już powoli nie daję rady sobie z tym wszystkim
już powoli nie daję rady sobie z tym wszystkim
Ciągła walka o wszystko wykańcza człowieka.Wszędzie trzeba udowadniać że jest się chorym np.ostatnio pani na komisji powiedziała że jestem pijany po 5 minutach rozmowy-żenada totalna.Co ja zrobię że taki już jestem po wypadku mam już powoli tego dosyć tylko tu daj tu zapłać a może my ci coś damy ale prędzej zabierzemy żebyś w końcu zdechł i będzie spokój a w ogóle czego ty chcesz od nas żyjesz to się ciesz a nie jakąś kasę chcesz jeszcze od nas dostajesz od maja 318zł to sobie żyj za to a co nie da się???Ludzie pomyślcie dla kogo i za co pracujecie bo potem jak coś to ciągłe sądy lekarze prawnicy a w moim przypadku już to trwa 5lat będzie 10 listopada i końca nie widać tzn. widać jak siły nie starczy to pojadę w moje kochane góry i się powieszę a będą to sudetki moje kochane.Pozdrowionka dla wszystkich i tych co mnie znają i co nie z górskim hej
Stary, spokojnie, wyluzuj. Życie ciągle rzuca nam kłody pod nogi, ale dzięki temu stajemy się bardziej lepsi, i więcej w nas dobroci.
System opieki społecznej jest do chrzanu, to prawda, ale chyba bardziej dokucza Ci samotność i pozostawienie samemu sobie z trudnymi problemami.
Ale tak nie jest
Masz internet, spróbuj nawiązać kontakt z jakąś grupą wsparcia, stowarzyszeniem. teraz jest tego pełno, tam ludzie wzajemnie się wspierają dobrą radą, duchem, w grupie jest zawsze raźniej, a często mają specjalistów, którzy wesprą fachową radą, choćby psychologiczną.
Nie jesteś sam, choćby na tym naszym forum, jest jeszcze kilku forumowiczów, którzy też borykają się ze poważnymi problemami zdrowotnymi. Dasz radę!
Powodzenia
System opieki społecznej jest do chrzanu, to prawda, ale chyba bardziej dokucza Ci samotność i pozostawienie samemu sobie z trudnymi problemami.
Ale tak nie jest
Nie jesteś sam, choćby na tym naszym forum, jest jeszcze kilku forumowiczów, którzy też borykają się ze poważnymi problemami zdrowotnymi. Dasz radę!
Powodzenia
dzięki
Samotność to jedno ale tu trzeba walczyć o wszystko zaczynając od kasy na wynajem mieszkania po udowadnianiu że się jest chorym kończąc po drodze jeszcze moja była żonusia nasłała komornika sądowego na mnie który wali mi 60%renty na alimenty ale żeby było mało nie pozwala mi się z nim spotykać.Ciągła walka o jedzenie leki o ciuchach nie wspomnę bo mam jeszcze z przed wypadku ale i to się kończy bo przecież 10 listopada mija 5 lat jak nie pracuję tylko żyję z tej jałmużny zwanej rentą teraz są owoce grzyby jakoś to łączę ze sobą ale jak przyjdzie zima to awaria.Dzięki choć za słowa otuchy Pozdrawiam