II Zlot Forum Sudety.it
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2087
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
Skoro Pudelek domaga się słowa pisanego, to postaram się coś napisać. Co prawda musiałem się do tego zmusić bo w ciągu ostatniego miesiąca miałem trzeci weekend z dwoma nieprzespanymi nockami. Tak przy okazji to kręciliśmy się w Twojej okolicy i mogłeś się przyłączyć.
A więc od początku. Przyjechałem do Poznania i tu miał podobno czekać na mnie IvanGn i wkrótce miała dołączyć Taja. IvanGn w ostatniej chwili się wyłamał i co więcej przestał odbierać telefony, zaś Taja... no cóż Taja jest jakby nie było prawdziwą kobietą i potrzebuje jednak korekt czasowych przychodząc na spotkanie z poślizgiem. Poszedłem na PKP kupić bilet i w dworcowym kantorze trochę czeskiej waluty. Niestety jedyny banknot jaki posiadali miał nominał 5000 a mój budżet na ten wyjazd nie przewidywał takich wydatków. Po drodze też nie udało się nigdzie kupić i pozostał skup wśród uczestników zlotu. Na szczęście skuteczny, chociaż nie oferowałem zbyt dobrego kursu, dzięki temu nie chodziłem głodny. Dzięki wszystkim, którzy udostępnili mi swoje nadwyżki walutowe. Tuż przed przyjazdem Satana pojawiła się Taja i zafundowaliśmy sobie mały spacer pokazując Satanowi centrum Poznania, mam nadzieję że mu się podobało.
Gdy wsiedliśmy do pociągu jadącego do Opola miał miejsce mały incydent, który spowodował nawet pojawienie sie kierownika pociągu. Otóż wsiadając do przedziału i pakując plecak zrobiłem to tak niezręcznie, że upadł na głowę starszej pani pielgrzymującej na Jasną Górę. Zostałem wyklęty językiem, którego nawet Seb_135 nie używa podczas swoich relacji. Pewnie uderzenie było silne, chociaż używałem małego plecaka rajdowego. Jeśli Opatrzność ześle na mnie wszystkie plagi, to przyjmę je z pokorą, posypuję głowę popiołem, tak to była moją wina, jednak niech Opatrzność zechce uwzględnić okoliczność łagodzącą, iż nie uczyniłem tego celowo.
W Opolu spotkaliśmy Tomucha i Piotrka (o ile dobrze zapamiętałem). Okazało się, że kultywowali oni starą tradycję z początków forum, której prekursorami byli Apollo i Walter02 podczas legendarnej wyprawy PKP. Od tamtych czasów w przepisach nic się nie zmieniło i spożywanie piwa na peronie czy w pociągu w przypadku spotkania służb mundurowych może znacznie podnieść koszty podróży, aczkolwiek istnieje możliwość negocjacji ceny. Przed odjazdem pociągu dołączył Michał a w Nysie Wirek i w siódemkę udaliśmy się na czeską stronę.
Wysiedliśmy w miejscowości Lipova Lazne i zrobiliśmy sobie pierwszą tego dnia wycieczkę, maszerując do Horni Lipovej, zwiedzając po drodze Jaskinię Na Pomezi. Przy okazji trzeba oddać rację TomaszowiII. Stan czeskich stacyjek różni się zdecydowanie od naszych. Są czyste, odmalowane, bezpłatna toaleta. Z Horni Lipowej pojechaliśmy do Hanisovic. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy wreszcie knajpkę, gdzie można było się nasycić smożonym serem z frytkami i popić piwem. Przedtem miałem swój pierwszy kontakt z kofolą, niestety nie jest to miłość od pierwszego kontaktu, jednak w drodze na Śnieżnik wypiłem całą litrową butelkę, ale tylko dlatego, że już ją kupiłem no i czymś musiałem uzupełniać płyny.
Dalej przejazd do Stareho Mesta i o 18:30 wymarsz na Śnieżnik. 22:30 dotarliśmy do schroniska, gdzie czekał na nas Mzak. Parę słów o schronisku. Mimo późnej pory dostaliśmy jeszcze wrzątek. Co prawda pan prowadzący schronisko jest dosyć humorzasty i ma momenty kiedy jest miły przeplatane jakimiś takimi jakby traktował gości jak intruzów, ale nie oceniajmy za aparycję. Wszystko jakoś tam funkcjonuje, chociaż pewien niesmak wzbudzają zamki na monety do toalet i pryszniców.
Ok. północy Buba przyprowadziła pięcioosobową grupę, w składzie której byli Mrówka, Marzena, Baniak i Janek, co zwiększyło liczbę uczestników zlotu do 13. Biorąc pod uwagę, że wcześniej w pobliżu kręcili się Seba123 i Walter02 oraz Gryf i być może nocująca nawet w schronisku Spirit, to całkiem pokaźna liczba uczestników naszego kameralnego forum znalazła się w okolicy.
Do czwartej nad ranem trwała tzw. impreza integracyjna.
Po śniadaniu poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja z Tają i Satanem poszliśmy w towarzystwie Mzaka do Międzygórza, który podwiózł nas swoim samochodem do Wrocławia. Chciałbym tutaj serdecznie podziękować Mzakowi za wyświadczoną przysługę.
Impreza była bardzo udana. Miło było spotkać osoby, które już znam, a także poznać nowe.
No to zobaczenia na następnym zlocie
A więc od początku. Przyjechałem do Poznania i tu miał podobno czekać na mnie IvanGn i wkrótce miała dołączyć Taja. IvanGn w ostatniej chwili się wyłamał i co więcej przestał odbierać telefony, zaś Taja... no cóż Taja jest jakby nie było prawdziwą kobietą i potrzebuje jednak korekt czasowych przychodząc na spotkanie z poślizgiem. Poszedłem na PKP kupić bilet i w dworcowym kantorze trochę czeskiej waluty. Niestety jedyny banknot jaki posiadali miał nominał 5000 a mój budżet na ten wyjazd nie przewidywał takich wydatków. Po drodze też nie udało się nigdzie kupić i pozostał skup wśród uczestników zlotu. Na szczęście skuteczny, chociaż nie oferowałem zbyt dobrego kursu, dzięki temu nie chodziłem głodny. Dzięki wszystkim, którzy udostępnili mi swoje nadwyżki walutowe. Tuż przed przyjazdem Satana pojawiła się Taja i zafundowaliśmy sobie mały spacer pokazując Satanowi centrum Poznania, mam nadzieję że mu się podobało.
Gdy wsiedliśmy do pociągu jadącego do Opola miał miejsce mały incydent, który spowodował nawet pojawienie sie kierownika pociągu. Otóż wsiadając do przedziału i pakując plecak zrobiłem to tak niezręcznie, że upadł na głowę starszej pani pielgrzymującej na Jasną Górę. Zostałem wyklęty językiem, którego nawet Seb_135 nie używa podczas swoich relacji. Pewnie uderzenie było silne, chociaż używałem małego plecaka rajdowego. Jeśli Opatrzność ześle na mnie wszystkie plagi, to przyjmę je z pokorą, posypuję głowę popiołem, tak to była moją wina, jednak niech Opatrzność zechce uwzględnić okoliczność łagodzącą, iż nie uczyniłem tego celowo.
W Opolu spotkaliśmy Tomucha i Piotrka (o ile dobrze zapamiętałem). Okazało się, że kultywowali oni starą tradycję z początków forum, której prekursorami byli Apollo i Walter02 podczas legendarnej wyprawy PKP. Od tamtych czasów w przepisach nic się nie zmieniło i spożywanie piwa na peronie czy w pociągu w przypadku spotkania służb mundurowych może znacznie podnieść koszty podróży, aczkolwiek istnieje możliwość negocjacji ceny. Przed odjazdem pociągu dołączył Michał a w Nysie Wirek i w siódemkę udaliśmy się na czeską stronę.
Wysiedliśmy w miejscowości Lipova Lazne i zrobiliśmy sobie pierwszą tego dnia wycieczkę, maszerując do Horni Lipovej, zwiedzając po drodze Jaskinię Na Pomezi. Przy okazji trzeba oddać rację TomaszowiII. Stan czeskich stacyjek różni się zdecydowanie od naszych. Są czyste, odmalowane, bezpłatna toaleta. Z Horni Lipowej pojechaliśmy do Hanisovic. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy wreszcie knajpkę, gdzie można było się nasycić smożonym serem z frytkami i popić piwem. Przedtem miałem swój pierwszy kontakt z kofolą, niestety nie jest to miłość od pierwszego kontaktu, jednak w drodze na Śnieżnik wypiłem całą litrową butelkę, ale tylko dlatego, że już ją kupiłem no i czymś musiałem uzupełniać płyny.
Dalej przejazd do Stareho Mesta i o 18:30 wymarsz na Śnieżnik. 22:30 dotarliśmy do schroniska, gdzie czekał na nas Mzak. Parę słów o schronisku. Mimo późnej pory dostaliśmy jeszcze wrzątek. Co prawda pan prowadzący schronisko jest dosyć humorzasty i ma momenty kiedy jest miły przeplatane jakimiś takimi jakby traktował gości jak intruzów, ale nie oceniajmy za aparycję. Wszystko jakoś tam funkcjonuje, chociaż pewien niesmak wzbudzają zamki na monety do toalet i pryszniców.
Ok. północy Buba przyprowadziła pięcioosobową grupę, w składzie której byli Mrówka, Marzena, Baniak i Janek, co zwiększyło liczbę uczestników zlotu do 13. Biorąc pod uwagę, że wcześniej w pobliżu kręcili się Seba123 i Walter02 oraz Gryf i być może nocująca nawet w schronisku Spirit, to całkiem pokaźna liczba uczestników naszego kameralnego forum znalazła się w okolicy.
Do czwartej nad ranem trwała tzw. impreza integracyjna.
Po śniadaniu poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja z Tają i Satanem poszliśmy w towarzystwie Mzaka do Międzygórza, który podwiózł nas swoim samochodem do Wrocławia. Chciałbym tutaj serdecznie podziękować Mzakowi za wyświadczoną przysługę.
Impreza była bardzo udana. Miło było spotkać osoby, które już znam, a także poznać nowe.
No to zobaczenia na następnym zlocie
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
no, to już są jakieś konkrety
a co obsługi schroniska to widzę, że mamy podobne zdanie
ja naprawdę nie rozumiem czasem czemu tacy ludzie pracują w górach? przecież znacznie ciekawiej buczeć i wyżywać się można by gdzieś w mieście 
a co obsługi schroniska to widzę, że mamy podobne zdanie
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
wlkp pisze: chociaż pewien niesmak wzbudzają zamki na monety do toalet i pryszniców.
D
a ja sie raczej zastanawiam czy obsluga schroniska miala juz jakies sytuacje ze wchodza do kibelka a tam ktos sie załatwil pod sciana badz do umywalki... no bo ktos biegnie do kibelka bo ma silna potrzebe i zastaje drzwi zamkniete a nie ma w kieszeni zlotowki.. to co, pojdzie rozmieniac??? wyjdzie na dwor?? normalnie takiego kretynizmu to jeszcze nie widzialam! na szczescie udalo sie jedne drzwi dosyc trwale unieruchomic (tzn zapobiec ich zamykaniu sie)-ciekawe na jak dlugo wystarczy
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
A to ja może też tym razem pokuszę się o małą relacyjkę
No więc tak jak pisał wlkp - nie zdążyłam go odebrać z PKSu bo musiałam zażyć kąpieli (jako, że piątek był dośc zajętym dniem bo odwiedzałam kolegę w szpitalu i urządzałam komitet pożegnalny kolegów, co to w 4 jechali w Alpy starym Volkswagenem Polo
) Umówiłam się z Ivanem, że on pójdzie po wlkp i pojadą razem na PKP odebrać Satana a ja do nich dojadę jak najszybciej. Przyjeżdżam na PKP a tam tylko wlkp, Ivan wsiąkł i do końca zlotu nie raczył nawet smsa napisać ani dać znaku życia. Bywa. Pokazaliśmy Satanowi kawałek Koziołkowa (Poznania) a następnie czekaliśmy do 2:02 kiwając się przy herbacie w dworcowym KFC. Niestety dość niefortunny wybraliśmy przedział w pociągu, ponieważ siedziała w nim Babulinka-Staruszeczka od starości zgięta w pół. Gorąco w przedziale było jak diabli a ona miała na sobie płaszcz z kieszeniami wypchanymi gazetami (?). Wlkp usiłował wcisnąć swój 17 litrowy (!) plecak na dolną półkę, ale niestety nie dało rady i Staruszeczka-Babulinka zarobiła śpiworem w oko. Powyzywała nas od bydląt co to się pchają i zaczęła rzucać słowami na k, na co Satan stwierdził, ze jak przeklina, to znaczy, że wszystko jest ok. Oprócz tego powiedziała, że wlkp poszedł do grobu. I tym samym zapewne rzuciła na nas klątwę
Jak przyszedł konduktor to nie omieszkała naskarżyć na nas i domagała się ukarania wlkp. Na pytanie, czy chce lekarza, powiedziała, że chce kompres. Konduktor zapytał się, dokąd ona jedzie a ona na to, że ze Szczecina na Jasną Górę. No to konduktor się zapytał "to co, nie odpuści pani?". Na co ona "nie odpuszczę". I w tym momencie Staruszeczka-Babulinka miała u mnie pozamiatane - pokazała przepiękny przykład wartości chrześcijańskich w praktyce (a może pod chustką miała schowany moher?)
Wysiadała w Opolu, więc pakuny (może różańce na sprzedaż?) pomógł jej wynieśc Satan a potem przejął je Piotrek od Tomucha. Klątwa babci chyba zaczęła działać, bo sie okazało, że zostawiłam szkła kontaktowe w domu - a to onaczało, że będę skazana na okulary, które mi spadają z nosa :/ Na dworcu w Opolu poczekaliśmy na Michała i o 7:04 wsiedliśmy do pociągu wiozącego nas do Czech. W Nysie dosiadł się do nas Wirek i w tym składzie wędrowaliśmy sobie przez cały dzień. W Czechach odwiedziliśmy jaskinię Pomezi (w środku był nietoperz!) a zwiedzanie jej trwało 45 min. W Hanusowicach widzieliśmy przezabawną scenke, jak to młodzieniec kłócił się z mamą (chyba to była mama) i w końcu wziął jej rower i śwignął nim do rzeki. W ten właśnie sposób Czesi rozwiązują problemy
Udaliśmy sie następnie do Stareho Mesta i stamtąd zaczęliśmy napierać na szczyt. Sześciu chłopa, z czego czterech brało udział w przejściu dookoła Kotliny Jeleniogórskiej a dwóch jest wytrawnymi rowerzystami, i ja - z 60 litrowym plecakiem na grzbiecie ( a wlkp miał 17 litrowy!). Dzielnie się drapaliśmy na górę, czasem nawet udało mi się być na przedzie
Okropny śnieg powodował, że w myślach sobie na niego przeklinałam okrutnie. Na szczycie wiało jak diabli i ręce mi zgrabiały całkiem, ale za to jaki piekny widok był! Ile gwiazd!
A za zakrętem spotlaiśmy śpiącego na ziemi...psa. Na szczycie Śnieżnika! Husky taki, gdybym ja go pierwsza czołówką oświetliła i zobaczyła takie ślepia, to chyba bym umarła ze strachu i pobudziła wszystkie miasta i wsie w dolinach
Okazało sie, że to jest ponoć jakiś "pański" pies a nie bezpański - jego właściciel ponoć nocował na szczycie. Dotarliśmy do schroniska, ja z sześcioma bąblami na stopach o wielkości pięciozłotówki i dosyć wymiętolona. Dostaliśmy herbatę i przydział do pokoju. Pojawił się też Mzak
Czym prędzej udałam się pod prysznic (płatny złotówkę:/ kibelki też za złotówę - a co jakby ktoś miał rozwolnienie? :/) Wykąpana idę sobie do pokoju, a tam normalnie zebranie - przyszła Buba z Jankiem, Baniak z Żoną i Mrówka
Władowaliśmy się wszyscy do naszego pokoju i do 3:30 pamiętam co się działo, a potem Morfeusz porwał mnie nieodwołanie w swoje ramiona i spałam do rana. Wesoło było wieczorem, oj wesoło!:) Szczególnie ubawiła nas opowieść Wirka o przygodach z psem i panią w parku (co nie, Satan?
) Z rana bezlitoście wlkp i Satan mnie obudzili, ale co zrobić, trzeba było zwlec się z łóżeczka i udać się na wspólne śniadanie. O 9:30 wymaszerowaliśmy z Mzakiem, Satanem i wlkp do Międzugórza, po drodze dogonili nas Tomuch z Piotrkiem. My mieliśmy transport do Wrocławia z Mzakiem (jeszcze raz wielkie dzięki Mzaku!
) Odwiedziliśmy jeszcze Wodospad Wilczki. Na wrocławskim dworcu przyjęliśmy po knyszy z gyrosem i udaliśmy sie w dalszą podróż PKP. W Poznaniu pożegnaliśmy się z Satanem a potem ja z wlkp i każdy poszedł w swoją stronę. A dziś zasapałm z rana na zajęcia na uczelnię
Ogólnie rzecz biorąc, zlot był SUPER!!!
Bardzo, bardzo mi się podobało, jesteście pozytywnymi ludkami! Każdy zajmuje się czymś innym, każdy jest indywidualistą i osobowością, ale łączy nas wspólna pasja
I to jest fajne
P. S. Chyba po raz pierwszy napisałam jakąkolwiek relację, co?
Ogólnie rzecz biorąc, zlot był SUPER!!!
P. S. Chyba po raz pierwszy napisałam jakąkolwiek relację, co?
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
wlkp pisze:Zostałem wyklęty językiem, którego nawet Seb_135 nie używa podczas swoich relacji.
miło być pamiętanym
jak czytam Wasze opisy, to sobie pluję w brodzę, że nie zrobiłem czegoś, żeby móc pojechać w tę trasę. albo przynajmniej, jak byliście w Opolu to na piwo wyskoczyć...
gratuluję wypadu i zazdroszczę frajdy
edit:
ale na obronę przedstawiam swoją, że leczyłem kaca cały weekend po piątkowym zakończeniu roku - średnia 4,3 zobowiązuje do conajmniej ...nastu (?) piw
Z relacji i fotek wynika, że na zlocie było super i że część osób z listy chętnych na zlot się wyłamała.
Może ktoś napisze coś więcej o Jaskini na Pomezi. Ostatnio mijałem ją autobusem jadąc w Jeseniki. Zastanawiam się czy może warto by ją kiedyś zwiedzić?
Czekam na kolejne relacje i zdjęcia
Może ktoś napisze coś więcej o Jaskini na Pomezi. Ostatnio mijałem ją autobusem jadąc w Jeseniki. Zastanawiam się czy może warto by ją kiedyś zwiedzić?
Czekam na kolejne relacje i zdjęcia
Na wysoką wchodzę górę, na najwyższy idę szczyt...
Góry, górki i pagórki
http://picasaweb.google.pl/Syrioosh
Góry, górki i pagórki
http://picasaweb.google.pl/Syrioosh
Kali_77 pisze:wirek chyba spotkaliśmy się w pociągu do Głuchołaz, siedziałem obok was w przedziale ale nie nie byłem pewny że to ty, ja jechałem na wycieczkę z kursem przewodników z SKPS
Przepraszam, że wcześniej nie zauważyłem
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Taja pisze: Szczególnie ubawiła nas opowieść Wirka o przygodach z psem i panią w parku
opowiesc byla wspaniala!!!!!
wogole takie udane spotkanie!! tylko szkoda ze tak malo czasu przypadlo na impreze wieczorna (tzn nocna)
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Mnie takie praktyki już od dawna wkurzają. W cywilizowanych krajach jest wszędzie tak, że goście hotelowi i konsumenci w restauracjach nie płacą. Prysznic jest do dyspozycji zakwaterowanych w schronisku bez żadnych dodatkowych opłat. W niektórych czeskich schroniskach kibelki są zamknięte, ale przy barze w sali jadalnej w razie potrzeby konsument dostaje klucz albo żeton i nie płaci. Ale na ogół są to miejsca publicznie dostępne bez żadnych opłat. Pod tym względem polskie schroniska, to jakieś swoiste kuriozum.Taja pisze:Czym prędzej udałam się pod prysznic (płatny złotówkę:/ kibelki też za złotówę - a co jakby ktoś miał rozwolnienie?

chciałem wirek podejść ale nie byłem pewien czy to ty, w sumie się "czaiłem" przy waszym przedziale ale się jednak nie zdecydowałem bo w sumie jedyną rzeczą na którą zwróciłem uwagę że to mogłeś być ty była kurtka:), bo niestety twarzy nie byłem jakoś pewien, a też nie śledziłem wątku na forum jak jedziecie na zlot i właśnie zdawało mi się że Ty w tym pociągu akurat nie powinieneś jechać...
następnym razem już na pewno podejdę:P
następnym razem już na pewno podejdę:P