
…ale nie od razu,
jeszcze ucho igielne…
i pojawia się stawek.
Przy nim zanocujemy.
Do schroniska Podragu nie schodzimy, bo i po co…
gdy przed nami Moldoveanu.
Przed nim Viştea Mare
Bunkrujemy plecaki i na Moldka bujamy sie na lekko.
No i jest.
Wspomnienie przebytej trasy…
Na nocleg wybieramy refugiul. Grzmi.
W schronie odwiedzają nas rumuńscy alpiniści. Przynieśli cujkę. Nawet dobra była. Mówili, że przynoszą ją dla pasterzy na wymianę za ser. Robili przebieżkę przed wyjazdem na Kaukaz. Powiedzieli nam, ze zapowiadają silne burze i tydzień intensywnych opadów.
Wybieramy więc Portiţa Viştei i schodzimy z grani.
Valea Vistisoara
Rumosz troche sypki, ale dało się zejść...
..na obiad.
Pojawiają się strumyki,
potężnieją,
ale dobrzy ludzie pobudowali kładki.
Fogarasze za nami
Ucea. Zdążyliśmy przed ulewą. Po drodze do Aradu widzieliśmy jak wzbierają rzeki i zaczynają zalewać miejscowości.
