Przez Polske ku północy...

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Przez Polske ku północy...

Postautor: buba1 » 20-06-2017 16:28

Naszą wycieczkę na północ zaczynamy od piątkowego biwaku na Końcu Świata. Jest to dla nas troche zaskoczenie ale takie wlasnie miejsce mozna znalezc nie na Podlasiu czy w Beskidzie Niskim ale... w Wielkopolsce. Tą wdzieczna nazwe nosi mały przysiółek wsi Głuszyna.

Obrazek

Prowadzi tu sympatyczna piaszczysta droga wsrod sosnowych lasow.

Obrazek

I stoi wiata. Chatka w Łupkowie zatem nie jest tą jedyną Chatą na Koncu Swiata. Widac owych koncow jest kilka ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest to wiata de lux bo wyposazona w wychodek pod lasem a nawet bieżącą wode.

Obrazek

Wieczorem palimy ognicho a gdzies niedaleko w lesie padaja trzy strzaly. Do kibelka zatem nie bedziemy sie oddalac w gęste zarośla...

W nocy, gdy juz spimy, przyjezdza jakies dziwne auto. Jezdzi pod wiata tam i spowrotem, jakby sie kto szaleju najadł. Jedzie, zawraca, hamuje, kręci sie, swieci nam po oczach długimi. Nikt nie wysiada nawet na chwile. W koncu gasi swiatla i odjezdza w sina dal.

Rano idziemy połazic po przysiółku, ktory tworza trzy domy, z ktorych chyba tylko jeden jest zamieszkany na stałe. Miejsce jest spokojne, urokliwe i sielskie, jak przeniesione gdzies z nadgranicznych terenow sciany wschodniej. Pod okna domow podchodzi zboże. Kabaczek ma nową zabawe. Ciagnie za soba kijek. Kijek musi byc koniecznie duzy i rosochaty. Droga musi byc pylista i w wyniku ciągnięcia musi sie kurzyc :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy niektorych domach w okolicy sa fajne piwniczki- bunkierki

Obrazek

Takie miejsca sa piekne, ale tak latwo je zniszczyc. Wystarczy, ze ktos by postawil tu nowy dom płaszczak, z tujami od linijki i betonowymi lwami na cokołach, podciagneliby asfalt. I juz bedzie to tylko zadupie bez sklepu, bez dojazdu PKSu i bez najmniejszego uroku. Pozostaje wiec sie cieszyc chwilą i tym, ze zdążylismy to miejsce jeszcze zobaczyc i spędzic tu mily wieczor i poranek...

Uprzedzajac fakty- dwa tygodnie pozniej, wracając, rowniez tutaj wypada nam nocleg. Tym razem z ogniska nici bo leje. Temperatury tez iście nieczerwcowe. Gotujemy w wiacie pulpe i tym razem nikt nas nie odwiedza. Widac wszyscy pojechali w gory na dlugi weekend ;)

Obrazek

Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Przez Polske ku północy...

Postautor: buba1 » 21-06-2017 07:55

W koncu i my trafiamy do okrąglaków, opuszczonych domow wczasowych w ksztalcie pustych w srodku walców, zagubionych w podwłocławskich lasach. Chyba juz wiekszosc znajomych tam byla i obfocila kazdy zaułek. Nam jakos nigdy nie bylo po drodze- az do dzisiaj. Wkraczamy wiec na teren mając przed oczami dziesiatki zdjec, relacji i filmow, ktorych sie naogladalam w necie- zdjec w pelni wyposazonych pokoi rodem z PRLu, miejsc gdzie jakby zatrzymal sie czas, pelnej dokumentacji, imprez na dachu, wisniowki pitej z klasycznych kubków jak z moich przedszkolnych wspomnien, czy darmowych noclegow w zacisznych pokojach na miękkich łozeczkach gdy za oknem szaleje sniezna zamiec. Czasem sie wrecz zastanawiam czy warto jechac osobiscie w miejsce, ktore sie juz tak dobrze zna… Czas jednak tez jest wymiarem… Miejsce, ktore odwiedzamy jest jednak zupelnie inne i w niczym nie przypomina juz tego ze zdjec sprzed roku czy dwoch…

Nie wiem tez czemu- wyobrazalam sobie, ze to stoi gdzies na uboczu, wsrod lasow i połamanego asfaltu dawno nieuzywanych drog. Pomyłka i glupia wyobraznia. Obiekty sa wcisniete pomiedzy czynną zabudowe, a cala miejscowosc wrecz roi sie od snujących wczasowiczow. Jeszcze w tym momencie łudzimy sie, ze za plotami ktore gryzie rdza- bedzie inaczej. Nie jest…

Budynkow jest kilka. W ksztaltach sa bardzo ciekawe i nietypowe. Wszystkie sa zbudowane jako walce, roznia sie tylko iloscia pieter. Łączyły je oszklone przejscia. W okraglych scianach kazdego walca sa umiejscowione pokoje. Wnetrze tulei jest puste, z widokiem na okrągłe niebo… Ot sen zwariowanego architekta :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Swiat tapet...

Obrazek

Obrazek


Wnetrza hoteli przedstawiaja juz obraz totalnego rozpiździelu. Widac, ze bywajace tu ekipy cieszyl brzęk tłuczonego szkła a wypruwanie puchu z poduszek czy wyrzucanie mebli z okien jest wsrod mlodziezy sposobem na okazanie swojej męskosci (jednego fruwajacego fotela jestesmy swiadkami). Trudno znalezc cala szybe w oknie, pod butami ciagle chrzęsci szkło. Gdy przestaje chrzęścic- nie jest to powod do radosci- bo moze akurat wdepnelismy w kupe. Ludzką lub psią, bo eksploracja wraz z czworonoznymi przyjaciolmi jest tu w zdecydowanej modzie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wiem, że plagą miejsc opuszczonych sa np. złomiarze- nie pochwalam w zadnym razie tego procederu, ale jestem w stanie zrozumiem motywacje- wypruje taki kable ze sciany, sprzeda, kupi jabola, zaleje se łeb. Ale nie zabrac, nie sprzedac- tylko zniszczyc dla samego zniszczenia? Dla wyładowania nadmiaru złej energii? Dla radosci z brzęku tłuczonego szkła?? Z jakies furii- połamac, wypruc, porozbijac w amoku? Po co? Czy nie milej na imprezie siąść sobie w fotelu a w zimowy wieczor schronic sie z flaszką w zacisznych pomieszczeniach bez przeciągow? Masakra normalnie.. Jakby ktos szedl krok po kroku i dokladnie wszystko niszczyl, przewracal, rozbebeszał. Jakby to byla jego misja zyciowa albo ciezka praca, ktora musi wykonac dokladnie, porządnie i bez fuszerki…

Opuszczone miejsca zwykle kojarza mi sie z pustką, ciszą, odosobnieniem i spokojem. Z oderwaniem od zagonionego swiata i przejsciem do innej rzeczywistosci. Z odglosami przyrody, ktora wkracza na dawne ludzkie terytorium. Z dziwnymi dzwiekami nie-wiadomo-czego, potegujacymi wspomnienia o dawnych mieszkancach czy uzytkownikach… Ale nie tu.. Mijamy chyba z 5 ekip. Sa jakies starsze babki z pieskiem w podomkach, kojarzące sie z paniami sprzatajacymi w mojej podstawowce. Sa hordy motocyklistow drących mordy w sposob calkowicie nieludzki. Sa grupki gimnazjalistow wyrzucajacych z okien meble ku uciesze swoich pobratymców. Jest jakas parka komentujaca co chwile “ale syf, opuszcone miejsca powinno sie wyburzac natychmiast bo straszą” ale brnacych dalej i dalej w kolejne pokoje. Nad budynkami lataja trzy drony. Ciekawe kiedy sie zderzą…

Takie Krupówki wsrod opuszczonych… Ot cena internetowej popularnosci… Najsmutniejsze, ze rowniez pomnik najgorszych ludzkich instynktów…

Oddalamy sie od tego tłoku, jazgotu i brzęku, marząc po cichu aby znalezc na biwak miejsce puste zupelnie. Jakos na dzis mamy dosc ludzi. Udaje sie to za Lipnem. Ludzi nie ma… ale za to sa tłumy… komarów… ;)

cdn