Wokół Raciborza rowerami (impreza grupowa)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Wokół Raciborza rowerami (impreza grupowa)

Postautor: Michał » 18-09-2012 01:29

16 września zorganizowaliśmy wycieczkę rowerową wokół Raciborza.
Ekipa w sile Staszka, Sławka- Klub Turystyki Kolarskiej "Horyzont" w Kędzierzynie Koźlu, Eco - reprezentant forum Sudety.it, i nasze dwie skromne osoby czyli Gosia i ja wyruszyliśmy pociągiem z Kędzierzyna (Eco czekał na nas na miejscu).
Niewiele brakowało, a misternie przygotowany plan całej wyprawy ległby w gruzach za sprawą suprise od naszej ukochanej kolei. Najpierw okazało się, że nasz pociąg z Wrocławia do Rybnika jest opóźniony 30 minut. Potem czas opóźnienia ewaluował do 40 minut z szansą na przyjazd "nigdy", gdyż pociąg gdzieś na trasie się rozkraczył. Czas nas gonił, bowiem prom w Grzegorzowicach kursuje do godz. 12.30, a jeszcze trzeba dojechać. Kiedy towarzystwo rozlazło sie po całej stacji, na dwie minuty przed planowym odjazdem ogłoszono, że pociąg z Wrocławia jest opóźniony owszem, 40 minut, ale pociąg do Rybnika ...właśnie odjeżdża. Kolejarze bowiem wpadli na słuszną myśl, i podstawili ekstra dodatkowy skład. Wszystko fajnie, tylko szkoda, że ogłosili to na 2 minuty przed odjazdem. Ale ostatecznie opatrzność czuwała nad nami przez całą wycieczkę, i szczęśliwie ruszyliśmy w trasę.

Obrazek

Wysiedliśmy z rowerami w Nędzy Wsi, gdzie czekał na nas Eco, przybywszy uprzednio rowerem z sobotniej imprezy turystycznej w Łaziskach, po drodze zwiedziwszy Rudy.

Obrazek

Dziarsko ruszyliśmy w trasę, pierwszy punkt programu to przeprawa promem przez Odrę w Grzegorzowicach. Prawdę mówiąc, tego punktu obawiałem się najbardziej, bowiem z promem bywało równie, już parę razy pocałowałem zamknięty szlaban. Ale jak wspomniałem, opatrzność czuwała nad nami, i prom planowo kursował.

Obrazek

Dotarliśmy do Łubowic, gdzie pielęgnuje się rodzinne korzenie poety Einhendorfa. Tutaj był dłuższy postój.
Cmentarz z pomnikami rodu Einhendorfa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruiny pałacu (nie rowerów :-) ) Einhendorfa, ochoczo spenetrowane przez brać naszej wyprawy.

Obrazek

Kolejnym przystankiem był zabytkowy młyn wodny w Brzeźnicy. Specjalnie na nas czekał pan przewodnik (w szarej kurtce), który oprowadził nas po młynie.

Obrazek

Młyn z XIX w. został pieczołowicie odrestaurowany społecznymi siłami wolontariuszy z Łubowickiego Towarzystwa Einhendorfa, przy wsparciu prywatnych środków przyjaciół z Niemiec. Najważniejsze, że cała zabytkowa maszyneria jest sprawna, i dla lepszego zrozumienia sprawy specjalnie dla turystów uruchamiana.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Efektownie pędząc przez Miedonię, dotarliśmy do Raciborza, gdzie na rynku zrobiliśmy sobie przerwę obiadową (zdjęcie autorstwa Sławka, moja skromna osoba to ten łysy lekko przymulony facet ;-) ). W Raciborzu pogoda przypomniała sobie, że wciąż trwa kalendarzowe lato, zaświeciło słońce i zrobiło się ciepło i przyjemnie.

Obrazek

II etap wycieczki, to przejazd przez Arboretum Bramy Morawskiej, a następnie mozolnie wydrapując się z Doliny Odry, przejeżdżaliśmy przez śląskie wioski.

Obrazek

Pałac w Rzuchowie.

Obrazek

Wały Chrobrego- grodzisko Gołęszyców. Sceneria jak w naszym Czarnocinie. Eco i Sławek przygotowali się merytorycznie do wycieczki i opowiedzieli nam historię pra, pra dziadów.

Obrazek

Panorama na Dolinę Odry i Bramę Morawską.

Obrazek


Zdobywanie sprawności alpinisty :-)

Obrazek

Nasze zbiorowe zdjęcie.

Obrazek

Kolejną atrakcją były indywidualne zdjęcia każdego z uczestników podczas karkołomnego zjazdu do Lubomii.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Lubomia. "Horyzonciarze" (ja też się do nich zaliczam ;-) ) na tle zabytkowej kapliczki.

Obrazek

Ostatnim punktem programu (poza zdobywaniem karczmy z browarem w Raciborzu) był przejazd przez tereny przewidziane pod budowę zbiornika wodnego Dolny Racibórz. Tutaj zbiorowe zdjęcie w Nieboczowych, które z kilka lat będzie miało wartość historyczną, gdyż wieś jest przewidziana do wysiedlenia.

Obrazek

Wyprawę zakończyliśmy w pociągu z Bohumina do Kędzierzyna, uprzednio nawiedziwszy przed stacją PKP słuszny lokal bufetowy ;-)
(gość w niebieskiej koszulce to przypadkowy współpasażer, też cyklista)

Obrazek

Popełniliśmy łącznie 62 km, Ziemia Raciborska nas słusznie ugościła, i obiecaliśmy sobie, że w przyszłości znowu się spotkamy na rowerach.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 19-09-2012 06:36

Michał, jeszcze raz dzięki za zorganizowanie rewelacyjnej wycieczki :)
Nie no, dlaczego ja zawsze ostatni z fotorelacjami - aktualnie jestem na etapie przeglądania zdjęć ...
Z tym Waszym opóźnieniem to miałem huśtawkę nastrojów. Najpierw zniesmaczenie opóźnieniami naszej kolei, za chwilę gwałtowna poprawa humoru - postanawiam ten czas spędzić na piciu piwa - a kolejny etap, gdy zadzwoniłeś, że jedziecie jednak zgodnie z planem - smutek, że nici z knajpy... :P

Acha, tak na marginesie, gratuluję nosa do piwobrajnych miejsc :D


buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 14-01-2013 23:19

https://picasaweb.google.com/1098405150 ... 1757210674

zobaczylam ta fote i taka mnie tesknota za podlaska wedrowka wziela!!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...


Wróć do „Relacje z wypraw”