Zimowa Babia Góra

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Zimowa Babia Góra

Postautor: Dolnoślązak » 22-01-2017 14:50

Jakoś nigdy mi tam nie po drodze było, wszak jest tyle miejsc w Sudetach :wink: ale bieganie po skałach jednak zostawiam na lato gdy już nie będzie śniegu po pas. Stąd padło górę gdzie jeszcze nie byłem. Naczytałem się trochę zawczasu o Babiej jaka to niebezpieczna i zdradliwa i w sumie lektura wyszła na dobre bo postanowiłem zakupić raki czy bardziej raczki :) Tu mała przestroga - pewne reklamujące się na allegro jako wysoka jakość, z jakością mają niewiele wspólnego, rozpadły się nim żona zdołała wyjść na szczyt. Dobrze, że nie mieli mojego rozmiaru i swoje zakupiłem - wtedy jeszcze myśląc, że przepłacam w sklepie górskim. Oczywiście wytrzymały bez problemu.

A teraz parę słów relacji: wyjazd dość spontaniczny i niskobudżetowy, wpierw miało być pociągiem ale że cena biletu z Wrocławia do Krakowa to 45zł a polski bus za 10zł to padło na tego drugiego. Jaka cena taka i jakość chciałoby się rzec, wyjazd teoretycznie 4.45, przyjechał dobrze po 5, więc czekanie na mrozie w pakiecie. Dobrze, że w sumie tylko tyle bo wszak informacji o opóźnieniu w przeciwieństwie do pociągu brak, a na infolinie by zapłacić drugie tyle co za sam bilet nikt dzwonić nie będzie. Na szczęście w Krakowie na przesiadkę do busa mieliśmy godzinę. W autobusie oczywiście komplet, cudem znalazły się dwa miejsca obok siebie z tym, że na nogi miejsca tyle, że inaczej jak skosem nie szło siedzieć a do wysokich raczej nie należę. Jakoś te 3 godziny męki minęły :wink:

Z Krakowa Mercbusem do Zawoji Markowa, komfort oczywiście o niebo lepszy niż w PB i można zaczynać wędrówkę. Wg mapy na Diablak 3h, nam zajęło 3,5h co przy warunkach zimowych uważam za dobry czas. Może, gdybyśmy raczki założyli wcześniej a nie dopiero pod przełęczą Brona byłyby te 3... ogólnie z raczkami to był debiut, gdyż zupełnie inny komfort chodzenia, niestraszne strome i śliskie zbocza, idzie się jak przyklejony :) Powyżej Brony śnieg miejscami po kolana, ale szybko wychodzi się na płaski i zlodowaciały teren, gdzie raczki były już nieodzowne i można było tam depnąć. Obawiałem się nieco tych strasznych wiatrów które ponoć tam występują... a tu nic, prawie bezwietrznie :)

Na szczycie meldujemy się o 14.45 i od razu ostry marsz w dół, wszak bus o 16.30. Co gorsza, na rozkładzie na dole była 16.20, jak się okazało, drobny błąd, ale w tym wypadku 10 min w te czy we wte robi różnicę... powrót analogicznie do przyjazdu, kołchozbusem, dobrze, że miałem piwo, choć korzystnie z toalety w nim w pozycji półzgiętej nie należy do zbyt komfortowych :lol:

Parę zdjęć z wyjazdu https://goo.gl/photos/7Pm7DzNUKGXsxRdZ8

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Zimowa Babia Góra

Postautor: Pudelek » 22-01-2017 15:57

Dobrze, że w sumie tylko tyle bo wszak informacji o opóźnieniu w przeciwieństwie do pociągu brak, a na infolinie by zapłacić drugie tyle co za sam bilet nikt dzwonić nie będzie.

jeśli podasz przy rezerwacji biletu nr telefonu, to wyślą info o opóźnieniu na niego. Ewentualnie wysyłają na maila, jeśli ktoś jest non stop w sieci ;) Nie wiem czy przy każdym opóźnieniu, czy tylko przy tych dłuższych.

A pogoda super. No i brak innych ludzi, przynajmniej na zdjęciach!
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zimowa Babia Góra

Postautor: Dolnoślązak » 22-01-2017 17:14

Pusto rzeczywiście było, dopiero powyżej schroniska spotkaliśmy parę osób, no ale to był czwartek więc może dlatego... Natomiast co do opóźnienia, było koło 30 min, tel był podany, info nie przyszło żadne...

PS Byli też oczywiście skuterowcy, może goprowcy? Z dołu też wieźli ratrakiem zaopatrzenie do schroniska.


Wróć do „Relacje z wypraw”