Na wielkopolskich wioskach też nieźle powiało. Efekt - prawie trzy dni bez prądu.
W pierwszym dniu trudno mi było się przyzwyczaić, ale już następnego dnia wydobyłem lampę naftową zakupioną kiedyś w hipermarkecie, tak bardziej dla ozdoby, niż z myślą o jej używaniu. Znalazło się trochę nafty i rozbłysneło magiczne światło, które pozwala mimo swojej mizerności dostrzec wiele rzeczy wyraźniej niż to umożliwia oślepiający błysk cywilizacji. Pozwala się zatrzymać w codziennym pędzie do nikąd. Daje czas na wyciszenie się i refleksję.
Myślę, że jeszcze do końca nie jestem uzależniony od cywilizacji. Najbardziej brakowało mi możliwości zajrzenia, co ciekawego dzieje się na naszym forum.
